Korespondencja z Wenecji

„Dyskusje o przyszłości kina często kończą się na dywagacjach na temat filmowego biznesu. Dla mnie najważniejsze jest to, co powstanie, o czym będziemy opowiadać. Gdzie to obejrzymy jest sprawą drugorzędną.  Świat się zmienia, ale sztuka musi przetrwać (...) To ekscytujące, gdy widzisz, jak wybucha talent widzisz zupełnie nowego reżysera, aktora, pisarza… – powiedziała Julianne Moore, przewodnicząca tegorocznego jury, podczas pierwszej weneckiej konferencji prasowej i podsumowała: „Kiedy mówimy o przyszłości kina, nie zastanawiajmy się, jak będzie się rozwijał biznes. Rozmawiajmy o sztuce”.

Czytaj więcej

Ciekawe święto filmu w Wenecji

Aktorka przyznała, że sama zakochała się w sztuce filmowej, gdy miała 10 lat i w kinie w Juneau na Alasce obejrzała film Johna Cassavetesa „Minnie i Moskowitz”. I już wtedy marzyła, by znaleźć się w tym świecie.

Moore wspominała też, że po raz pierwszy przyjechała do Wenecji w 1986 roku, gdy grała Frannie Hughes w telenoweli „As The World Turns”. „Gdybym wtedy wiedziała, że kiedyś będę tu  przewodniczącą jury, chyba wpadłabym do kanału” — śmiała się.

Zapytana czego spodziewa się po konkursie, odpowiedziała: „Nie mam pojęcia. Ale to fantastyczne uczucie, gdy się nie wie, co będzie i można liczyć na niespodzianki”

W gronie jurorskim obok Moore znaleźli się reżyserzy Mariano Cohn z Argentyny, Leonardo Di Costanzo z Włoch, Rodrigo Sorogoyen z Hiszpanii oraz zdobywczyni Złotego Lwa 2021 Audrey Diwan z Francji, a także irańska aktorka Leila Hatami i japońsko-brytyjski pisarz Kazuo Ishiguro.

Odpowiadając na pytania dotyczące jej jej funkcji przewodniczącej jury, Moore zażartowała: „Każdy musi ubierać się tak samo, to moja zasada. Wszyscy też będziemy jeść razem, w tym samym czasie”, po czym dodała:  „Jury to kolektyw, zespół – nie wiem, czy jestem szefem czegokolwiek”.

Jury obejrzy w tym roku 23 filmy, a werdykt ogłosi 10 września, na gali kończącej wenecki festiwal.