Reklama

Miłość od pierwszego kazania

„Oczy Tammy Faye" to biograficzny pastisz o gwiazdach chrześcijańskiej telewizji, które spadły z piedestału.
Tammy Faye zagrała Jessica Chastain, zmieniona nie do poznania charakteryzacją

Tammy Faye zagrała Jessica Chastain, zmieniona nie do poznania charakteryzacją

Foto: materiały prasowe

Ten film nie będzie najlepszym obrazem sezonu, ale ma spore szanse na tytuł najbardziej pokręconego stylistycznie. Twórcy opowiadają klasyczną biografię, wręcz bajkową – o drodze na szczyt i z powrotem na dół – ale robią to w sposób spektakularny. Stylizują bowiem swój obraz na cukierkową estetykę chrześcijańskiej telewizji.

Patroni Reagana

Tytułowa Tammy Faye to połowa najsłynniejszego duetu teleewangelistów w historii Stanów Zjednoczonych. Drugą jest Jim Bakker, jej mąż, twórca religijnej telewizji kablowej PTL, która miała u szczytu popularności milionowe zasięgi, a o poparcie jej twórcy zabiegał Ronald Reagan.

Bakker ma dzisiaj 82 lata, jego żona zmarła w 2007 r. Popularność zdobyli w latach 60., prowadząc programy telewizyjne w chrześcijańskich stacjach, a następnie założyli własny kanał. Ich karierę przerwała seria skandali z lat 80. – finansowych i obyczajowych. Bakker został w 1989 r. skazany za oszustwa, a także borykał się z oskarżeniami o molestowanie seksualne w swojej firmie.

Po odbyciu wyroku powrócił do działalności teleewangelicznej, ale już na mniejszą skalę. Podobnie jak Tammy Faye, która rozwiodła się z mężem i próbowała ewangelizować Amerykanów poprzez śpiew. Szczególnie aktywna była w środowisku LGBT, którego broniła przed wykluczeniem w czasach epidemii wirusa HIV.

Małżeństwo inspirowało filmowców już wcześniej. W 1990 r. powstał pierwszy obraz biograficzny, z Kevinem Spaceyem w roli Bakkera („Fall From Grace"), a potem nakręcono głośny dokument z 2000 r. i to on był największą inspiracją dla twórców „Oczu Tammy Faye".

Reklama
Reklama

Oazowa werwa

Już tytuł podpowiada, że to historia bardziej o niej niż o nim. Zaczyna się więc od opowieści o kościele zielonoświątkowców w Minnesocie, gdzie wychowała się bohaterka. Dziewczynka jest owocem pierwszego małżeństwa jej matki (Cherry Jones), która sama odsuwa najstarsze dziecko od religijnej wspólnoty, by nie „kłuło w oczy" grzechem rozwodu.

Uparta Tammy Faye stara się przewalczyć wykluczenie swoją gorliwością i pobożnością. Jako nastolatka trafia na uczelnię biblijną dla świeckich i duchownych, gdzie poznaje właśnie Jima Bakkera. Zakochują się w sobie od pierwszego kazania.

Tammy Faye zagrała Jessica Chastain, zmieniona nie do poznania pod kilkoma warstwami charakteryzacji. Bakkera gra Andrew Garfield, nagrodzony ostatnio Złotym Globem za rolę w musicalu „Tick, Tick... Boom!". Wciela się w postać kaznodziei z werwą młodego oazowego księdza, który jak mantrę powtarza „Bóg was kocha", celując palcem w środek obiektywu, tak byśmy nie mieli wątpliwości, że mówi właśnie do nas.

Garfield i Chastain umiejętnie balansują na granicy parodii, a ich twarze rozświetla błogosławiony uśmiech. Problemem pozostaje stylistyka i wybory formalne. Twórcy bowiem od pierwszych scen rysują wszystko grubą krechą. Tammy Faye mówi o sobie wprost, że jest egzaltowana, a z kolei gdy Jim Bakker zaczyna głosić Słowo Boże – mogą mu zazdrościć swady wszelkiej maści akwizytorzy.

Walka o Oscara

Dostajemy więc pastisz, w którym jest jednocześnie spory ładunek dramatyczny. Zwłaszcza pod koniec, kiedy Bakkerowie spadają z piedestału, a starzejąca się Tammy Faye coraz częściej spotyka się z szyderstwami wobec jej przestarzałego, krzykliwego wizerunku. Finał zdecydowanie należy do Jessiki Chastain, która z pasją walczy o Oscara, bo przecież Amerykańska Akademia Filmowa uwielbia takie wyraziste role.

Pokusy świata

Mimo brawurowej scenografii i aktorstwa trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że film Showaltera jest wydmuszką pokrytą grubą warstwą makijażu.

Reklama
Reklama

Twórcy idą w przerysowaną konwencję do samego końca, bez wyrazistego pomysłu artystycznego. Nie za bardzo wiadomo, czy nabijają się z dewocji, piętnując wyciąganie pieniędzy od ludzi na rzekomo pobożne inwestycje, czy może też współczują zagubionym idealistom, których głęboka wiara nie uchroniła przed pokusami tego świata.

Jednocześnie to, co najciekawsze w tej historii, zostało przez scenarzystów ledwo liźnięte – sprzężenie religii i telewizji, popularność charyzmatycznego kaznodziejstwa w Ameryce, opór religijnej prowincji wobec świeckiego mainstreamu i wreszcie – rozdrobnienie wyznaniowe chrześcijaństwa w Stanach Zjednoczonych. To wszystko nie mieści się w iście bajkowym uniwersum obrazu Michaela Showaltera.

Film
Oscary rozdane. Do kogo trafiły najważniejsze statuetki?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Film
Maciek Szczerbowski, emigrant doby stanu wojennego, zdobył Oscara
Film
Dwa Oscary i kontynuacja na Netfliksie. Wielki sukces koreańskiej animacji
Film
„Pan Nikt kontra Putin”: narastająca propaganda reżimu obejmuje nawet dzieci
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama