Obóz dla przesiedleńców Kalucze, miejsce zsyłki głównych bohaterów – rodziny Dolinów, powstał niedaleko Celestynowa.
[wyimek][link=http://www.zw.com.pl/galeria/25,1,570508.html]Zobacz filmowych bohaterów [/link] [/wyimek]
Budynki z drewnianych bali, mimo dymiących kominów, nie gwarantują ciepła. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Żeliwne piecyki nie są ich w stanie ogrzać. Syberyjski klimat – co podkreśla reżyser – wymaga od ludzi wytrzymałości. Przyroda, choć piękna, bywa groźna. Krótkim latem ludziom do żywego potrafią dopiec owady. Zima to bezwzględne mróz i wiatr.
Namiastkę tej aury przyniosła na plan nasza polska zima. – Na niewiele się zdają starania pań garderobianych: dziesięć par skarpet, bielizna. – Marzniemy – nie ukrywa Jan Peszek, okutany tak, że trudno go poznać.
– Można sobie tylko wyobrazić, co działo się z ludźmi, którzy po nagłym wkroczeniu wojsk ZSRR zostali wyciągnięci z łóżek i dostali pół godziny na spakowanie się, a potem całymi dniami jechali w nieznane – dodaje.
W plenery opisane na kartach powieści Zbigniewa Dominy „Syberiada polska”, która stała się kanwą scenariusza, ekipa wybiera się już w marcu. Ale jeszcze przez najbliższe będzie pracować pod Celestynowem.
Wczoraj powstawała tam zbiorowa scena. Zebrany na placu tłum ludzi, pilnowany przez radzieckich żołnierzy na koniach, otaczał sanie. – Mój filmowy ojciec, którego gra Jan Peszek, za uczenie dzieci polskich wierszyków został skazany na gułag. Właśnie go wywożą – tłumaczy Natalia Rybicka.
Graną przez nią Sylwię pociesza Staś Dolina (Paweł Krucz). To z jego perspektywy obserwujemy losy przesiedlonych mieszkańców wsi Czerwony Jar.
Staszek trafia na Syberię wraz z ojcem (Adam Woronowicz), matką (Urszula Grabowska) i bratem (Marcin Walewski).
– Opuścił Polskę jako nastolatek, po sześciu latach zesłania stał się mężczyzną – komentuje reżyser Janusz Zaorski.
– „Syberiada…” będzie lekcją historii, ale też historią o życiu – zapewnia Paweł Krucz. – Staramy się w jak najwierniej oddanych dekoracjach pokazać, jak zwykła rodzina musiała sobie poradzić w niezwyczajnych warunkach.
Niezwyczajne są też warunki, w jakich powstaje film. Pierwsze zdjęcia nakręcono w lutym ubiegłego roku, kolejne – latem i jesienią. Teraz trwają najdłuższe – zimowe. Przed ekipą jeszcze blisko 50 dni zdjęciowych. Budżet filmu zamknął się w 10 mln zł. Premiera planowana jest na luty przyszłego roku
—Jolanta Gajda-Zadworna