Jak wygląda handel w mniejszych miejscowościach? ?– Ekspansja dyskontów i supermarketów jest dla drobnego handlu wyniszczająca – przekonywał Krzysztof Steckiewicz z Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług podczas jednej z debat kongresu. – Gdy w małej miejscowości pojawia się większy podmiot, czasami nawet kilka, małe sklepy i lokalni producenci w promieniu kilku kilometrów od przybysza znikają. To dramat dla właścicieli, mniej miejsc pracy, ograniczenie dostępu do oferty produktowej dla okolicznych mieszkańców.
– To mity i nieprawdy – ripostował Piotr Korek, dyrektor Tesco na centralną Europę ds. strategii i rozwoju. – To nie dyskonty i supermarkety niszczą drobny handel, decydują wybory dokonywane przez konsumentów. Wszyscy musimy stanąć do walki o klienta, by lepiej zaspokajać jego potrzeby.
Korek twierdzi, że zachodzące zmiany są szansą dla drobnego handlu. Okazuje się bowiem, że mieszkańcy wciąż chętnie kupują w małych sklepach, bo dla nich ważna jest bliskość placówki i lokalność produktów. – To się dzieje w Polsce i takie trendy widać coraz silniej w Europie. W tym kierunku rozwija się handel – uważa Korek.
By poprawić swoją pozycję, drobny handel musi podjąć rękawicę rzucaną przez większe sklepy. Jak wyliczali paneliści, czasami chodzi o rzeczy podstawowe – wydłużenie czasu pracy, obniżenie marż, wprowadzenie nowej oferty, indywidualne zamówienia.
– Ważne, by maksymalnie zwiększać szanse drobnego handlu – podkreślał Pedro Martinho, członek zarządu Eurocash. – Można to uzyskać dzięki integracji, łączeniu się sklepów w sieci, wykorzystaniu marek franczyzowych. Daje to lepszy dostęp do finansowania bankowego, zwiększa możliwości marketingowe i szkoleniowe, skuteczność negocjowania cen u dostawców, powiększa zaufanie klienta.