Reklama

William S. Burroughs — na wylot:portret prywatny

„William S. Burroughs — na wylot" to bogaty filmowy portret autora „Nagiego lunchu". Był postacią równie kontrowersyjną jak jego twórczość, co świetnie pokazuje dokument Yony'ego Lesera. Premiera dziś w TVP Kultura o 22.45.

Aktualizacja: 13.10.2011 12:30 Publikacja: 13.10.2011 12:22

„William S. Burroughs — na wylot”

„William S. Burroughs — na wylot”

Foto: materiały prasowe

 

Na zdjęciach widać świetnie ubranego (w stonowanych marynarkach i odpowiednio do nich dobranych krawatach) starszego pana o twarzy bez cienia uśmiechu. Chłodny i zdystansowany. Wielu, którzy go znali, wspomina jako dżentelmena w każdym calu. Są jednak i tacy, którzy widzą tę postać inaczej:

- Pierwszy zasłynął z tego, co powinno się ukrywać: był gejem, ćpunem, brzydalem, zastrzelił żonę, pisał wiersze o dupkach i heroinie. Trudno było go polubić.

Zobacz galerię zdjęć

Jedno jest pewne - zbudowany był ze sprzeczności. William S. Burroughs urodził się w 1914 roku wychował w tradycyjnej, zamożnej amerykańskiej rodzinie. Ukończył studia na Harvardzie, podróżował po Europie, by osiąść w końcu w Nowym Jorku. Życie dzielił między żonę i przyjaciół (Allena Ginsberga i Jacka Kerouaca) z którymi eksperymentował nie tylko w zakresie nowych literackich form, ale i narkotyków. Zażywał ponoć nawet LSD6, narkotyk określany mianem końskiej dawki szaleństwa.

Reklama
Reklama

Do tego nie krył swej drugiej, homoseksualnej natury, jeszcze jako bardzo młody człowiek odciął sobie palec dla jednego z ukochanych. Był również jednym z pierwszych pisarzy opisujących swoje narkotyczne doświadczenia i wyprawy do nieopisanego wówczas świata gejów lat 50. XX wieku. To wtedy nie było modne, a wręcz ryzykowne. Jego książka „Nagi lunch" została zakazana przez rząd Stanów Zjednoczonych. Uważany za pioniera ruchu wyzwolenia gejów, Burroughs, nie szanował zasad panujących w tym świecie. Lepiej czuł się, gdy przekraczał granice. Miał mnóstwo znajomych - począwszy od słynnych jak Andy Warhol, a skończywszy na młodych męskich prostytutkach.

- Wolał ich, bo nie wiązał się z nimi uczuciowo — uważa jeden z przyjaciół. — Za bardzo obawiał się bólu, aby zaryzykować miłość.

Kochał więc koty i z ich powodu potrafił nawet ronić łzy. Ludźmi się nie wzruszał, no może z wyjątkami. Zapłakał ponoć, gdy dowiedział się o śmierci swego 33-letniego syna, którym się dotąd zbytnio nie interesował. Podobno miał nawet z tego powodu wyrzuty sumienia. Jeszcze wcześniej stracił żonę, którą nieszczęśliwie zabił strzałem w głowę. Broń także była jego obsesją. Posiadał pokaźną kolekcję pistoletów, które nabite spoczywały w różnych częściach domu. Potrafił też walczyć kijem, a laska z którą chodził, po naciśnięciu guzika przemieniała się w miecz. Śpiewał też po niemiecku piosenki Marleny Dietrich, a pod koniec życia odnalazł w sobie pasję malarza. Oczywiście według własnego konceptu - strzelał z odległości do puszek z farbą, które rozpryskiwały się na płótno...

- Freud uważałby go za głęboko zaburzonego, poważnie chorego psychicznie - mówi w filmie jeden ze znajomych pisarza.

Materiał do analizy jest bez wątpienia bogaty. Polecam.

Małgorzata Piwowar

Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama