Kandydaci na prezesa i członków zarządu giełdy mogli składać swoje aplikacje do wczoraj. Jutro rada giełdy zapozna się z nazwiskami chętnych. Oprócz szefa GPW rada szuka jeszcze trzech osób do zarządu spółki.
Rynek wskazuje na jednego pewnego kandydata – obecnego prezesa Ludwika Sobolewskiego. Szef GPW już dawno zapowiedział, że będzie się starał o reelekcję. Wraz z nim takie deklaracje złożyli pozostali członkowie zarządu. Argumentem za pozostawieniem obecnych władz są m.in. przygotowania do prywatyzacji i wyboru partnera strategicznego GPW. – Nowe osoby musiałyby wdrażać się w te tematy. Poza tym nic nie wskazuje, aby resort skarbu miał apetyt na zmiany w spółce – mówią nasi rozmówcy.
Taka sytuacja powoduje, że niełatwo znaleźć innych chętnych niż obecny zarząd. Osoby, które kandydowały na stanowisko prezesa w 2006 r., tym razem nie ubiegają się o tę funkcję. Skarb Państwa, który dysponuje 98,8 proc. akcji, planuje sprzedać GPW w dwóch etapach: 63,8 proc. akcji pod koniec roku (poprzez ofertę publiczną) i 25 proc. za trzy – pięć lat. Pozostałe 10 proc. pozostanie w rękach państwa. Rząd chce zachować wpływ na spółkę w przyszłości, zmieniając statut. – To jeden z kluczowych elementów wprowadzenia spółki na parkiet – przyznaje Ludwik Sobolewski, prezes GPW.
Wiceminister skarbu Joanna Schmid podkreśla, że efektem zmian ma być powstanie katalogu kilku elementów strategicznych z punktu widzenia misji giełdy i bezpieczeństwa rynków. Jakie konkretnie będą to zmiany, nie zdradza.
Specjalne rozwiązania będą gotowe za kilka tygodni. – Skarb Państwa powinien otrzymać osobiste uprawnienia akcjonariusza, które pozwoliłyby mu blokować np. decyzje o przeniesieniu spółek z warszawskiej giełdy na inny parkiet czy mieć większy wpływ na wybór rady i zarządu – uważa Andrzej Mikosz, partner w kancelarii K&L Gates, były minister skarbu.