Jubileusz Romana Polańskiego. Reżyser skończył 90 lat

Roman Polański skończył właśnie 90 lat. A za dwa tygodnie na festiwalu w Wenecji będzie pokazywany jego ostatni film „Pałac”.

Publikacja: 19.08.2023 09:53

Roman Polański

Roman Polański

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Jego losów starczyłoby na życie kilku osób. Jego talentu - dla kilku artystów. Podobnie jak jego nagród, zebranych w Europie i Ameryce.  Od Oscara i Europejskiej Nagrody Filmowej, przez canneńską Złotą Palmę, berlińskiego Złotego Niedźwiedzia i weneckiego Srebrnego Lwa do francuskich Cezarów, brytyjskich BAFTA, hiszpańskich Goya, włoskich Donatelli, polskich Orłów. Filmowy portal IMDB wylicza mu ponad 100 zdobytych statuetek. Dorobek artystyczny Polańskiego jest ogromny: to razem z krótkimi filmami ponad 40 tytułów, poczynając od polskiego „Noża w wodzie”, poprzez wybitne, niepokojące obrazy francuskie „Matnia”, „Wstręt”, „Lokator”, amerykańskie wielkie hity jak „Dziecko Rosemary” czy „Chinatown”, wreszcie europejskie produkcje m.in. „Gorzkie gody”, „Autor widmo”, „Rzeź” i najważniejszy, jak mówi sam artysta film – „Pianista”. 

Czytaj więcej

"Reality": jak FBI ukrywało wpływ Putina na wybory w Ameryce

Napisano o nim już wszystko: biografie, tysiące recenzji jego filmów, studia naukowe. 

— Stale czytam książki o mnie, w których wszystko mija się z prawdą — mówi Polański.

On sam czterdzieści lat temu, też wydał swoją autobiografię „Roman”.

Polański nosi w sobie wojenne wspomnienia żydowskiego dziecka, potworną tragedię śmierci żony i przyjaciół zamordowanych w Los Angeles przez bandę Mansona, cały worek pięknych chwil z filmowych planów i artystycznych sukcesów. 

Polański musiałby stanąć przed sądem w USA

Ale też na jego dzisiejszym życiu wielkim cieniem położył się gwałt na trzynastoletniej dziewczynce, którego dopuścił się w 1977 roku, w domu Jacka Nicholsona. Dzień przed ogłoszeniem wyroku sądowego uciekł wtedy do Europy i do dzisiaj nie może wjechać do Stanów, gdzie sprawa się nie przedawniła i choć ofiara dawno mu wybaczyła, musiałby stanąć przez sądem. Ten czyn, za który nigdy publicznie nie przeprosił sprawił, że Polański został w dobie #metoo usunięty z Amerykańskiej i Francuskiej Akademii Filmowej, a pojawienie się jego filmu na wielkim festiwalu zawsze wzbudza kontrowersje. 

Polański stał się bohaterem wielu filmowych dokumentów: od „Roman Polański. Ścigany i pożądany” o meandrach oskarżenia Polańskiego aż do niedawnego „Polański. Horowitz. Hometow”, gdzie dwa artyści chodząc po dzisiejszym Krakowie wspominają swoją wojenną przeszłość. 

Teraz, z okazji 90-urodzin artysty, wracam do filmu dokumentalnego „Roman Polański. Moje życie”, który z okazji zbliżającej się osiemdziesiątki artysty zrealizował Laurent Bouzereau, który zarejestrował rozmowę reżysera z jego przyjacielem Andrew Braunsbergiem w domu reżysera w Gstaad. Braunsberg produkował „Tragedię Makbeta” i „Lokatora”. Polubili się, a ich przyjaźń trwa do dzisiaj. W czasie, gdy Roman Polański siedział w areszcie domowym w Gstaad, Braunsbergowi udało się to, czego nie potrafiła osiągnąć Marina Zenovich, kręcąc „Ściganego i pożądanego”. Namówił przyjaciela do zwierzeń.

— Zdałem sobie sprawę, jak mało przez te wszystkie lata rozmawialiśmy o twoim życiu — mówi do Polańskiego.

Ich rejestrowana przez Pawła Edelmana rozmowa jest bardzo szczera. Nie ma w niej tematów-tabu. Są wspomnienia. Czasem bardzo bolesne. To, co opisał Roman Polański w książce „Roman by Roman” nagle nabiera jeszcze bardziej osobistego charakteru. Opowiadając o rodzicach, getcie czy morderstwie Sharon Tate, Polański nie umie ukryć emocji. Cofa się w siebie, głos mu się łamie. Milknie, mięśnie twarzy zaczynają mu drgać, jakby bezgłośnie płakał.  Dokument Bouzereau ma jeszcze jeden atut. Książka kończyła się w latach 80., tu Polański opowiada także o ostatnich miesiącach. Po raz pierwszy mówi o zatrzymaniu w Zurichu.

— Gdy wyszedłem z samolotu, stewardessa zaprowadziła mnie do pomieszczenia, które wyglądało jak salon dla VIP-ów — opowiada Roman Polański. — Trzej mężczyźni stali tam i przyglądali mi się. Podeszli. Pomyślałem: „Pewnie dziennikarze”. Jeden z nich pokazał mi policyjne ID i powiedział: „Jest pan aresztowany”. Czułem się jakoś na luzie. Sam się sobie dziwiłem.

Ale potem przyszło 10 trudnych tygodni w celi. Łóżko, stolik, małe okienko. Najgorsze, najboleśniejsze były odwiedziny dzieci. I wreszcie zwolnienie, droga do Gstaad, gdzie górski dom stał się jego więzieniem na kolejnych kilka miesięcy. 

Wojenne wspomnienia Polańskiego

W czasie rozmowy Roman Polański sięgnął pamięcią najgłębiej, jak potrafił. Pierwsze lata życia spędzone w Paryżu? Ruchome schody do metra. Pierwsze wspomnienie polskie? Kraków, a potem już bomby spadające na Warszawę, gdzie rodzina przeniosła się tuż przed 1939 rokiem. Miał wtedy 6 lat. 

Opowieść o wojennych losach jest wstrząsająca. Najpierw opaski z gwiazdą Dawida na rękawach. „Bo jesteśmy Żydami” — tłumaczyli rodzice. „Nie wiedziałem nawet, co to znaczy” — mówi Polański. Chwila, gdy ojciec powiedział mu, że Niemcy zabrali matkę. Potem ta, gdy zobaczył go w kolumnie prowadzonej przez żołnierzy, a on tylko krzyknął: „Zjeżdżaj stąd!” I wreszcie, gdy ojciec wrócił z obozu. Tylko on. Po latach, gdy zaprosił go z drugą żoną do Gstaad, zastał go w hotelu roztrzęsionego, płaczącego. Z radia płynęły słowa piosenki „O, mein Papa”. Ta piosenka rozbrzmiewała w obozie, gdy Niemcy wyprowadzali do gazu dzieci. Rany wyniesione z wojny otwierały się nawet po pół wieku. Zapamiętane z życia sceny Bouzereau odnajduje w filmach artysty.  

W dokumencie Bouzereau Roman Polański opowiada o swojej drodze twórczej: o wizycie w radiu, dzięki której zaczął występować, przedstawieniu „Syn pułku”, nieudanych egzaminach na wydział aktorski, roli w „Pokoleniu” Wajdy, studiach reżyserskich, sukcesie „Noża w wodzie”, współpracy z Brachem, wreszcie „Dziecku Rosemary”, „Chinatown” – wielkim sukcesie, który jednak nie przyniósł Polsńskiemu Oscara, o karierze amerykańskiej i małżeństwie z Sharon Tate.

Na ekranie urzekającej urody blondynka. „To było zbyt piękne, żeby było prawdziwe” — mówi Polański. Opowiada o powrocie Sharon Tate z Europy do Ameryki. Chcieli, żeby ich dziecko urodziło się w Stanach. Była w ósmym miesiącu ciąży, nie mogła lecieć samolotem. Odprowadził ją na statek.

— Przy pożegnaniu pomyślałem, że już jej nigdy nie zobaczę — mówi w filmie. 

Głupia myśl, jeśli nic się nie dzieje. Ale potem był już ten telefon. „Wszyscy nie żyją” — wydusił z siebie jego agent.

Morderstwo, jakiego dokonał Charles Manson ze swoją bandą w domu w Beverly Hills, było przeraźliwą tragedią. Polański wrócił do Los Angeles — do innego życia i do innego Hollywoodu, z zaryglowanymi drzwiami, bronią w każdej posesji, strachem. „Przez lata nie byłem sobą” — mówi.

Spory fragment filmu poświęcony jest sprawie gwałtu 13-letniej Samanthy Gailey, procesowi, ucieczce ze Stanów, której konsekwencje artysta ponosi do dzisiaj. Ale po latach, nawet po wydarzeniach w Zurichu, więzieniu i procesie ekstradycyjnym — Polański wydaje się pogodzony z losem. Mieszka i pracuje we Francji, od 23 lat jest mężem aktorki Emmanuelle Seigner, mają 19-letnią córkę i 14-letniego syna.

— Może lepiej doceniam te chwile szczęścia, małżeństwo z Emmanuelle, dwoje cudownych dzieci, takie najnormalniejsze w świecie życie — właśnie dlatego, że znowu oberwałem... Przecież nigdy nie dostałbym tego, co mam teraz, gdyby nie stało się wcześniej to wszystko, co mnie spotkało. 

Twórczość? „Gdyby na moim grobie miano położyć jedną rolkę z filmem, chciałbym, żeby był to „Pianista”” — mówi Roman Polański. 

Dokument Bouzeraud nie wnosi wiele nowego do naszej wiedzy o reżyserze. Ci, którzy śledzą losy Romana Polańskiego, będą większość faktów znać. Jednak nawet lektura jego książki nie pozwala tak go poznać, jak ten film. Bo to jest portret artysty, ale przede wszystkim człowieka, który potwornie dużo w życiu przeszedł, a dziś jeszcze ma siłę cieszyć się życiem. 

Następne dziesięć lat, jakie przyszły potem, nie były łatwe. Filmowo – przyniosły świetne tytuły. Polański był wówczas świeżo po „Autorze widmo” i „Rzezi”, potem zrealizował „Wenes w futrze”, „Prawdziwą historię”, a wreszcie, w 2019 roku, „Oficera i szpiega” o sprawie Alfreda Dreyfusa, francuskiego oficera żydowskiego pochodzenia, który w 1894 roku został oskarżony o zdradę na rzecz Niemiec i skazany przez sąd na dożywocie. Film dostał nagrodę na festiwalu w Wenecji, dziennikarze jednak z niesnakiem cytowali wypowiedzi Polańskiego, w którym porównywał się do swojego bohatera – ofiary nagonki.

Dyskusję wywołał też sam udział filmu w głównym konkursie weneckim, dyrektor festiwalu Antonio Barbera był jednak niezłomny: całkowicie oddzielał dzieło artysty od ciągnącej się za nim sprawy gwałtu sprzed ponad pół wieku. Teraz zaprosił do Wenecji ostatni film Polańskiego.  „Pałac”, którego scenariusz napisał Jerzy Skolimowski, będzie pokazywany poza konkursem, na pokazie specjalnym. 

Jego losów starczyłoby na życie kilku osób. Jego talentu - dla kilku artystów. Podobnie jak jego nagród, zebranych w Europie i Ameryce.  Od Oscara i Europejskiej Nagrody Filmowej, przez canneńską Złotą Palmę, berlińskiego Złotego Niedźwiedzia i weneckiego Srebrnego Lwa do francuskich Cezarów, brytyjskich BAFTA, hiszpańskich Goya, włoskich Donatelli, polskich Orłów. Filmowy portal IMDB wylicza mu ponad 100 zdobytych statuetek. Dorobek artystyczny Polańskiego jest ogromny: to razem z krótkimi filmami ponad 40 tytułów, poczynając od polskiego „Noża w wodzie”, poprzez wybitne, niepokojące obrazy francuskie „Matnia”, „Wstręt”, „Lokator”, amerykańskie wielkie hity jak „Dziecko Rosemary” czy „Chinatown”, wreszcie europejskie produkcje m.in. „Gorzkie gody”, „Autor widmo”, „Rzeź” i najważniejszy, jak mówi sam artysta film – „Pianista”. 

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Valerie Donzelli: Mężowie tyrani czują, że tracą władzę
Film
Wielka gwiazda francuskiego kina Anouk Aimée nie żyje
Film
Jest nowa dyrektorka PISF-u
Film
Film „Do granic”. Jak Ameryka traktuje imigrantów z Europy
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Film
„Ród Smoka”, czyli „oko za oko, syn za syna” w drugim sezonie
Film
Polska wieś pokazana bez sentymentów. Grzegorz Dębowski wygrywa debiuty w Koszalinie