Wydarzenia na rynkach finansowych 2014 r., które zaskoczyły analityków

Wojna na Ukrainie, spadek cen ropy, hossa na rynku obligacji – analitycy się tego nie spodziewali.

Publikacja: 31.12.2014 02:50

Okazało się, że największe zyski przyniosły właśnie papiery skarbowe oraz fundusze obligacji.

Okazało się, że największe zyski przyniosły właśnie papiery skarbowe oraz fundusze obligacji.

Foto: Fotorzepa, Mateusz Pawlak matp Mateusz Pawlak

Z prognoz analityków i ekonomistów, jakie pojawiły się 12 miesięcy temu, wynikało, że 2014 rok będzie dobry dla polskich akcji, a słaby dla obligacji skarbowych.  Jednak  okazało się,  że największe zyski przyniosły właśnie papiery skarbowe oraz fundusze obligacji.

Natomiast inwestorzy, którzy postawili na akcje małych i średnich spółek giełdowych, ponieśli straty. Walory małych spółek od początku 2014 roku spadły na wartości średnio o 15 proc. Było to związane  ze zmianami w OFE, a także konfliktem rosyjsko-ukraińskim.

Spadki na warszawskim parkiecie

– Demontaż OFE spowodował spadek popytu na polskie akcje ze strony największych inwestorów operujących na naszym rynku. Szczególnie boleśnie odczuły to średnie i małe spółki. WIG20 trzymał się lepiej dzięki popytowi z zagranicy na akcje największych naszych firm – wyjaśnia Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Jego zdaniem z ukraińsko-rosyjskim konfliktem należy łączyć również spadek ceny ropy naftowej i załamanie kursu rubla, co nasuwa skojarzenia z rosyjskim kryzysem z 1998 roku. Jednak według Sebastiana Buczka tym razem ze względu na znacznie większe rezerwy walutowe Rosji niż 16 lat temu do kryzysu nie powinno dojść.

– Wydarzenia związane z sytuacją na Ukrainie przez większą część roku skutecznie odstraszały inwestorów zagranicznych od warszawskiej giełdy – uważa Kamil Koprowicz, analityk z Analiz Online.

Sprawdziła się szokująca prognoza

Przewidywania analityków z początku 2014 roku zakładały, że napięcie geopolityczne na świecie (Bliski Wschód, Rosja-Ukraina) będzie sprzyjać wzrostowi cen ropy. Jednak rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych oraz decyzja kartelu OPEC (sprzed kilku tygodni), żeby nie ograniczać produkcji tego surowca, sprawiły, że jego cena niespodziewanie się załamała.

Jak ogromnym zaskoczeniem był spadek cen ropy, może świadczyć  to, że spełniła się „szokująca"  prognoza Saxo Banku. W swoim najczarniejszym scenariuszu sprzed roku bank ten zakładał, że cena tego surowca będzie niższa niż 80 dolarów za baryłkę. Tymczasem pod koniec grudnia 2014 r. ropa Brent kosztowała nawet poniżej  60 dolarów.

Inna szokująca prognoza Saxo Banku głosiła,  że Niemcy wpadną w recesję. Było to bliskie rzeczywistości, ponieważ niemiecka gospodarka w 2014 roku znacznie spowolniła. Było to między innymi przyczyną spadku dynamiki polskiego PKB w trzecim kwartale 2014 roku. Jednak większy wpływ na nasz PKB miał konflikt na Ukrainie.

Hossa na rynku obligacji

Zdaniem Sebastiana Buczka za dużą niespodziankę należy uznać kontynuację hossy na rynkach obligacji. Rentowność 10-letnich amerykańskich papierów rządowych spadła z 3 proc. do 2,1 proc., niemieckich z 2 proc. do 0,6 proc., a polskich z 4,8 proc. do 2,6 proc.

–  Obligacjom sprzyjało zarówno wolniejsze ożywienie w globalnej gospodarce, jak i spadek cen surowców, przede wszystkim ropy naftowej – uważa Sebastian Buczek.

W Polsce hossa na rynku obligacji została wsparta obniżką przez RPP stóp procentowych NBP o 0,5 pkt proc. (do 2 proc.). Rada Polityki Pieniężnej podjęła taką decyzję na początku października. Przyczyną był słabnący wzrost gospodarczy, a także pojawienie się deflacji.

Warto przypomnieć, że na początku 2014 roku ekonomiści spierali się o termin rozpoczęcia cyklu podwyżek stóp procentowych. Większość z nich zakładała, że może to nastąpić już w połowie tego roku.

– Z ujemną inflacją mamy do czynienia od połowy 2014 roku. Jej główną przyczyną był spadek cen żywności i paliw. To pierwsze tego typu zjawisko w polskiej gospodarce od lat 70. XX wieku – zauważa Kamil Koprowicz.

Dobre rynki zagraniczne

Zdecydowanie mniej niespodzianek było na rynkach rozwiniętych. Tam hossa na rynku akcji, chociaż już mniej dynamiczna niż w 2013 roku, była kontynuowana. Stało się tak dzięki działaniom banków centralnych, które wspierały gospodarkę luźną polityką monetarną.

Zdaniem niektórych ekspertów dziwić może jedynie silny spadek rentowności obligacji przy jednoczesnym wzroście cen akcji. W przyszłości może to prowadzić do deflacji i spadku indeksów giełdowych.

Do miłych niespodzianek należy dobra sytuacja na tureckim rynku akcji. Mimo fatalnego startu tamtejsza giełda ostatecznie zakończyła 2014 rok ponad 20-proc. zwyżką. Dobrą passę miała również giełda indyjska.

Grzegorz Zatryb, główny strateg, Skarbiec TFI

Pochodną spadku ceny ropy było załamanie rynku finansowego w Rosji. W rezultacie akcje rosyjskich spółek stały się niezwykle tanie. Czynniki geopolityczne powodują jednak, że nawet przy tak korzystnych mnożnikach wiele z nich jest zbyt ryzykowną inwestycją. W połowie grudnia kapitalizacja moskiewskiej giełdy zrównała się z kapitalizacją spółki Google.

W 2014 r. pozytywnie zaskoczyły niektóre rynki wschodzące. Giełda indyjska wzrosła niemal o 30 proc. Wrażenie robi także żywotność giełdy w Stambule, której indeksy, mimo fatalnego startu, zwiększyły się w tym roku o ponad 20 proc. Dużym zaskoczeniem była sytuacja na rynku polskich obligacji skarbowych. Przez kilka pierwszych miesięcy roku oczekiwania dotyczące wzrostu stóp procentowych były tym silniejsze, im bardziej malała rentowność na tym rynku. W efekcie obligacje skarbowe, które z inwestycyjnego punktu widzenia na początku roku były spisane na straty, przyniosły imponujące stopy zwrotu. Rozpoczęcie cyklu obniżek stóp przez RPP (być może najkrótszego  w dotychczasowej historii) nie było już tak zaskakujące, gdyż pojawiła się deflacja i chodziło raczej o dostosowanie się do sytuacji rynkowej. Sporym zaskoczeniem, także związanym z cenami ropy, był silny wzrost rentowności na rynku amerykańskich obligacji korporacyjnych (tzw. high yield).

Ashraf Laidi, globalny strateg rynkowy, City Index

Największą niespodzianką na rynkach finansowych w 2014 r. był 45-proc. spadek cen ropy. Okazało się to twardą lekcją dla inwestorów. Została obalona teza, że wartość czarnego złota będzie zwyżkować z powodu obaw geopolitycznych dotyczących Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i relacji Ukraina–Rosja. Rzeczywistość była inna. Podaż wzrosła powyżej oczekiwań, natomiast popyt spowolnił. Zniżce cen o kolejne 10–15 proc. sprzyjało leseferystyczne podejście OPEC (w gospodarce opartej na leseferyzmie jedynym regulatorem jest cena – przyp. red.), dodatkowo wzmocnione przez transakcje spekulacyjne.

Drugą zaskakującą tendencją była utrzymująca się rozbieżność między rosnącymi wycenami akcji (szczególnie w USA) a spadkiem rentowności obligacji na całym świecie (w tym w USA). Na jej podstawie można stwierdzić, że według oczekiwań inwestorów zaangażowanych na rynku obligacji największym problemem 2015 r. będzie deflacja, natomiast wyceny akcji będą musiały spaść.

W normalnej sytuacji, gdy na rynkach akcji mamy pełnię hossy, rentowność obligacji charakteryzuje się tendencją zwyżkową w związku z oczekiwaniami, że wyższe wyceny firm są zapowiedzią silnego wzrostu gospodarczego i podwyżek stóp procentowych. Obecnie jest inaczej, a rozdźwięk między rynkiem obligacji i rynkiem akcji doprowadzi w końcu do spadków i podwyższonej zmienności cen akcji, czego świadkami będziemy w 2015 roku.

Ekonomia
Witold M. Orłowski: Słodkie kłamstewka
Ekonomia
Spadkobierca może nic nie dostać
Ekonomia
Jan Cipiur: Sztuczna inteligencja ustali ceny
Ekonomia
Polskie sieci mają już dosyć wojny cenowej między Lidlem i Biedronką
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Ekonomia
Pierwsi nowi prezesi spółek mogą pojawić się szybko