Dziś rano kurs rubla przekroczył 60 rubli za dolara tracąc w stosunku do wczorajszego wieczoru 0,7 rubla. To najniższe notowanie od marca. Euro też zyskuje - jest już po 66,4 rubli. To o tyle nieoczekiwane i niebezpieczne, że w poniedziałek i wtorek rosyjscy eksporterzy muszą przekazać do budżetu należne podatki i akcyzy w sumie ok. 600 mld rubli, przypomina gazeta RBK.
Pomimo tego nie obserwowano zwiększenia popytu na ruble. Przeciwnie - rośnie popyt na waluty, co podnosi ceny.
- Mamy teraz na rynku aktywny skup walut. Do tego dochodzą posiadacze akcji, którzy ostatnio dostali dywidendy i chcą jak najszybciej zamienić otrzymane ruble na dolary - tłumaczy Lewon Anatasian z firmy Renesanse Capital.
Przeciwko rublowi gra też tania ropa oraz kryzys na giełdzie chińskiej, który jeszcze obniża ceny ropy.
Do tego dochodzi wzrost podaży surowca. W USA rośnie liczba nowych szybów wiertniczych.
Dziś i jutro odbywa się w Waszyngtonie posiedzenie Fed. Rynek oczekuje podniesienia bazowej stopy procentowej (obecnie jest na poziomie 0,25 proc.).
- Jeżeli jutro Fed ogłosi podniesienie stóp to dolar się umocni podobnie jak dochodowość amerykańskich papierów dłużnych. A to uderzy w ceny surowców oraz waluty krajów-eksporterów ropy, w tym Rosji - tłumaczy Tom Levinson z Sberbank CIB. Analitycy amerykańscy prognozują wzrost amerykańskich stóp w tym roku do 1,8 proc.
Osłabieniu rubla sprzyja też polityka rodzimego banku centralnego. Codziennie skupuje on z rynku ok. 200 mln dolarów co podnosi kurs dolara. Bank Rosji skupuje walutę od 13 maja, bo musi podnieść poziom swoich rezerw. Do dziś zakupił 9,5 mld dol.