Odpowiedź Mateusza Morawieckiego nastąpiła niedługo po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego na Nowogrodzkiej. Prezes PiS oświadczył wcześniej, że braki podpisów pod partyjnymi oświadczeniami są równoznaczne z rezygnacją z członkostwa w partii przez około 30 parlamentarzystów związanych ze stowarzyszeniem Rozwój Plus.

Ostatnia próba porozumienia i strategia „dwóch płuc”

Podczas konferencji prasowej w Sejmie były szef rządu podkreślił, że do samego końca zabiegał o wypracowanie porozumienia z kierownictwem formacji.

– Szanowni Państwo, do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości. Jeszcze dzisiaj rano wysłałem list z pewnymi nowymi propozycjami do pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, po to, żeby podkreślić, że deklaracja, która została wynegocjowana, jest deklaracją o bardzo solidnej podstawie – mówił Morawiecki.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński: Ponad 30 posłów zrezygnowało z członkostwa w PiS. Jest po wszystkim

Były premier odwołał się do ustaleń z wiosny tego roku, przypominając o koncepcji, która miała stanowić fundament działania partii.

– Zależało nam na tym, żeby w ramach tego, co wcześniej zostało ustalone w kwietniu tego roku, czyli w oparciu o tę strategię, która umownie nazywa się strategią dwóch płuc, rzeczywiście realizować nasz model dotarcia do bardzo różnorodnych grup wyborców. Przecież wiadomo, jak bardzo różnie ludzie myślą, jak trudno jest, aby jednym językiem, jednymi czasami bardzo radykalnymi frazami docierać do różnych grup wyborców. I ta strategia wtedy została przyjęta. Ona została uznana za właściwą, za taką, która rzeczywiście pozwoli odpowiedzieć na te polityczne, społeczne i gospodarcze wyzwania współczesności – argumentował polityk.

Morawiecki zdumiony momentem eskalacji

Morawiecki wyraził zaskoczenie momentem, w którym władze PiS zdecydowały się na postawienie ultimatum i żądanie rozwiązania stowarzyszenia Rozwój Plus pod groźbą wykluczenia z partii. Zauważył, że ruch ze strony Komitetu Politycznego nastąpił w chwili silnego nacisku opozycji na obóz rządzący.

– Działaliśmy w dobrej wierze do samego końca. Z dużym zdumieniem skonstatowaliśmy, że nieco ponad tydzień temu, w takich bardzo dziwnych okolicznościach, kiedy rząd Donalda Tuska wreszcie został dociskany – zresztą są ze mną najbardziej aktywni posłowie w dociskaniu tego rządu przy okazji afery w Szpitalu Południowym – zapadły decyzje uderzające w nasze środowisko – podkreślił były premier, wskazując na stojących obok niego parlamentarzystów: Annę Kwiecień, Janusza Cieszyńskiego oraz Pawła Jabłońskiego.

Czytaj więcej

Donald Tusk komentuje sytuację w PiS. Jednym zdaniem

Morawiecki uderza w „niewielką grupę intrygantów”

Były premier wyjawił kulisy narastającego sporu, sugerując, że zamieszanie wokół oświadczeń miało na celu zablokowanie wynegocjowanej wcześniej strategii rozwoju.

– Wchodzi intryga polegająca na tym, że rzekomo trzeba zacząć podpisywać jakieś oświadczenia, aby nie działać w ramach stowarzyszeń. Ze mną są ludzie, którzy zakładali Prawo i Sprawiedliwość, niektórzy byli jeszcze w Porozumieniu Centrum. Byliśmy ludźmi, którzy zawsze na pierwszym miejscu stawiali nie tyle partię, co Polskę i sprawy ludzi. Dlatego nie mogliśmy się pogodzić z tym, żeby zmuszano nas do podpisania lojalki – oświadczył Morawiecki.

Były szef rządu bezpośrednio odniósł się do wewnętrznych przeciwników w ugrupowaniu, oskarżając ich o doprowadzenie do podziału na prawicy.

– Mówiliśmy: „przestańcie nas wypychać”. Doprowadziła do tego całkiem niewielka grupa intrygantów, która jest dość sprawna w gierkach i kombinowaniu partyjnym. My jednak nie odpowiadamy nienawiścią na nienawiść. Nie odpowiadamy na większość zaczepek, bzdur i kłamstw, które się wylewają z ekranów – dodał.

Czytaj więcej

Oponenci Morawieckiego w PiS uderzają w byłego premiera. Sasin: Odrobiłeś lekcję od Tuska

40 posłów, senator i trzej eurodeputowani opuszczają PiS

Morawiecki postanowił jednoznacznie sprecyzować liczebność grupy polityków, którzy zdecydowali się nie podpisywać wymaganego przez władze PiS oświadczenia. Jego słowa korygują poranną deklarację Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o „około trzydziestu kilku” posłach.

– Jest nas 40 posłów, senator oraz trzech europarlamentarzystów. Pojawiały się różne liczby, chcę to przeciąć. Mamy bardzo mocną reprezentację. Dzisiaj sytuacja na polskiej prawicy jest taka, że nie ma ona hegemona, ma wiele nurtów. Spory na prawicy są dla nas sporami w rodzinie – zaznaczył polityk.

Były premier zadeklarował, że mimo wykluczenia przez kierownictwo PiS, jego środowisko nie zamierza rezygnować z aktywności publicznej. Zapowiedział stworzenie oferty skierowanej do młodych ludzi, przedsiębiorców oraz samorządowców, a także rychłe wyruszenie w trasę po Polsce.

– Nasza propozycja nie może być anachroniczna, nie może trącić myszką. Musi być odpowiedzią przyszłości, dla młodych ludzi. Chcemy, aby nasz przekaz trafiał szeroko w ramach republikańskiej, patriotycznej prawicy. Przed nami wielka trasa po Polsce i dotarcie do mieszkańców. Jest to nowy rozdział w historii politycznej naszego kraju, ale patrzymy w przyszłość z odwagą i determinacją – zapowiedział Mateusz Morawiecki.

Czytaj więcej

Którzy posłowie opuszczają PiS? Na liście 40 nazwisk

„Partii z serca nam nie wydrą”. Głosy polityków PiS z wieloletnim stażem

Obok Mateusza Morawieckiego głos zabrali również inni kluczowi politycy frakcji, odwołując się do swojego długoletniego stażu w Prawie i Sprawiedliwości oraz wyrażając rozczarowanie postawą władz partii.

Olga Semeniuk-Patkowska przypomniała swoją 15-letnią drogę w ugrupowaniu: – Dołączałam w 2011 roku do drużyny Michała Dworczyka. Po 15 latach ciężkiej pracy na różnych szczeblach – samorządowym, parlamentarnym i ministerialnym – po wyrywaniu głosów poparcia dla PiS, dostałam ultimatum. Polegało na 7-dniowym okienku na podpisanie dokumentu lojalnościowego. Nikt mi tej partii z serca nie jest w stanie wydrzeć i nikt nie spowoduje, że przestanę wspierać szeroko rozumiany obóz prawicy. Razem z premierem Morawieckim wykorzystamy tę szansę na 100 procent.

Głos zabrał także Krzysztof Lipiec, wieloletni lider świętokrzyskich struktur PiS, który określił ten moment jako jeden z najtrudniejszych w swojej karierze: – W mojej ponad ćwierćwiecznej karierze w PiS ten dzień należy do najsmutniejszych. Za moją ciężką pracę i ponad 12-letnie kierowanie świętokrzyską organizacją, dzisiaj tak naprawdę podziękowano mi w taki sposób, że chcą się mnie pozbyć. Formalnie może tak się stać, ale z mojej duszy PiS-u nie usuną. Byłem na dobre i na złe – także w 2007 roku, kiedy wielu odchodziło. Jestem przekonany, że jeszcze przyjdzie czas, iż razem będziemy tworzyć obóz szerokiej prawicy.

Z kolei Janusz Cieszyński zwrócił uwagę na absurdy zaistniałej sytuacji w kontekście bieżącej walki politycznej z rządem Donalda Tuska: – Tydzień temu, kiedy jak grom z jasnego nieba spadła informacja, że w wyniku nacisków grupy intrygantów mam zostać wykluczony, jeśli nie podpiszę lojalki, nie mogłem w to uwierzyć. Przez ostatnie tygodnie z posłami byliśmy na dziesiątkach kontroli poselskich, ujawnialiśmy afery tej władzy. Nie byłem w stanie uwierzyć, że za taką pracę dla dobra wspólnego i naszej partii zostaniemy z niej po prostu usunięci.

Czytaj więcej

Piotr Müller: Jacek Kurski, Patryk Jaki, Jacek Sasin - intryganci. Kaczyński słucha złych rad

Nowa partia polityczna Mateusza Morawieckiego

Mimo że były premier unikał deklaracji o zakładaniu nowej partii politycznej („dzisiaj jest pierwszy dzień faktycznego wypchnięcia nas z PiS”), zapowiedział organizację nadchodzącego „festiwalu idei” oraz letniego pikniku merytorycznego. Działacze Rozwoju Plus planują kontynuować działania w oparciu o zarejestrowane już stowarzyszenie, pozostawiając jednak uchylone drzwi do wtorkowego posiedzenia Komitetu Politycznego PiS. Na ten moment nie ma decyzji o tworzeniu nowego klubu czy partii politycznej – decyzje mają zapadać w najbliższych dniach.