Rosyjskie rządowe media opublikowały treść propozycji przekazanych w poniedziałek w Stambule delegacji ukraińskiej. Rozdział pierwszy opisuje „podstawowe parametry ostatecznego uregulowania”.
Chodzi o kilkanaście wysuwanych wcześniej przez Kreml postulatów dotyczących m.in. nieprzystąpienia Ukrainy do NATO, międzynarodowego uznania rosyjskich podbojów, statusu moskiewskiej Cerkwi i języka rosyjskiego nad Dnieprem, rezygnacji Ukrainy z reparacji czy redukcji liczebności armii ukraińskiej.
Zawieszenie broni w Ukrainie. Czego żąda Władimir Putin?
Warunki zawieszenia broni Moskwa wymienia w drugim rozdziale swoich propozycji. Podsuwa władzom w Kijowie dwa scenariusze. Pierwszy zawiera tylko jedno żądanie – wycofanie armii ukraińskiej z okupowanych częściowo przez Rosję obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego. Władze ukraińskie na to się nie zgodzą, bo to oznaczałoby przekazanie Putinowi czterech obwodów Ukrainy w całości.
Czytaj więcej
Ukraina wywalczyła swoją niepodległość krwią i dzięki milionowej armii ma szansę przetrwać. Suwerenność kilku innych postradzieckich państw stoi je...
Kreml więc podsuwa Ukraińcom drugi scenariusz. Zakłada m.in. wprowadzenie zakazu rotacji ukraińskich jednostek, zatrzymanie mobilizacji i rozpoczęcie demobilizacji nad Dnieprem oraz wstrzymanie dostaw zachodniej pomocy wojskowej (łącznie z danymi wywiadowczymi i satelitarnymi). Moskwa proponuje też utworzenie rosyjsko-ukraińskiego centrum, które monitorowałoby przestrzeganie zawieszenia broni.
W tym drugim scenariuszu jest też mowa o zniesieniu stanu wojennego i przeprowadzeniu wyborów w Ukrainie. Moskwa oczekuje również, że Ukraina zgodzi się na omówienie z Rosją wszystkich „ultymatywnych” żądań (dotyczących m.in. nierozszerzenia NATO, uznania okupacji części kraju), ale już po zawieszeniu broni.
Rosja stawia warunki Ukrainie. Co o tym myślą eksperci w Kijowie?
Czy zmiana kolejności rosyjskich żądań ma znaczenie? – Na razie to demonstracja gotowości do kompromisu. Putin obiecał Trumpowi, że strona rosyjska zaproponuje Ukrainie warunki, które będą „do przyjęcia”. Nie są, bo wymagają jednostronnych ustępstw Ukrainy. De facto chodzi o naszą kapitulację i rozbrojenie – mówi „Rzeczpospolitej” Wołodymyr Fesenko, znany kijowski politolog.
– Te postulaty są przedmiotem negocjacji, ale musimy zacząć od wprowadzenia zawieszenia broni. Następnie można omawiać obustronne zatrzymanie mobilizacji i rekrutacji nowych wojskowych na czas zawieszenia broni. Można też rozmawiać o demobilizacji, ale na takiej zasadzie, że po trzech miesiącach zawieszenia broni każda ze stron demobilizuje np. 10–15 proc. swoich żołnierzy. To muszą być wzajemne kroki i każdy punkt musi być omawiany osobno – dodaje.
Czytaj więcej
Nie jest ważne, w którym wagonie premier jechał do Kijowa. Bulwersujące za to jest to, że Polski nie ma podczas rokowań pokojowych w Stambule, któr...
Przypomina, że są czerwone linie, których Ukraińcy nie pozwolą przekroczyć Rosjanom. – Chodzi o wybory i nasze wewnętrzne sprawy. Tego nikt nie będzie omawiał z Putinem – wskazuje. Przekonuje, że Ukraina wróci do rozmów z Rosją w Stambule pod koniec czerwca.
– Rosja tworzy paralelną rzeczywistość. Zachowuje się tak, jakby nie było masowego ataku dronów. Zamiast zawiesić broń, nadal podsuwają listę żądań – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Jewhen Mahda, ukraiński politolog i wykładowca akademicki. Uważa, że Ukraina powinna kontynuować rozmowy w Stambule, ale w sukces tych rokowań nie wierzy. – Z Rosją można szukać kompromisu, jeżeli znajdzie się w stanie nokdaunu – dodaje.
Czy Putin chce zatrzymać wojnę z Ukrainą?
Tymczasem Dmitrij Miedwiediew, były prezydent, a obecnie zastępca Putina w Radzie Bezpieczeństwa, wprost sugeruje na swoim profilu w Telegramie, że Rosja nie dąży do zawarcia rozejmu. – Negocjacje w Stambule są potrzebne nie dla kompromisowego pokoju na wymyślonych przez kogoś warunkach, ale dla naszego szybszego zwycięstwa – napisał.
Czytaj więcej
Trump uważa, że prezydent Rosji „całkowicie oszalał”. A rządzący na Kremlu dyktator wierzy w to, że nie tylko doprowadzi do upadku Ukrainy, ale i „...
Związany zaś z władzami rosyjskimi moskiewski politolog Aleksiej Muchin twierdzi, że gospodarz Kremla myśli inaczej. – Trudno komentować wpisy pracowników działu mediów społecznościowych Dmitrija Miedwiediewa. W sieci mnóstwo rzeczy się wypisuje. Z mojej wiedzy wynika, że administracja prezydenta bardzo poważnie traktuje rozmowy w Stambule i dopuszcza różne warianty rozwoju sytuacji – mówi „Rzeczpospolitej” Muchin.