Naziemna telewizja cyfrowa (NTC) ma się nadal nieźle, choć na przestrzeni ostatnich lat ubywa odbiorców, którym wystarcza to źródło dostępu do informacji i rozrywki wideo. Udział oglądalności też traci, ale wolniej niż telewizja satelitarna – wynika z danych zebranych przez „Rzeczpospolitą”. Skokowo rośnie popularność kablówek.

Darmowa telewizja nadal ma moc

Według danych Nielsena 3,35 mln gospodarstw domowych w kraju korzysta jedynie z cyfrowej telewizji naziemnej. To o 300 tys. mniej niż rok temu. Z kolei 10,3 mln domostw to klienci telewizji kablowych, operatorów telekomunikacyjnych oferujących płatne pakiety czy platform satelitarnych – wynika z informacji przygotowanych dla nas przez WPP Media.

– Naziemna telewizja cyfrowa jest istotnym źródłem dystrybucji kanałów, ale w ostatnich latach jej rola spadała. 5 lat temu (w 2021 r.) Nielsen wskazywał na lekko ponad 5 mln gospodarstw z dostępem wyłącznie do telewizji naziemnej. Rok później było to 4,4 mln, a dziś mamy niespełna 3,4 mln – wylicza Joanna Nowakowska z WPP Media.

– Trzeba tu zauważyć, że na raportowany spadek nałożyło się także zmniejszenie puli gospodarstw posiadających odbiornik telewizyjny – dodaje nasza rozmówczyni, choć zaznacza, że po części może być to skutek zmian metodologicznych.

Joanna Nowakowska zwraca przy tym uwagę, że nie widać przepływu do cyfrowej telewizji naziemnej od platform płatnej telewizji.

– Dane Nielsena nie potwierdzają prognozowanego wielokrotnie cord-cuttingu (tzw. odcinanie kabla to zjawisko znane głównie w Stanach Zjednoczonych i oznacza rezygnację z telewizji kablowej – red.), który miał istotnie wzmocnić rynek naziemnej TV cyfrowej jako głównego źródła dystrybucji kanałów. Nie widać też, by dla rynku płatnej TV rysowało się takie zagrożenie: w badaniu WPP Media, Projekt Cyfrowizja, regularnie sprawdzamy kierunki potencjalnych migracji z TV naziemnej do płatnej i w drugą stronę. I od kilku lat widać, że bardzo podobne odsetki widzów naziemnych rozważają zakup kablówki, co odsetki klientów płatnej TV rozważają cord-cutting – mówi Joanna Nowakowska.

Według wyliczeń Joanny Nowakowskiej z tej firmy, domostwa posiadające tylko naziemną telewizję stanowią obecnie 25 proc.

Ogólnopolskie kanały cyfrowej telewizji naziemnej (te dostępne z tzw. multipleksów, MUX-ów za pomocą domowej anteny) mają natomiast razem dużo większy udział w oglądalności niż to wynika z wyposażenia gospodarstwa domowego. To dlatego, że są one ważnym elementem oferty każdej firmy oferującej płatną telewizję.

– W grupie wszystkich widzów 4+ (grupa wiekowa obejmująca minimum 4-latki – red.) ich udział w czasie oglądania sięga blisko 60 proc., wśród widzów płatnych to 50 proc., a wśród naziemnych (mających dostęp tylko do darmowej TV) to 88 proc. – wskazuje Joanna Nowakowska.

Dlaczego 88 proc., a nie 100 proc.? Bo osoby, które mają w domu tylko cyfrową telewizję naziemną korzystają też np. ze streamingu treści wideo.

Nieco inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o wyniki oglądalności w podziale na sposoby transmisji sygnału. Według najnowszego, czerwcowego, zestawienia „The Gauge” Nielsena pokazującego, jak posiadacze telewizorów wykorzystują „szklany ekran”, wynika, że cyfrowa telewizja naziemna pochłania około 21 proc.

Dlaczego satelita przegrywa

Jest tym samym niemal tak popularna, jak tracąca szybko udziały w rynku telewizja satelitarna. W czerwcu jej udział w czasie, który widzowie spędzają przed ekranami wynosił 22,7 proc., czyli o ponad 10 pkt. proc. mniej niż w czerwcu 2023 r. (34,5 proc.), o około 8 pkt. proc. mniej niż w czerwcu 2024 r. (30,2 proc.) i o około 4 pkt. proc. mniej niż rok temu (26,5 proc.).

Stabilny był natomiast udział streamingu (10,7 proc.), który – jak warto zauważyć – także do pewnego stopnia obejmuje linearne kanały telewizyjne z multipleksów.

Spadek popularności telewizji satelitarnej można tłumaczyć na kilka sposobów, w tym zmianami infrastrukturalnymi i prawnymi.

Jak pisaliśmy, rośnie zasięg sieci przewodowego szybkiego internetu w kraju, dzięki czemu widzowie mogą oglądać telewizję po kablu i w mniejszym stopniu martwić się dachowymi konstrukcjami antenowymi. Zmienia się też polityka samych platform satelitarnych, które – chcąc nie chcąc – przenoszą się z ofertą do internetu.

W efekcie telewizja kablowa i IPTV skokowo zwiększyły udział w oglądalności na ekranie telewizora: w czerwcu to już 38,3 proc. (26,5 proc. w czerwcu 2025 r.). To przyrost o około 12 pkt. proc. lub niemal 50 proc. przez rok.

Nowakowska uważa, że po części jest to efekt przepisów wymuszających okablowanie nowych budynków, a po części rosnącej liczby gospodarstw jednoosobowych.

Widzowie w Polsce mają obecnie dostęp do ponad 30 bezpłatnych programów cyfrowej telewizji naziemnej, w tym do głównych anten nadawcy publicznego i prywatnych. Liczba ta może – przynajmniej teoretycznie – wzrosnąć, gdy uruchomiony zostanie nowy multipleks – tzw. MUX-5. W ubiegłym tygodniu ruszył konkurs na operatora technicznego tego multipleksu. Jego skład zależeć będzie od zainteresowania nadawców oraz decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.