Na Zawsze Melomani
Reż.: Rafał Mierzejewski
Film dokumentalny
„Jazz jest muzyką wolności” – mówi w filmie „Na zawsze Melomani” wokalistka Carmen Moreno.
Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz, Andrzej „Idon” Wojciechowski, Andrzej Trzaskowski, Witold „Dentox” Sobociński, Witold Kujawski, Krzysztof Komeda, Antoni Studziński i Alojzy Tomys. To oni tworzyli pierwszy polski zespół jazzowy, który powstał pod koniec 1949 roku. Rozpadł się w 1956 roku.
Jak mówi jeden z bohaterów filmu socjalistyczne władze na początku lat 50. uznały, że jazz nie jest muzyką uciśnionych niewolników walczących o wolność i wykrzykujących swoje krzywdy, lecz „narzędziem imperializmu, które ma zamieszać w głowie robotnikom, odciągnąć ich od taśm produkcyjnych i zagrozić istnieniu państwa polskiego”.
W trudnych latach stalinowskiej dyktatury jazz był rodzajem odskoczni do innego świata. W filmie autentyczne nagrania fantastycznych sesji i obrazy ludzi szalejących na parkiecie przetykane są wypowiedziami i wspomnieniami artystów. Reżyser Rafał Mierzejewski, razem z Marcinem Bzykiem, odwiedzili świadków tamtego czasu. Odnaleźli też archiwalne nagrania, by opowiedzieć o tym, czym jest niezależność, jak w niesprzyjających czasach sztuka może nieść prawdę, nadzieję, jak może stać się odskocznią do lepszego świata. Tak jak w tamtych latach była nim łódzka szkoła filmowa. Zresztą pewnie nie przypadkiem tam też działali Melomani.
Po 1956 roku zespół rozpadł się. Każdy poszedł własną drogą. Sobociński stał się jednym z najwybitniejszych polskich operatorów filmowych, Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz napisał muzykę do około 100 polskich filmów, Andrzej Wróblewski został producentem filmowym.
Ostatni z Melomanów - Antoni Studziński zmarł dwa miesiące temu. Mierzejewski przygotowywał swój film od 2016 roku, zdążył zarejestrować jego wspomnienia, podobnie jak Wojciecha Karolaka. W jego filmie wypowiadają się również m.in. Jan Ptaszyn Wróblewski, Michał Urbaniak, Przemysław Dyakowski. No i ta muzyka! Porywająca, kompletnie obezwładniająca. Ten film naprawdę warto obejrzeć. To kawał historii naszej kultury, opowieść o tym, że w każdych warunkach człowiek może być wolny.
Adamant
Reż.: Nicolas Philibert
Film dokumentalny
Francuski dokumentalista w 1995 roku nakręcił film o paryskiej klinice psychiatrycznej „La Borde”. Pokazał w nim medyczny eksperyment, w którym pacjenci i architekci razem projektowali dom. Chciał wrócić do tych bohaterów. Pomysł na nowy dokument przyszedł mu do głowy, gdy został zaproszony do Adamant – ośrodka dziennej opieki nad osobami niepełnosprawnymi umysłowo, założonego w Paryżu, na statku dryfującym u wybrzeża Sekwany. Miał tam opowiedzieć o pracy dokumentalisty. Uczestnicy spotkania obejrzeli wcześniej jego filmy. Wdawali się w dyskusje, wyrażali opinie i przenikliwe uwagi, których Philibert nie słyszał nigdzie indziej. Po kilku latach wrócił na ten statek z kamerą. We wnętrzach, które bardziej niż szpital przypominają pracownie artystów, podpatrywał opiekunów, psychiatrów, ale przede wszystkim pacjentów. Niektórzy z nich przychodzą tam codziennie, inni raz na jakiś czas. Rozmawiają, piją kawę, tworzą: rysują, grają na instrumentach, śpiewają. Chętnie mówią do kamery. Philibert chce im przywrócić człowieczeństwo, z którego zbyt często odziera ich świat wokół. Ale też opowiedzieć o pełnych cierpliwości i poświęcenia opiekunach.
Bardzo ciekawy film – laureat Złotego Niedźwiedzia podczas ostatniego festiwalu filmowego w Berlinie.
Święto ognia
Reż.: Kinga Dębska
Wyk.: Karolina Pytlak, Kinga Preis, Tomasz Sapryk, Karolina Gruszka
Bohaterką nowego filmu Kingi Dębskiej jest niepełnosprawna dziewczynka przykuta do wózka, z powykręcanymi dłońmi, którymi trudno nawet przytrzymać łyżkę. Anastazja nie mówi, ale przecież wszystko rozumie. Kocha starszą siostrę marzącą o karierze baletnicy, co trochę sprzecza się z ojcem, który ma dla niej dużo miłości, ale znacznie mniej czasu. Matka zniknęła z jej życia bardzo wcześnie, a okoliczności jej śmierci to jeszcze jeden wielki ciężar, z jakim musi żyć ojciec. Życie Nastki i jej rodziny zmienia się, gdy w drzwiach ich mieszkania staje sąsiadka. Józefina wnosi do ich domu energię, optymizm, a w Nastkę wlewa jeszcze więcej wiary, że wszystko jest możliwe: śmiech, „poderwanie”, choćby na chwilę, przystojnego chłopaka, a przede wszystkim nauka i zdanie matury.
Kinga Dębska to reżyserka, która zawsze jest blisko życia, ale w dramatach, a nawet sytuacjach tragicznych stara się znaleźć jakieś światło. Wie, że czasem trzeba się śmiać, żeby dać sobie radę z tragedią. „Święto ognia” też oscyluje między dramatem obyczajowym, feel good movie a komedią. Z pewnością sporo jest tu uproszczeń, może więcej niż w najlepszych obrazach tej reżyserki. Może za mało – jak na tak ciężko doświadczoną rodzinę – załamań. Ale trzeba przyjąć tę konwencję, bo siła kina Kingi Dębskiej polega także na tym, że reżyserka nigdy nie zabiera widzowi nadziei.
W tych opowieściach świetnie się również czują aktorzy. W „Święcie ognia” jako Nastka wspaniałą kreację, którą można porównywać z wielką, dramatyczną rolą Dawida Ogrodnika, stworzyła tegoroczna absolwentka warszawskiej Akademii Teatralnej Karolina Pytlak. Ogromną siłę i energię wniosła na ekran Kinga Preis jako Józefina. Obie aktorki dostały nagrody aktorskie na ostatnim festiwalu w Gdyni.
Potrzebujemy dziś opowieści niosących nadzieję i pokazujących hart ducha. W trudnych czasach warto pójść do kina i uśmiechnąć się.
Disco Boy
Reż. Giacomo Abruzzesse
Wyk.: Franz Rogowski, Morr Ndiaye, Laëtitia Ky
Aleksiej jest Białorusinem. Razem z przyjacielem Michaiłem ucieka z kraju. Obaj jadą autokarem na piłkarki mecz i przy pierwszej okazji odłączają od grupy. Przez Polskę chcą dotrzeć do Francji i tam urządzić swoje nowe, lepsze życie. Po drodze dochodzi do wypadku – Michaił ginie. Aleksiej jednak dotrze do Francji. Co może tam robić? Zaciąga się do Legii Cudzoziemskiej. Jednocześnie Abbruzzese śledzi losy rodzeństwa z Nigerii, które chce stawić czoła neokolonializmowi.
Aleksiej przechodzi trening w Legii Cudzoziemskiej i zostaje wysłany do Nigerii. Ma razem z kompanami z Legii, odbić zakładników wziętych przez nigeryjskich buntowników. On i rodzeństwo Jomo i Udoka stają się w ten sposób walczącymi ze sobą wrogami. Ale wydarzenia, jakie ich połączą, będą dla Aleksieja wstrząsem, który go zmieni.
Krytycy zachodni nazywali „Disco Boy” mieszanką kina Gaspara Noe, Nicolasa Windinga Refna i Claire Denise, z przewagą jednak dwóch pierwszych twórców. Wartością samą w sobie jest w tym francusko-włosko-belgijsko-polskim(!) filmie kreacja niemieckiego aktora Franza Rogowskiego, a uważny widz wypatrzy też wśród wykonawców Roberta Więckiewicza. Ciekawe kino, ale dla amatorów klarownych opowieści z jasnym przesłaniem.