Mamy z jednej strony pędzącą gospodarkę oraz miliardy złotych na rachunkach bieżących i lokatach, ale też w tapczanach Polaków, a z drugiej strony wartość polskiego rynku kapitałowego w stosunku do PKB jest bardzo niska na tle UE. Dlaczego?

Mamy do czynienia z pewnego rodzaju paradoksem. Faktycznie, udział rynku kapitałowego w finansowaniu polskiej gospodarki jest niewielki. Kapitalizacja giełdy w stosunku do PKB, co jest miernikiem znaczenia rynku kapitałowego, nie jest wielka. Mimo że ostatnio mamy wzrost z 22 do 27 proc., to średnio w Unii Europejskiej jest to ok. 60 proc., ale są kraje mające jeszcze więcej, takie jak Szwajcaria i Francja. Mamy więc problem. Pytanie dlaczego. Rozmawiamy o tym już od jakiegoś czasu, ponieważ rzeczywiście jest to paradoks. Wydaje się, że jest wiele czynników, które się na to składają.

To spróbujmy je usystematyzować. Jakie są trzy główne?

Pierwsza sprawa to finansowanie polskiej gospodarki przez banki. Polskie banki są, po pierwsze, sprawne, po drugie, nadpłynne, finansowane depozytami ludności. Duża część tych środków jest inwestowana w obligacje i bony skarbowe. Ale ten miks finansowania wynosi 40:60 na rzecz kredytów i banki gospodarkę finansują kredytem. Druga sprawa to oczywiście struktura polskiej gospodarki. Mamy najwięcej małych i średnich przedsiębiorstw, a nie każda mała czy średnia spółka nadaje się na giełdę bądź giełda jest dla niej właściwym miejscem. Niemniej oczywiście to nie jest tylko specyfika polskiej gospodarki. Zdecydowanie mamy niedobór spółek, które chciałyby wejść na giełdę. A trzecia sprawa to brak długoterminowego kapitału. Polska giełda wyrosła na otwartych funduszach emerytalnych. To jest ten rodzaj długoterminowego, stabilnego inwestora, gdzie napływ środków na zabezpieczenie emerytalne rok w rok powoduje popyt, który jest zaspokajany nowymi emisjami akcji, które mogą się realizować na giełdzie. A my już od dłuższego czasu mamy z tym problem.

A dokładniej od momentu reformy OFE.

To prawda. Od tego czasu na giełdzie mamy trend boczny. W tej chwili oczywiście jesteśmy w sytuacji hossy na polskim i światowym rynku. Ale to nie zmienia faktu, że nie ma stałego napływu świeżego kapitału z funduszy emerytalnych. Wręcz przeciwnie, jest spadek. Suwak, czyli przesuwanie pieniędzy z OFE na rachunki ZUS na dziesięć lat przed przejściem na emeryturę, powoduje, że nie ma nowych środków, a istniejące są zmniejszane. To trzy kluczowe powody fundamentalne i strukturalne. Dodałbym czwarty, którym jest edukacja finansowa Polaków. Bo mamy ponad 1,5 bln zł oszczędności, które leżą na rachunkach bankowych, czyli nie pracują efektywnie. To jest problem. To także nie jest tylko problem Polski, lecz również całej Unii Europejskiej. Natomiast w Polsce jest widoczny ze szczególną intensywnością.

Jak dodamy do tego fakt, że Polacy, gdy mówią o inwestycjach, myślą przede wszystkim o kupowaniu mieszkań, a nie o zaangażowaniu na rynku kapitałowym, to niestety za chwilę się okaże, że wpadniemy w pułapkę średniego rozwoju, przynajmniej jeżeli chodzi o skalę inwestycji.

Poruszył pan bardzo ważny temat, który zresztą był również podnoszony na naszym panelu podczas EKF. Sprawa jest znana, a mianowicie istnieje preferencja podatkowa w kierunku nieruchomości, a nie rynku kapitałowego. Zyski kapitałowe są opodatkowane 19 proc., a nieruchomości mają de facto zwolnienie z podatku po pięciu latach. To jest problem. Ale na razie nic się z tym nie dzieje, mimo że ten temat wybrzmiewa praktycznie na każdej konferencji związanej z tym, co zrobić z rynkiem kapitałowym.

Mamy diagnozę sytuacji, czyli dlaczego mimo rosnącej gospodarki, mimo miliardów na kontach giełda nie ma siły adekwatnej do siły polskiej gospodarki. To jak to zmienić, są proste rozwiązania?

Rozwiązania są, choć na pewno nie są proste. Muszą jednak zostać wdrożone, a tak się nie dzieje. Jeżeli mówimy o tym, że problemem jest długoterminowy kapitał, który nie płynie z funduszy emerytalnych, to w Polsce ich zaangażowanie praktycznie się zmniejsza. Trzeba by zrobić coś, żeby odwrócić tę sytuację.

Co?

Moim zdaniem powinno się choćby sprywatyzować OFE i zamienić je w fundusze zdefiniowanej daty. Niech one rosną jako prywatne fundusze. Dlatego że mówi się o tym, że wskutek sytuacji demograficznej klasyczny system emerytalny będzie niewydolny, stopa zastąpienia będzie coraz mniejsza. Bez inwestowania swoich pieniędzy z myślą o emeryturze będzie bardzo trudno, szczególnie tym, którzy w tej chwili wchodzą na rynek pracy.

Czyli metoda, która może przynieść najwięcej efektów, to przekonanie Polaków, aby zadbali o swoje emerytury poprzez inwestycje na giełdzie i na rynku kapitałowym.

Myślę, że tak. I to niekoniecznie przez inwestycje bezpośrednie. Można inwestować w funduszach zbiorowego inwestowania, w funduszach inwestycyjnych. Badania Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych pokazują, że coraz więcej osób inwestuje na giełdzie i na rynku kapitałowym właśnie w celu zabezpieczenia emerytalnego. To dobry sygnał, ale trzeba go wzmocnić instytucjonalnie. To nie może być tylko czyjaś wola bądź jej brak.

—not. jer

Partner rozmowy: Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych