Cannes 2024: Francis Ford Coppola wraca na Croisette z „Megalopolis”

Inwestycja w winnice wydaje się bardziej zyskowna niż w film. Przekonał się o tym Francis Ford Coppola, reżyser „Megalopolis”.

Publikacja: 17.05.2024 21:36

Cannes 2024: Francis Ford Coppola wraca na Croisette z „Megalopolis”

Foto: AFP

Na ten film Cannes czekało niecierpliwie. Na Croisette wrócił jeden z ostatnich wielkich mistrzów, 85-letni Francis Ford Coppola. Przywiózł „Megalopolis” - film już owiany legendą. 

Studia filmowe są potwornie zadłużone. Ludzie, którzy tam pracują bardziej zajmują się spłacaniem tych długów niż produkcją dobrych filmów.  Z kolei nowe firmy, takie jak Amazon, Apple czy Microsoft, mają mnóstwo pieniędzy, więc wkrótce może się okazać, że te nasze dawne, stare wytwórnie, niektóre naprawdę wspaniałe, w przyszłości po prostu znikną” — powiedział na konferencji prasowej Coppola.

Czytaj więcej

„Megalopolis” - największa filmowa sensacja tego roku w Cannes

Francis Ford Coppola zrobił „Megalopolis” za własne pieniądze

On sam od czterdziestu lat nie mógł znaleźć producenta, który wyłożyłby fundusze na jego wymarzony projekt. W końcu „Megalopolis” zrobił za własne pieniądze, uzyskane głównie ze sprzedaży swoich winnic. Postawił wszystko na jedną kartę. Zaryzykował. „Musiałem zapytać jaki świat zostawiamy swoim dzieciom i wnukom? Zrobiłem ten film dla nich, dla wszystkich, którym tak bardzo potrzebna jest nadzieja” – mówił reżyser, który na schodach wiodących do Pałacu festiwalowego pojawił się z dużą ekipą, w której byli m.in. Adam Driver, Shia LaBeouf, Plaza. Ale też ze swoją siostrą i 17-letnią wnuczką Romy, córką Sofii Coppoli i muzyka Thomasa Marsa. 

„Megalopolis” jest dystopią, odwołującą się do dziejów starożytnego Rzymu. Coppola pokazuje upadek metropolii nowojorskiej trochę jak upadek Cesarstwa Rzymskiego. Nawet postacie filmowe nazywają się tu jak Rzymianie. Główny bohater to Cezar Catalina, burmistrz Nowego Jorku – Franklin Cicero, właściciel banku - Hamilton Crassus III. 

„Megalopolis” jest filmem dystopijnym

Opowiedzieć się tego filmu nie da, choć w scenariuszu jest historia romansu Cezara z zakochaną w nim po uszy córką burmistrza. Ale nastrój tworzą tu również dziesiątki innych postaci, a przede wszystkim nieustająca zabawa i katastrofa pochłaniająca miasto pogrążone w zabawie, pełne korupcji i sprzecznych interesów. Jest też na końcu filmu Coppoli nadzieja, z którą chce on jednak – po dwuipółgodzinnym bombardowaniu horrorem – widzów zostawić. 

Czytaj więcej

Cannes 2024: Coppola, Lanthimos i „Furioza. Saga Mad Max” powalczą o Złotą Palmę

Coppola potrafi robić filmy i obrazy „Megalopolis” wciągają. Ale jednocześnie ten film nuży i przy całej swojej wizualnej wspaniałości – rozczarowuje. Wydaje się zbyt hochsztaplerki jak na fantastycznego twórcę „Czasu Apokalipsy” czy „Ojca chrzestnego”. Trudno się dziwić, że podzielił krytyków, z których jednak większość potraktowała go z dystansem. Dziś już nie tak się widzów poraża i zmusza do refleksji nad światem. I nawet nie bardzo dziwi, że tak ogromnie trudno jest Coppoli znaleźć dla swojego nowego dzieła dystrybutora. Na razie „Megalopolis” zostało zakupione jedynie na Francję. Inni, łącznie z największymi firmami, podobno wciąż zachowują dystans. Nie jestem pewna, czy Francis Ford Coppola będzie w stanie odzyskać swoje winnice. Ale on sam, pytany o to, zachowuje całkowity spokój. „Mam z czego żyć – zapewnia. – Moje dzieci również. A w wieku 85 lat nie muszę martwić się o przyszłość” – śmieje się. Po prostu spełnił swoje marzenie. 

Na ten film Cannes czekało niecierpliwie. Na Croisette wrócił jeden z ostatnich wielkich mistrzów, 85-letni Francis Ford Coppola. Przywiózł „Megalopolis” - film już owiany legendą. 

Studia filmowe są potwornie zadłużone. Ludzie, którzy tam pracują bardziej zajmują się spłacaniem tych długów niż produkcją dobrych filmów.  Z kolei nowe firmy, takie jak Amazon, Apple czy Microsoft, mają mnóstwo pieniędzy, więc wkrótce może się okazać, że te nasze dawne, stare wytwórnie, niektóre naprawdę wspaniałe, w przyszłości po prostu znikną” — powiedział na konferencji prasowej Coppola.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
„Ród Smoka”, czyli „oko za oko, syn za syna” w drugim sezonie
Film
Polska wieś pokazana bez sentymentów. Grzegorz Dębowski wygrywa debiuty w Koszalinie
Film
Koszaliński Złoty Jantar dla „Tyle co nic” Grzegorza Dębowskiego
Film
Rekomendacje filmowe na weekend: Inni w nas i wokół nas
Akcje Specjalne
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Film
„Królestwo zwierząt” Thomasa Cailleya: Ludzie mutują jak po pandemii
Materiał partnera
Największe kino plenerowe w Polsce powraca