Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie zarzuty Donald Trump kieruje pod adresem przywódców państw europejskich?
- W jaki sposób Donald Trump ocenia działania przywódców Europy w kontekście wojny na Ukrainie?
- Jak Donald Trump odnosi się do kwestii demokracji na Ukrainie?
– Sądzę, że nie wiedzą, co robić. Europa nie wie, co robić – mówił Trump, dodając, że w jego ocenie przywódcy europejscy „są słabi” i „chcą być bardzo poprawni politycznie”.
Trump mówił też, że nie przywiązuje dużej wagi do roli przywódców europejskich w staraniach o zakończenie wojny. – Rozmawiają, ale nic z tego nie wynika, a wojna trwa i trwa – ocenił.
Co napisano o Europie w nowej strategii bezpieczeństwa narodowego USA
W rozdziale dotyczącym Europy czytamy, że w ocenie USA Europa ma „głębsze problemy”, niż tylko niewystarczające wydatki na obronność i „stagnacja gospodarcza”. W dokumencie czytamy, że udział Europy kontynentalnej w globalnym PKB spadł z 25 proc. w 1990 roku do 14 proc. obecnie „częściowo ze względu na narodowe i transnarodowe regulacje, które godzą w kreatywność i uprzemysłowienie”.
W strategii czytamy następnie, że Europie grozi „cywilizacyjne zanikanie”. Przyczyną europejskich problemów mają być „działania Unii Europejskiej i innych ciał ponadnarodowych, które godzą w polityczną wolność i suwerenność”, a także „polityka migracyjna, która przekształca kontynent i wywołuje niepokoje” oraz „cenzurowanie wolności słowa i dławienie opozycji politycznej, pikowanie liczby urodzeń i utrata narodowej tożsamości (...)”.
„Jeśli obecne trendy się utrzymają, kontynent będzie nie do poznania w ciągu 20 lat lub mniej. W związku z tym nie jest oczywiste, czy określone europejskie kraje będą miały gospodarki i armie wystarczająco silne, by pozostać wiarygodnymi sojusznikami (...). Chcemy, aby Europa pozostała europejska, by zachowała cywilizacyjną pewność siebie i porzuciła błędne skupienie się na duszeniu przez regulacje”– głosi nowa strategia bezpieczeństwa USA.
Zgodnie ze strategią bezpieczeństwa celem USA powinno być wsparcie Europy w „skorygowaniu obecnego kierunku”, przez co Amerykanie rozumieją „obronę prawdziwej demokracji, wolności poglądów i bezkompromisowe podkreślanie charakteru i historii poszczególnych narodów Europy”. „Ameryka zachęca swoich politycznych sojuszników w Europie do wspierania tego odrodzenia ducha, a rosnący wpływ patriotycznych europejskich partii rzeczywiście daje powody do dużego optymizmu” – czytamy w dokumencie.
W strategii pojawia się też uwaga, że w perspektywie kilku dekad „określeni członkowie NATO staną się w większości nieeuropejskimi (państwami)” (to sugestia, że większość mieszkańców stanowić będą imigranci spoza Europy – red.), co „stawia otwarte pytanie, czy będą postrzegać ich miejsce w świecie lub ich sojusz z USA tak samo, jak ci, którzy podpisali kartę NATO (Traktat Północnoatlantycki – red.)”.
Wśród celów wskazanych w strategii w relacjach z Europą na pierwszym miejscu czytamy o „ponownym ustanowieniu strategicznej stabilności z Rosją” i „skończeniu z wrażeniem i przeciwdziałaniu rzeczywistości, w której NATO jest stale poszerzającym się Sojuszem”. Ponadto USA stawiają sobie za cel „umożliwienie Europie stanięcia na własnych nogach i działania jako grupa zbieżnych w interesach suwerennych państw”, w tym „przejęcie głównej odpowiedzialności za własną obronę”. Rosja w żadnym miejscu nie jest określona mianem przeciwnika USA.
Słowa te padły w momencie, gdy USA prowadzą z Rosją i Ukrainą negocjacje w sprawie planu pokojowego, a przywódcy Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii starają się wesprzeć w tych rozmowach Wołodymyra Zełenskiego i – jak podał serwis Axios, cytując swoje źródła – apelują do ukraińskiego prezydenta, by, mimo amerykańskiej presji, nie spieszył się, a decyzje podejmował, zachowując ostrożność.
Donald Trump o burmistrzu Londynu: Wybrali go imigranci
W rozmowie z „Politico” Trump mówił o europejskich stolicach, takich jak Londyn czy Paryż, jako o miastach uginających się „pod ciężarem imigracji z Bliskiego Wschodu i Afryki”. Jak dodawał, bez zmiany polityki w zakresie ochrony granic „niektóre europejskie państwa nie będą dłużej zdolne do funkcjonowania”. Burmistrza Londynu, Sadiqa Khana, syna pakistańskich imigrantów i pierwszego muzułmanina, który stanął na czele stolicy Wielkiej Brytanii, Trump określił mianem „katastrofy”. – Został wybrany, ponieważ tak wiele osób tam przybyło (chodzi o imigrantów – red.). Teraz na niego głosują – mówił.
Trump zapowiedział też, że będzie nadal wspierał faworyzowanych przez siebie kandydatów w odbywających się na Starym Kontynencie wyborach. – Wspierałem osoby, których wielu Europejczyków nie lubiło. Wsparłem Viktora Orbána – przypomniał.
Czytaj więcej
„Myślę, że jutro plan będzie gotowy. Wieczorem, mniej więcej o tej porze. Jeszcze raz go przejrzymy i wyślemy do Stanów Zjednoczonych” - przekazał...
Donald Trump: Byłoby miło, gdyby Wołodymyr Zełenski przeczytał propozycję planu pokojowego
W kontekście negocjacji pokojowych prowadzonych obecnie przez USA z Rosją i Ukrainą Trump powtórzył swoje niedzielne oskarżenie pod adresem Wołodymyra Zełenskiego, który – zdaniem Trumpa – nadal nie zapoznał się z najnowszą amerykańską propozycją planu pokojowego. – Byłoby miło, gdyby ją przeczytał – stwierdził. Tymczasem we wtorek Zełenski i europejscy przywódcy mają przedstawić USA zmodyfikowaną wersję planu, co zapowiedział sam ukraiński prezydent.
Z informacji przekazywanych przez Axios wynika, że Zełenski w czasie sobotniej rozmowy telefonicznej ze specjalnym wysłannikiem prezydenta USA ds. Bliskiego Wschodu Stevem Witkoffem i zięciem Trumpa Jaredem Kushnerem rzeczywiście powiedział, że nie zapoznał się z propozycją planu pokojowego, ponieważ miał ją otrzymać dopiero godzinę przed rozmową. Strona amerykańska twierdzi, że strona ukraińska otrzymała dokument dzień wcześniej, ale Ukraińcy twierdzą, że niektóre dokumenty dotarły później.
Mówiąc o sytuacji na Ukrainie Trump zakwestionował, czy w jej przypadku można mówić o demokracji, ponieważ – jak stwierdził – od dawna nie było tam wyborów. – Nie mieli wyborów od długiego czasu. Mówią o demokracji, ale docieramy do punktu, w którym to nie jest już demokracja – przekonywał. Tymczasem, zgodnie z konstytucją Ukrainy, w czasie obowiązywania stanu wojennego, wprowadzonego w kraju po rozpoczęciu inwazji Rosji, nie można przeprowadzać wyborów, dlatego kadencja Wołodymyra Zełenskiego i Rady Najwyższej (parlamentu) została przedłużona.