Premier Manuel Valls „odkręca" stopniowo decyzje swego poprzednika i prezydenta, które polegały na zwiększaniu obciążeń podatkowych. W kampanii wyborczej Francois Hollande zapowiedział obłożenie stawką 75 proc. dochodów powyżej miliona euro rocznie. Stawka ta weszła w końcu w życie z problemami od 2014 r. i miała obwiązywać przez dwa lata.
Spowodowała jednak znacznie większe szkody niż dała korzyści. Do kas państwa wpłynęło 300 mln euro, bo dotyczyła ok. 80 firm i 1000 obywateli, natomiast wywołała ucieczkę znanych osobistości i ich kapitału z Francji. Aktor i biznesmen Gérard Depardieu przeniósł się najpierw do Belgii, a następnie do Rosji. Szkód na wizerunku kraju na świecie nie da się oszacować. Teraz ponad 9 na 10 pracowników kadrowych w firmach marzy o pracy zagranicą — wynika z opracowania Boston Consulting Group we współpracy z siecią werbunkową The Network. A coraz więcej Francuzów po studiach emigruje zagranicę, od Londynu po Singapur.
Premier Valls ogłosił więc, że restrykcyjna stawka 75 proc. zostanie zniesiona od 1 stycznia 2015.
Rząd socjalistów szuka wszelkimi sposobami oszczędności, aby zmniejszyć deficyt budżetowy do wymaganych w Unii 3 proc. PKB w sytuacji, gdy w 2015 r. wyniesie on 4,3 proc. Skoro rosną koszty utrzymania strefy budżetowej, to wyrzeczenia muszą dotyczyć społeczeństwa.
Projekt budżetu na 2015 r. zakłada zatem niemal dwukrotne zmniejszenie zasiłków na pogrzeby. Obecnie pracownicy sektora budżetowego i zatrudnieni na etatach otrzymywali od 375 do 9387 euro na pokrycie części kosztów pochówku kogoś z najbliższej rodziny, kupcy do 7509 euro, a rzemieślnicy nawet 12 389 euro.