Jarosław Kaczyński oświadczył, że ponad trzydziestu posłów zrezygnowało z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości, nie podpisawszy deklaracji wymaganej od wszystkich członków partii, po czym opuścił salę, nie odpowiadając na pytania. – Już po wszystkim – rzucił na odchodne. – Rozłamometr oficjalnie wskazał rozłam – kwituje Kolanko. – Ten proces trwał ładnych parę miesięcy, ale zakończył się dzisiaj ostatecznie. Chociaż oczywiście to jest początek nowego etapu dla prawicy. Szułdrzyński zwraca uwagę, że deklaracja prezesa jest myląca: to nie koniec, tylko początek. – Cały ostatni tydzień upłynął na klasycznej zabawie pod tytułem blame game, kto będzie winny rozpadowi prawicy. - mówił Szułdrzyński.

Reklama
Reklama

Rozłamometr wskazał rozłam. To nieracjonalne dla Kaczyńskiego i Morawieckiego

Kolanko odczytuje rozłam jako zdarzenie, które wymyka się kalkulacji. – To jest ostateczny dowód na to, że polityka nie jest racjonalna. Są rzeczy, które wymykają się racjonalnemu osądowi i wymykają się też kontroli – mówi. I wylicza: rząd ma 48 proc. przeciwników w CBOS, jest w defensywie na polu najmu krótkoterminowego, w ogromnej defensywie na polu zdrowotnym, ma problem z mobilizacją klasy średniej. – Na logikę dzisiaj rozłam jest najmniej sensownym wyjściem dla największej partii opozycyjnej. Odsyła przy tym do książki „Political Mind" George'a Lakoffa: gdyby wybory polityczne były racjonalne, nie wydarzyłby się brexit ani dwa zwycięstwa Donalda Trumpa. Politycy, dodaje, bywają zakładnikami własnych deklaracji i emocji – Gdy te emocje się już rozkręcają, to oni nie są w stanie z nich zejść – mówi Kolanko.

Czytaj więcej

Oponenci Morawieckiego w PiS uderzają w byłego premiera. Sasin: Odrobiłeś lekcję od Tuska

Podwójnie błędna kalkulacja. Morawieckiego i Kaczyńskiego naraz

Kolanko odczytuje rozłam jako zdarzenie, które wymyka się kalkulacji. – To jest ostateczny dowód na to, że polityka nie jest racjonalna. Są rzeczy, które wymykają się racjonalnemu osądowi i wymykają się też kontroli – mówi. I wylicza: rząd ma 48 proc. przeciwników w CBOS, jest w defensywie na polu najmu krótkoterminowego, w ogromnej defensywie na polu zdrowotnym, ma problem z mobilizacją klasy średniej. – Na logikę dzisiaj rozłam jest najmniej sensownym wyjściem dla największej partii opozycyjnej. Odsyła przy tym do „Political Mind" George'a Lakoffa: gdyby wybory polityczne były racjonalne, nie wydarzyłby się brexit ani dwa zwycięstwa Donalda Trumpa. Politycy, dodaje, bywają zakładnikami własnych deklaracji: – Gdy te emocje się już rozkręcają, to oni nie są w stanie z nich zejść – mówił Kolanko.

Stąd bierze się, jego zdaniem, podwójna błędna kalkulacja. Stowarzyszenie zarejestrowano w połowie maja i przez tygodnie nic się nie działo, dopiero zapowiedź grilla wywołała reakcję. – Kaczyński dowiedział się o tym grillu nie od Mateusza Morawieckiego i miał być tym szczerze zirytowany. To miało być zaprzeczenie ustaleń z tej słynnej kolacji z Adamem Bielanem – relacjonuje Kolanko. – I Kaczyński tę „strzelbę Czechowa” od Morawieckiego zabrał, i wycelował w niego. Po drugiej stronie kalkulacja też się nie sprawdziła: prezes zakładał, że przy Morawieckim zostanie kilka osób. – To się ewidentnie nie wydarzyło. Odpowiedzialność rozkłada się symetrycznie: – Morawiecki tego grilla nie musiał organizować, zwłaszcza nie 31 lipca. Ale Kaczyński też nie musiał podejmować decyzji, żeby go sprawdzić – mówi Kolanko.

Czytaj więcej

Na takie poparcie może liczyć partia Mateusza Morawieckiego. Przypominamy sondaże

Kosiniak-Kamysz w nowym rozdaniu

Osobny wątek otwiera Szułdrzyński, stawiając tezę wprost jako pytanie do współrozmówcy. – Uważam, że dzięki temu, co się stało dzisiaj, szanse Władysława Kosiniaka-Kamysza na to, że zostanie premierem, radykalnie wzrosły – mówi. Zastrzega przy tym, że nie chodzi o układ przedwyborczy: – Mówię o tym, że po wyborach otworzy się zupełnie nowa rzeczywistość. Rozwija to następnie w szerszą obserwację o pozycji lidera ludowców. – Kosiniakowi-Kamyszowi otwiera się nowe pole możliwości. Teraz zaczyna się sezon nowych konfiguracji. Może się okazać, że powstanie nowa partia, że zaczną się łączyć jakieś partie. I w tym momencie Donald Tusk dostaje sygnał, że Kosiniak-Kamysz nie ma tylko jednej opcji na stole. To nie jest tak, że on albo pójdzie na listach z Donaldem Tuskiem, albo zniknie – mówił Szułdrzyński.

Czytaj więcej

Morawiecki chce być nowym Gowinem, „maślarze” przygotowują się na Brauna

Kolanko zgadza się co do samej rekonfiguracji, ale sceptycznie ocenia najczęściej powtarzany scenariusz o sojuszu PSL z Morawieckim jeszcze przed wyborami. – Zadawałem sobie pytanie i rozmawiałem z jednym z moich rozmówców, czy Kosiniak-Kamysz decyduje się na przykład na sojusz z partią Morawieckiego. To założenie gdzieś krąży po Warszawie – mówi. – Ale jest problematyczne z jednego prostego powodu: Mateusz Morawiecki był sześć lat premierem, a Kosiniak-Kamysz jest wicepremierem, jednym z najbliższych ludzi Donalda Tuska. Publicystycznie to jest rozważane, ale politycznie chyba mało możliwe. Widzi natomiast inny wariant, dotyczący układu jeszcze przed wyborami. – Szanse na to, że zostanie premierem przed wyborami, rosną. W takiej konfiguracji, że w pewnym momencie premier Tusk uzna, że trzeba przypieczętować ten potencjalny sojusz z PSL samej KO. Coś musi dostać w zamian Kosiniak-Kamysz – mówi, zaznaczając od razu, że to spekulacja: – To są oczywiście tylko nasze rozważania.

Szułdrzyński dopowiada, skąd może brać się gotowość premiera do takiego ruchu. – W tym momencie u Donalda Tuska musi się pojawić niepokój – zauważa, wskazując, że rozłam na prawicy zmienia nie tylko układ sił w opozycji, ale też pozycję negocjacyjną koalicjantów wewnątrz obozu rządzącego – podsumowuje.