Healey zapowiedział „zdecydowane działania, jakich żaden rząd brytyjski do tej pory nie podejmował”. Mają one promować „kupowanie brytyjskich produktów nie tylko wtedy, gdy to możliwe, lecz jako świadomą zasadę”. Ogólnie rzecz biorąc, ma to polegać na „stymulowaniu tworzenia bogactwa, tak aby decyzje rządowe sprzyjały wzrostowi inwestycji, zysków i innowacyjności brytyjskich przedsiębiorstw”.

Co to oznacza dla eksporterów z Polski?

Choć wzmocniony państwowo brytyjski patriotyzm gospodarczy niesie pewne ryzyko dla polskich firm, nie oznacza to automatycznego wypychania dostawców z Polski. Najważniejsza zmiana polega na tym, że w zamówieniach publicznych coraz większą wagę mają mieć miejsca pracy, umiejętności, praktyki zawodowe i wartość gospodarcza tworzona na terenie Wielkiej Brytanii. Przy większych kontraktach 20 proc. oceny oferty mają stanowić tzw. „korzyści społeczne”, z naciskiem na zatrudnienie i szkolenia w Zjednoczonym Królestwie. Jednocześnie istnieje ważne ograniczenie prawne tej polityki: w zamówieniach objętych odpowiednimi umowami międzynarodowymi dostawcy z państw unijnych nie mogą być dyskryminowani względem brytyjskich, a w generalnym ujęciu zakazuje tego umowa o handlu i współpracy między UE a Wielką Brytanią.

 

Czytaj więcej

Irlandia Północna – brytyjska furtka na Polskę w UE

Nie wydaje się przy tym, by „Buy British” miało oddziaływać jednakowo na wszystkie branże. Największe znaczenie będzie mieć dla przedsiębiorstw zależnych od zamówień publicznych, działających w obszarach infrastruktury, obronności, transportu, energetyki i innych sektorów strategicznych. Słabszy wpływ przejawi w typowym B2B, sprzedaży detalicznej czy e-commerce, gdzie o wyborze nadal decydują przede wszystkim cena, jakość, marka, dostępność i obsługa.

Warto założyć spółkę na miejscu

Jednak w kontekście tak wyraźnego zwrotu ku „kupowaniu tego, co brytyjskie”, którego zakres z czasem może wyjść daleko poza zamówienia publiczne, polski przedsiębiorca powinien zastanowić się, jaka część jego działalności może być wiarygodnie przedstawiana jako wkład w gospodarkę brytyjską. Dla firm, dla których Wielka Brytania jest rynkiem strategicznym, wskazane byłoby utworzenie lub rozwinięcie tam spółki zależnej. Nie oznacza to, że samo jej istnienie automatycznie zapewni kontrakty, może jednak zmienić postrzeganie przedsiębiorstwa z „zagranicznego eksportera” na firmę działającą i inwestującą w brytyjskiej gospodarce. W odpowiedzi na „Buy British”, czy raczej wpisując się w tę strategię, warto podjąć próbę przekonania brytyjskiego klienta: kupując od nas, również wspierasz brytyjską gospodarkę. Polskie MŚP powinno umieć policzyć i przedstawić np. liczbę pracowników w Zjednoczonym Królestwie, wydatki na brytyjską logistykę, magazyny i usługi, wartość zakupów od tamtejszych dostawców, liczbę szkolonych osób czy podatki i inne wydatki pozostające w gospodarce brytyjskiej.

Nie zawsze opłaci się lokalizować samą produkcję w Zjednoczonym Królestwie. Bardziej efektywne może być „obudowanie” polskiego produktu działalnością lokalną. W efekcie produkt pozostaje polski, ale znacząca część wartości związanej z jego sprzedażą powstaje w Wielkiej Brytanii. Przy zamówieniach publicznych korzystne może być występowanie jako dostawca technologii lub produktu dla brytyjskiego głównego wykonawcy, zamiast samodzielnego startowania przeciwko przedsiębiorstwom brytyjskim. Oprócz obserwowania szans wejścia jako podwykonawca, polskie MŚP działające w Zjednoczonym Królestwie mogą śledzić mniejsze zamówienia i podział dużych kontraktów na części, a także rozeznawać się w możliwościach, jakie dają rynki dynamiczne.

 

Czytaj więcej

UE-Wielka Brytania - będzie jedna strefa fitosanitarna

Obecne deklaracje ze strony rządu Zjednoczonego Królestwa są wyraźnie bardziej protekcjonistyczne niż dotychczasowe podejście, ale równocześnie muszą funkcjonować w ramach Procurement Act (tj. brytyjskiej ustawy o zamówieniach publicznych) i międzynarodowych zobowiązań Wielkiej Brytanii. Paradoksalnie „Buy British” może poszerzyć rynek brytyjski dla polskich producentów, albowiem tamtejsze przedsiębiorstwa mogą potrzebować konkurencyjnego europejskiego zaplecza produkcyjnego, nawet jeżeli produkt końcowy sprzedają pod własną marką. Ponadto warto mieć świadomość i nastawienie, że nawet jeśli promowanie kupowania tego, co brytyjskie zacznie wpływać na nastroje konsumenckie, polskie pochodzenie i tak może pozostać atutem, szczególnie gdy kojarzy się z tradycją, jakością lub konkretną specjalizacją.

W okresie od początku kwietnia 2025 r. do końca marca 2026 r. całkowita wartość wymiany handlowej (eksportu i importu) w towarach i usługach między Wielką Brytanią a Polską wyniosła 33,9 mld funtów, co stanowi wzrost o 4,7 proc. (tj. o 1,5 mld funtów w cenach bieżących) w porównaniu z poprzednim analogicznym okresem. W ramach tej kwoty eksport z Wielkiej Brytanii do Polski wyniósł 13,2 mld funtów (wzrost o 12,4 proc.), zaś import do Wielkiej Brytanii z Polski wyniósł 20,6 mld funtów (wzrost o 0,3 proc.).