Słabe wiadomości z kraju zdominowały wczorajszą sesję. Indeksy poszły mocno w dół. Dość powiedzieć, że na koniec dnia GPW znów znalazła się wśród najmocniej tracących rynków na świecie. Szczególnie odczuli to posiadacze małych i średnich firm. Wskaźnik mWIG40 spadł o 2,2 proc., natomiast sWIG80 stracił aż 3,1 proc. Największe spółki potaniały średnio o 1,3 proc. Obroty znów były koszmarnie niskie i ledwo przekroczyły 1 mld zł.
Po piątkowych danych na temat produkcji przemysłowej wczoraj inwestorzy otrzymali słabe informacje na temat sprzedaży detalicznej w marcu. Wprawdzie za wcześnie, by mówić o jakichś negatywnych zmianach w gospodarce, ale warto mieć się na baczności, zwłaszcza na tak ryzykownym rynku jak rynek akcji. Wpływ na wczorajsze notowania, może nawet większy niż dane GUS, miała też wiadomość o marcowych przepływach w funduszach inwestycyjnych. Okazało się, że Polacy wciąż wycofują pieniądze z TFI, a to nie najlepiej wróży na przyszłość.
Wśród wydarzeń korporacyjnych z pewnością na pierwszy plan wysunęły się informacje o planowanym połączeniu spółek Polnord i PolAqua. Inwestorzy przyjęli to dość sceptycznie. Mocno taniały przede wszystkim papiery tej drugiej, ponieważ graczom nie podoba się wejście spółki w branżę deweloperską, która w ostatnich miesiącach dostała wyraźnej zadyszki. Na fali tej informacji bardzo mocno potaniały też akcje Petrolinvestu, spółki obok Polnordu należącej do stajni Ryszarda Krauzego.
Po południu do inwestorów dotarła informacja na temat sprzedaży domów w USA w marcu. Wprawdzie dane okazały się zgodne z oczekiwaniami analityków, ale jednocześnie pokazały, że rynek nieruchomości odpowiedzialny przecież za całe zamieszanie na rynkach wciąż ma się słabo. W efekcie indeksy w USA rozpoczęły (i zakończyły) dzień pod kreską, co popsuło i tak nie najlepsze nastroje na Starym Kontynencie.