Dziesięć dni temu Władimir Putin domagał się złagodzenia polityki pieniężnej. Publicznie ogłosił, że obniżka stóp „powinna być naturalnym procesem, opartym na wskaźnikach makroekonomicznych i stabilności gospodarczej”. A te zdaniem dyktatora są stabilne i gospodarka się rozwija.
„The Moscow Times” zwraca uwagę, że innego zdania jest rosyjski biznes i analitycy: stan gospodarki jest zły, dlatego spodziewali się oni, że bank centralny, który od czerwca 2025 r. regularnie obniża stopę bazową z bardzo wysokiego pułapu 21 proc., teraz zrobi przerwę.
Wcześniejsze przesłanie szefowej Banku Rosji Elwiry Nabiulliny było bowiem stanowcze. Zapowiadała, że bank „podejmie dalsze decyzje dotyczące stopy bazowej w zależności od dynamiki inflacji i oczekiwań inflacyjnych, a także oceny ryzyka związanego z warunkami krajowymi i zewnętrznymi”. Miesiąc wcześniej omawiała celowość dalszych obniżek stóp procentowych. Teraz po nagłej obniżce twierdzi, że jest to decyzja jednorazowa.
Nowa prognoza Banku Rosji zakłada, że średnia stopa bazowa wyniesie 13,7–14 proc. do końca roku. Inflacja skoczy do 7 proc. W odczuciu konsumentów wzrost cen jest co najmniej dwa razy wyższy. Rosyjskie firmy też negatywnie oceniają sytuację w gospodarce – pisze gazeta RBK. Nastroje biznesu są najgorsze od maja 2022 r..
– Być może jest to ostatnia obniżka stóp – przyznaje ekonomista Jegor Susin. A główny ekonomista Sowcombanku Michaił Wasiljew dodaje, że Bank Rosji zaskoczył łagodnością. Uważa, że stopy procentowe w pozostałej części roku wzrosną.
Sam bank centralny przyznał w komunikacie, że znalazł się w pułapce: ceny rosną szybko, a gospodarka powoli. Biznes znacznie obniżył oczekiwania zarówno pod względem popytu, jak i produkcji. Dlatego bank dopuszcza, że PKB Rosji w tym roku może w ogóle nie wzrosnąć. To pierwsza taka prognoza.