Reklama
Rozwiń
Reklama

Będzie gorzej, zanim będzie lepiej

Przeciągające się problemy strefy euro odciskają coraz mocniejsze piętno na nastawionych na wymianę z Europą Zachodnią krajach naszego regionu

Publikacja: 05.09.2012 02:19

Polska i Słowacja radzą sobie najlepiej

Polska i Słowacja radzą sobie najlepiej

Foto: Rzeczpospolita

Część z nich, np. Polska czy Słowacja, radzą sobie z tą trudną sytuacją relatywnie dobrze, inne – jak Rumunia, Węgry czy Czechy – mają ogromne problemy z pobudzeniem choćby mikrego wzrostu gospodarczego. W szczególnie złej sytuacji znajdują się dwa ostatnie kraje. Opublikowane parę tygodni temu dane o PKB za drugi kwartał pokazały, że gospodarki Węgier i Czech pozostają w recesji (ich PKB skurczył się o 0,2 proc. w ujęciu kwartalnym oraz 1,2 proc. w ujęciu rocznym).

Co powie MFW?

Nierozwiązanym problemem rządu w Budapeszcie są m.in. przedłużające się negocjacje w sprawie pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego w wysokości 15 mld euro. Rozmowy przerwano jeszcze pod koniec ubiegłego roku, po tym jak deputowani węgierskiego parlamentu przegłosowali reformę banku centralnego, ograniczającą niezależność tej instytucji. Nowe przepisy zostały uchylone dopiero na początku lipca, co umożliwiło powrót misji MFW do Budapesztu. Lipcowe negocjacje też nie przyniosły jednak przełomu, a kolejna runda rozmów zaplanowana jest na wrzesień. Ich atmosfery nie poprawiła na pewno propozycja premiera Viktora Orbana wprowadzenia od przyszłego roku podatku od transakcji finansowych, który miałby obejmować także bank centralny.

Węgierscy politycy argumentują, że kolejne cięcia budżetowe, m.in. w szkolnictwie, opiece zdrowotnej czy transporcie publicznym, mogą zaszkodzić już bardzo słabej gospodarce. Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej węgierski PKB skurczy się w tym roku o 0,3 proc., ale nie brakuje ekonomistów przewidujących głębszą recesję. Pozytywne zakończenie negocjacji w sprawie pomocy MFW zwiększyłoby na pewno zaufanie zagranicznych inwestorów do Węgier, nadwerężone mocno w ostatnich latach w związku z kontrowersyjnymi decyzjami premiera Orbana. Droga do porozumienia wydaje się dziś jednak bardzo długa i wyboista.

Problemy w Czechach

Problemy z planowanymi działaniami zmierzającymi do zmniejszenia deficytu budżetowego ma rząd Petra Necasa. Czeski Senat odrzucił już planowane podwyżki podatków, a debatę w niższej izbie parlamentu zaplanowano w pierwszej połowie września. W ciągu ostatnich dwóch lat, dzięki bolesnemu cięciu inwestycji czy ograniczeniu wydatków, Czechom udało się ściąć deficyt do 3,1 proc. PKB na koniec 2011 roku. Gospodarka dostała jednak zadyszki, co było widoczne w fatalnych danych za pierwsze półrocze. Kolejne kwartały mają być tylko nieco lepsze (Bruksela prognozuje stagnację w 2012 r. oraz 1,5-proc. wzrost PKB w roku przyszłym). A zdaniem części ekonomistów dalsze cięcia i podwyżki podatków mogą skutecznie zdusić nawet ten mikry rozwój. Trudno zaś liczyć na pozytywne zaskoczenie ze strony eksportu, czyli motoru napędowego czeskiej gospodarki, gdy strefa euro – główny odbiorca tamtejszych towarów – balansuje na krawędzi recesji.

Chociaż równie mocno zależne od sytuacji międzynarodowej, w nieco lepszej kondycji są Bułgaria i Rumunia. Pierwsza zanotowała w II kwartale 0,2-proc. wzrost, druga rozwinęła się o 0,5 proc. (w ujęciu kwartalnym) oraz 1,2 proc. r/r. Zgodnie z prognozami KE w całym roku PKB wzrośnie odpowiednio o 0,5 oraz 1,4 proc. Bardziej ostrożny jest MFW, który niedawno ściął swoje tegoroczne prognozy dla rumuńskiej gospodarki z 1,4 do 0,9 proc.

Reklama
Reklama

Pozytywna zmiana

Najjaśniejszymi punktami na gospodarczej mapie Europy Środkowej są Polska i Słowacja. Dane o PKB naszej gospodarki w II kwartale zostały opublikowane już po oddaniu dodatku „Europa 500" do druku, jednak średnia prognoz ekonomistów zakładała niezłe 2,9 proc. Podobnie było na Słowacji, gdzie gospodarka, wspierana przez mocny sektor motoryzacyjny, rozwinęła się w II kwartale w ujęciu rocznym o 2,7 proc.

Nic nie jest już jednak w stanie ukryć faktu, że polska gospodarka coraz wyraźniej zwalnia, a o dynamice PKB sięgającej 4 proc. musimy zapomnieć przynajmniej na parę lat. W opinii ekonomistów wzrost wniesie tym roku 2–2,5 proc., a w przyszłym od 1,5 do 2 proc.

Jedno jest pewne – kryzys w Europie coraz mocniej ciąży gospodarkom naszego regionu, a ich problemy jeszcze się pogłębią, zanim będzie można mówić o faktycznej poprawie. Od determinacji europejskich polityków oraz decyzji podejmowanych w Berlinie, Frankfurcie czy Paryżu zależy w dużym stopniu, kiedy to nastąpi.

Ostatnia odsłona kryzysu zadłużeniowego w Europie ujawniła też pewne pozytywne zjawisko – w obliczu odwrotu od wspólnej waluty, związanego z niejasną przyszłością strefy euro, rynki krajów naszego regionu zaczęły być postrzegane jako swego rodzaju bezpieczna przystań. Rentowność obligacji w Polsce, Czechach czy na Słowacji wyraźnie spadła, czasem do rekordowo niskich poziomów, a waluty – mimo pogłębiającego się osłabienia euro względem dolara – pozostaje mocna. Chociaż ekonomiści podkreślają, że ta zmiana w postrzeganiu regionu nie musi być stała, to potwierdza coraz większe zaufanie międzynarodowych inwestorów do gospodarek Europy Środkowej.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama