Po raz pierwszy od spowolnienia gospodarczego z 2009 r. zmniejszyły się obroty firm. Spadek symboliczny – tylko nieco ponad 1 proc. – nie spowodował pogorszenia ich wyników. Wręcz przeciwnie, poprawiły się sumaryczny wynik i rentowność. Ale tak naprawdę najwięcej o kondycji firm mówi informacja, że grubo ponad jedna czwarta przedsiębiorstw na naszej Liście to debiutanci.
Gwałtowny napływ nowych firm to nie efekt szybkiego rozwoju przedsiębiorczości ani dynamicznego wzrostu gospodarczego. Przeciwnie – to oznaka pogorszenia kondycji spółek. Kierownictwa naszych firm mają taki zwyczaj, że nie chwalą się wynikami, jeśli się one pogarszają. W efekcie z zestawienia wyparowało kilkaset „wstydliwych" podmiotów.
To bardzo zła informacja. Nie tylko dlatego, że rzutuje na jakość i kompletność Listy. Ważniejsze jest, że źle świadczy o polskich obyczajach korporacyjnych. Przejrzystość życia gospodarczego nie jest wynikiem solidnego podejścia do partnerów handlowych, ale zależy od nastrojów zarządów.
Inne niekorzystne zjawisko to słabe wyniki. Co roku rozdajemy najlepszym nagrody, trafiają one do grona około 100 spółek. Nie jest to faworyzowana grupa, są tam podmioty z różnych branż, mające różnych właścicieli. Jedynie, co je łączy, to konsekwentne uzyskiwanie wyników lepszych od przeciętnych. Wyjaśnieniem może być tylko wysoka jakość zarządzania tymi spółkami.
Niekorzystnym zjawiskom towarzyszą dobre wieści. Nasz ranking eksporterów jest wyraźnie dłuższy – ok. 15 proc. – niż przed rokiem, a pokazywane w nim przyrosty czasami bywają imponujące.