W ostatnich dwóch tygodniach inwestorzy nie mogli narzekać na brak informacji. Najpierw ich nadzieje rozbudziła amerykańska Rezerwa Federalna, informując o skupie obligacji za 600 mld dol., co zaowocowało nowymi rekordami cen na rynkach wschodzących.
Teraz studzi je Narodowy Bank Chin. Pogłoski o podwyżce stóp procentowych w tym kraju sprawiły, że w piątek wskaźnik giełdy w Szanghaju, który w ostatnich tygodniach był jednym z lepszych pod względem osiąganych stóp zwrotu, spadł o ponad 5 proc.
Mocno na wartości straciły akcje na Węgrzech. W ciągu tygodnia ich ceny spadły średnio o 4,6 proc. Część analityków sądzi, że w najbliższych tygodniach indeksy rynków wschodzących mogą wytracić dynamikę.
Wyniki finansowe spółek za trzeci kwartał inwestorzy w większości już zdyskontowali w cenach akcji. Rynkowe wyceny mimo hossy na giełdach wciąż są wprawdzie atrakcyjne, jednak inwestorzy będą chcieli zobaczyć, jakie kroki podejmą rządy krajów wschodzących dla ograniczenia napływu kapitału spekulacyjnego.
Zakończony szczyt państw G20 nie dał inwestorom właściwie żadnych wskazówek. Tydzień na plusie zakończyły tylko giełdy rosyjska i polska. Ta pierwsza notuje najwyższe napływy nowych pieniędzy od zagranicznych funduszy spośród tzw. państw grupy BRIC (tworzą ją Brazylia, Rosja, Indie i Chiny).
Ale również do Warszawy płyną pieniądze zagranicznych funduszy, na co wskazuje wysoki poziom obrotów. W listopadzie średnia wartość obrotów podczas jednej sesji przekroczyła 2,2 mld zł, podczas gdy w październiku było to około 1,8 mld zł.
Wpływ na to niewątpliwie miał debiut akcji GPW. Na razie inwestorzy, których oferta rodzimego operatora przyciągnęła do Polski, wciąż są obecni na naszej giełdzie.
W krótszym z uwagi na Święto Niepodległości tygodniu WIG20 zyskał 0,2 proc. W tym tygodniu kończy się sezon publikacji wyników za trzeci kwartał.
Spółki tworzące WIG20, które już podały wyniki, zarobiły ok. 13 proc. więcej niż przed rokiem. W większości raporty były lepsze lub zgodne z oczekiwaniami analityków.