Właściwie punktem wyjścia do dyskusji były propozycje minister Jolanty Fedak, które w istocie sprowadzały się do postulatu likwidacji kapitałowej części systemu emerytalnego. Te propozycje spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem innych członków rządu, zwłaszcza ministrów Michała Boniego i Jacka Rostowskiego, wspartym mocnymi deklaracjami premiera.
Sama jednak idea korekty czy usprawnienia kapitałowej części systemu emerytalnego, w zderzeniu z twardymi realiami finansów publicznych, trafiła na podatny grunt. Ponad 200 mld zł zgromadzonych w funduszach emerytalnych oraz ponad 20 mld zł rocznych transferów do funduszy pozwoliłyby, w przypadku likwidacji systemu, na przesunięcie o kilka lat poważnej dyskusji o reformie sektora finansów publicznych, ograniczając istotnie dzisiejszy deficyt budżetowy i dług publiczny.
[srodtytul]Gdzie szukać dochodów[/srodtytul]
Ostatnie decyzje rządu nie zakładają wprawdzie likwidacji systemu OFE, ale jego znaczne ograniczenie. Najważniejszą zmianą systemową jest planowane zmniejszenie przepływu składki do OFE z dzisiejszych 7,3 do 2,3 proc. Nie ulega wątpliwości, że zmiany te mają na celu ograniczenie deficytu budżetowego, a w konsekwencji także tempa narastania długu publicznego.
Jeżeli zatem, co zresztą nie wzbudza kontrowersji, najważniejsze zadanie w naprawianiu finansów publicznych polega na ograniczaniu deficytu budżetowego, to bez wątpienia dwie kwestie wymagają rozważenia. Po pierwsze, należy wskazać, jakie są główne przyczyny nierównowagi sektora finansów publicznych i, po drugie, jakie są optymalne sposoby ograniczenia deficytu tego sektora.