Przed południem WIG20 nawet wyraźnie zyskiwał (maksymalnie sięgnął 2823 pkt). Być może inwestorzy mieli nadzieję, że po jednodniowej świątecznej przerwie ich koledzy na Wall Street powrócą na rynek w świetnych humorach (miniony tydzień był wyjątkowo udany na tamtejszej giełdzie). Niestety z czasem stawało się jasne, że taki optymistyczny scenariusz nie spełni się. WIG20 po południu zaczął się osuwać. Najsłabiej zaprezentowały się małe spółki – indeks sWIG80 o godz. 17:00 zniżkował o 0,8 proc.
Słaba postawa kupujących to po części efekt braku wsparcia ze strony danych makro. W strefie euro majowa sprzedaż detaliczna spadła bardziej niż się spodziewano, a w USA wzrost zamówień w przemyśle okazał się nieco słabszy od prognoz.
Wcześniej do inwestorów dotarły niepokojące doniesienia z Chin, gdzie nasiliły się spekulacje co do rychłej podwyżki stóp procentowych w obronie przed przyspieszającą inflacją. Jednocześnie agencja Moody's ostrzegła, że kredyty udzielone przez chińskie banki lokalnym samorządom mogą być o jedną trzecią większe od oficjalnych statystyk, co z kolei może mieć negatywny wpływ na rating samych banków ze względu na duży odsetek złych kredytów.
Cały czas napływają też informacje z Grecji - tym razem inwestorzy odetchnęli z ulgą, bo według doniesień prasowych Europejski Bank Centralny przestanie akceptować greckie obligacje jako zabezpieczenie pożyczek udzielanych tamtejszym bankom komercyjnym dopiero, gdy wszystkie trzy główne agencje ratingowe uznają Helladę za bankruta. W poniedziałek kwestia ta wywołała obawy, kiedy agencja S&P ostrzegła, że uzna uzgadniane właśnie rolowanie greckiego długu za „selektywną niewypłacalność".
Pozytywne sygnały ze strony EBC nie zapobiegły jednak osłabieniu się euro. Po ubiegło tygodniowej wspinaczce dziś kurs EUR/USD spadł nieco poniżej 1,45. Osłabił się złoty, szczególnie względem franka szwajcarskiego.