Szósty sezon „Black Mirror”. Marzenia to piekło

Szósty sezon „Black Mirror” z Salmą Hayek ironicznie komentuje świat streamingu, docudram, paparazzich, celebrytów i awatarów.

Aktualizacja: 22.06.2023 06:41 Publikacja: 22.06.2023 03:00

Salma Hayek w pierwszym odcinku szóstego sezonu pt. „Joan jest okropna”

Salma Hayek w pierwszym odcinku szóstego sezonu pt. „Joan jest okropna”

Foto: Netflix

Netfliksowi należą się brawa za autoironię, bo zrealizował gogolowską receptę z „samych siebie się śmiejecie”. I to świadomie, a to rzadko się zdarza. W tym celu udostępnił w serialu nawet charakterystyczny dżingiel, który rozbrzmiewa wieczorem w milionach domów, a także wyświetlające się w szkarłacie logo. Tylko nazwę zmienił na Streamberry. Pewnie dlatego, by nie musieć sobie wytaczać procesu.

Zgodnie z inną zasadą, którą lubił Janusz Głowacki, jest i śmieszno, i straszno. Zwłaszcza w otwierającym odcinku „Joan jest okropna”. Tytułowa bohaterka orientuje się, że pokazane w ciągu kilku pierwszych minut wydarzenia, które wolałaby pozostawić w tajemnicy, zwłaszcza przed swoim partnerem – właśnie z nim ogląda w chwili wieczornej nudy pod szyldem nowego serialu Streamberry: sekretne spotkanie z dawnym kochankiem i poświęconą temu wizytę u psychoterapeutki.

Czytaj więcej

Nowy sezon "Black Mirror" już 15 czerwca

Ciekawszy temat

Żeby było zabawniej, odgrywająca te sekwencje Salma Hayek została ucharakteryzowana na podobieństwo Joan. Nikt z jej kręgu nie ma wątpliwości, o kogo chodzi. Mało kto akceptuje prawdziwe oblicze kobiety. Joan chce powstrzymać koszmar, ale jak to w koszmarze – czuje paraliż.

Pomysłodawca serialu Charlie Brooker doprowadza do absurdu nieprawdopodobne zapętlenie problemów, w których przeglądają się dzisiejsze lęki: śledzenie nas przez smartfony i aplikacje czy brak panowania nad publicznym wizerunkiem. Salma Hayek gra samą siebie, komentując, że liczyła na coś równie dobrego jak „Frida”, a może skończyć się jej kompromitacją. Bohaterowie zaczynają się czuć jak angielscy robotnicy z XIX w., którzy chcieli zatrzymać rewolucję przemysłową, niszcząc nowe urządzenia, a przecież żadnej rewolucji zatrzymać się nie da, zwłaszcza technologicznej. Dobrze więc zastanowić się, jak zareagujemy na świat, w którym każdy detal naszego życia będzie publiczny. Czasu niewiele. To już się dzieje.

Tego rodzaju wyzwanie jest też tematem thrillerowego odcinka „Loch Henry”. Dwójka dokumentalistów Davis i Pia stara się robić to, co lubi, a przy okazji zdobywać sławę i pieniądze, realizując film o kolekcjonerze-dziwaku z rodzinnej okolicy Davida. Tam jednak stary kumpel barman z upadającego pubu namawia filmowców do podjęcia „o wiele ciekawszego tematu”, czyli historii sadysty, który ma na koncie wiele ofiar i odstraszył turystów z okolicy.

Czytaj więcej

Nowy sezon „Black Mirror” już w czerwcu

Magnesów jest sporo, bo matka Davida jako jedną z ofiar zwyrodnialca przedstawia ojca Davida, skądinąd, stróża porządku. W domu kwitnie kult taty i związanej z nim przerwanej „złotej epoki”. Taki temat akceptuje, kładąc nacisk na przedstawienie go „w jak najbardziej osobisty sposób”, producentka ważnego portalu. Wszyscy myślą, że drzwi do sukcesu są otwarte, tymczasem Davida czaka los Edypa ery streamingu, gdzie rekwizytami przeznaczenia są analogowe kasety video i wenecka maska. Groteskowy finał na gali Brit Awards stawia pytania o ryzyko wpisane w tworzenie dokumentów z udziałem rodziny i reality show. Czasami statuetka nie wystarczy, by chcieć żyć.

Boney M

W „Beyond The Sea” o alternatywnej historii kosmonautów z 1969 r. autor serialu oddał hołd kultowym pozycjom s.f. („Odyseja kosmiczna”, „Matrix”, „Avatar”). Cliff i David przebywają w kosmosie, ale w trosce o ich kondycję psychiczną i rodziny na ziemi pozostawiono ich repliki i poprzez specjalne łącza mogą wracać do normalnego życia, co doprowadza do wściekłości (jako przykład łamania praw natury) grupę oszalałych hipisów przypominającą sektę Charlesa Mansona. Samosąd odcina chwilowo Davida od możliwości powrotu na ziemię, jest jednak kolega, który ma swoje łącze. Pytanie brzmi: czy je udostępni? Przecież awatar to tylko pozornie obietnica życia w dwóch wymiarach: życie jest jedno, a pozory mylą.

Najbardziej przewrotny jest „Demon 79”. W miasteczku uniewinniono mężczyznę oskarżonego o zamordowanie żony. Pojawia się w przaśnym sklepie obuwniczym. Widać kryzys, w wyborczym natarciu jest Margaret Thatcher i partia nacjonalistyczna, co przeraża główną bohaterkę, hinduską ekspedientkę (nazwaną Kosmiczną Policjantką), zwłaszcza gdy widzi na drzwiach antyemigranckie napisy.

Świat jest wyraźnie w kryzysie i wtedy objawia się jej tytułowy demon. Wygląda zabawnie, jak tancerz Boney M. Zamiast jednak śpiewać jak w telewizji piosenkę o Rasputinie proponuje pakt: Hinduska może uratować świat, pod warunkiem, że zamorduje trzy osoby. Komizm miesza się z thrillerem, a my jak bohaterka zadajemy sobie pytanie z „Fausta”: czy możliwe jest zło, które dobro czyni? Tymczasem gwiazda pop uzmysławia coś bardziej istotnego: pozornie wiemy, co zrobić, by ocalić świat, a jednak tego nie robimy. I to jest dopiero thriller.

Najsłabsze ogniwo sezonu to „Mazey Day”, historia celebrytki, która po zażyciu narkotyków przejechała przechodnia, a także paparazzi. Już odeszła z zawodu, ma jednak problemy finansowe, a za zdjęcie ukrywającej się gwiazdy można dostać… 30 tys. dolarów. Oglądamy pojedynek wampira i hieny, dosłownie i w przenośni. Jak zwykle wszyscy są przegrani. Poza widzami, którzy poza rozrywką otrzymują sporo tematów.

Netfliksowi należą się brawa za autoironię, bo zrealizował gogolowską receptę z „samych siebie się śmiejecie”. I to świadomie, a to rzadko się zdarza. W tym celu udostępnił w serialu nawet charakterystyczny dżingiel, który rozbrzmiewa wieczorem w milionach domów, a także wyświetlające się w szkarłacie logo. Tylko nazwę zmienił na Streamberry. Pewnie dlatego, by nie musieć sobie wytaczać procesu.

Zgodnie z inną zasadą, którą lubił Janusz Głowacki, jest i śmieszno, i straszno. Zwłaszcza w otwierającym odcinku „Joan jest okropna”. Tytułowa bohaterka orientuje się, że pokazane w ciągu kilku pierwszych minut wydarzenia, które wolałaby pozostawić w tajemnicy, zwłaszcza przed swoim partnerem – właśnie z nim ogląda w chwili wieczornej nudy pod szyldem nowego serialu Streamberry: sekretne spotkanie z dawnym kochankiem i poświęconą temu wizytę u psychoterapeutki.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
Aktor z "Piratów z Karaibów" zginął w wyniku ataku rekina
Film
Disney i Pixar ratują frekwencję w kinach. "W głowie się nie mieści 2" hitem
Film
Grzegorz Łoszewski nowym prezesem SFP
Film
Zmarł Andrzej Mularczyk, scenarzysta "Samych swoich" i serialu "Dom"
Film
Rekomendacje filmowe: Kino zamiast meczu piłkarskiego?
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży