Rewolucja dyplomatyczna rządu Donalda Tuska dotarła do Skandynawii

Zagrożenie ze strony Rosji, strach przed powrotem Trumpa i porażka PiS przekonały kraje nordyckie i bałtyckie do pokerowej zagrywki.

Publikacja: 20.02.2024 03:00

Premier Donald Tusk, szef MSZ Radosław Sikorski i ambasador RP we Francji i Monako Jan Emeryk Rościs

Premier Donald Tusk, szef MSZ Radosław Sikorski i ambasador RP we Francji i Monako Jan Emeryk Rościszewski na lotnislu w Paryzu. Polska dyplomacja odnawia kontakty z państwami Trójkąta Weimarskiego

Foto: PAP, Marcin Obara

Po Trójkącie Weimarskim – Skandynawia: rewolucja dyplomatyczna zapoczątkowana przez rząd Donalda Tuska posuwa się do przodu. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” fiński premier Petteri Orpo zapowiedział, że nasz kraj będzie od tej pory zapraszany do udziału w spotkaniach przywódców Szwecji, Finlandii, Danii, Estonii, Litwy, Łotwy i Irlandii przed każdym szczytem Unii. Cel jest ambitny: koordynacja stanowiska w Brukseli.

Polskie przywództwo

Polska podziela od lat wiele priorytetów tej grupy: przywiązanie do pogłębienia jednolitego rynku, niezależność od dostaw rosyjskiej energii czy uszczelnienie granic. Mimo to oferta Petteriego Orpo to ruch radykalny. Dla Polski oznacza ostateczne zepchnięcie na drugi plan (o ile w ogóle nie porzucenie) współpracy wyszehradzkiej, którą paraliżuje władza nacjonalistycznych populistów w Budapeszcie i Bratysławie. A także Trójmorza, które nie przyniosło żadnych wymiernych efektów, a było postrzegane w unijnej centrali jako kolejna próba rozbicia przez Donalda Trumpa jedności europejskiej.

Polska, która jest szóstym pod względem wielkości wydatków wojskowych krajem w NATO, jest niezbędnym partnerem dla obrony państw bałtyckich i samego Bałtyku przed Rosjanami.

Dla krajów nordyckich i bałtyckich oferta Petteriego Orpo niesie natomiast ryzyko zasadniczej zmiany równowagi sił w basenie Morza Bałtyckiego. Łączna ludność wspomnianych siedmiu państw to nieco ponad 33 mln osób, wyraźnie mniej, niż ma Polska. Pokusa dla Warszawy jest więc duża, aby przewodzić nowemu formatowi. To zaś dla innych krajów byłoby tym trudniejsze do zaakceptowania, że głęboko związana z Europą Środkową Polska nigdy nie uważała siebie za kraj skandynawski czy nawet stawiający na współpracę bałtycką.

Nasi północni sąsiedzi nie zdecydowaliby się na podobną ofertę, gdyby nie zwycięstwo demokratycznej koalicji 15 października. To nie tylko państwa, które same są wzorem rządów prawa, ale które nie postawiłyby na współpracę z Polską, gdyby miało to oznaczać wejście w konflikt z Niemcami. PiS domagał się zaś od swoich partnerów wyboru: Warszawa albo Berlin.

Najważniejszą przyczyną oferty premiera Finlandii jest jednak zagrożenie ze strony Rosji. Z tej perspektywy włączenie do współpracy Polski jest tylko etapem w głębokiej transformacji, jaką przechodzą państwa skandynawskie. Przez lata uważały one, że ostrzeżenia Litwy, Łotwy i Estonii przed rosyjskim imperializmem to tylko przejaw pourazowego stresu po dekadach radzieckiej okupacji. Po inwazji na Ukrainę całkowicie przyjęły jednak punkt widzenia Bałtów: Finlandia przystąpiła do NATO, Szwecja czeka tu tylko na zniesienie weta Węgier. Polska, która jest szóstym pod względem wielkości wydatków wojskowych krajem w NATO, jest niezbędnym partnerem dla obrony państw bałtyckich i samego Bałtyku przed Rosjanami. Ale i dla Polski ścisła współpraca z produkującą światowej klasy myśliwce i okręty podwodne Szwecją czy mającą bezprecedensową armię z poboru Finlandię bardzo wzmacnia poczucie bezpieczeństwa.

Polska i NB8

Jest też trzeci obok zagrożenia ze strony Rosji i umocnienia demokracji w Polsce powód inicjatywy premiera Petteriego Orpo: rosnące obawy, że pod rządami Donalda Trumpa Ameryka nie przyjdzie Europie z pomocą, a przynajmniej nie udzieli jej pomocy wystarczającej.

Wszystko to składa się na solidne podstawy dla nowej współpracy. Dlatego można się spodziewać, że zostanie ona pogłębiona i sformalizowana, dzięki czemu nasz kraj przystąpi do tego, co zwykło się nazywać NB8: ósemka krajów nordyckich i bałtyckich. To nieco inny format, na który składają się poza Litwą, Łotwą, Estonią, Finlandią, Szwecją i Danią dwa kraje spoza Unii: Norwegia i Islandia (nie ma Irlandii).

Ministrowie spraw zagranicznych tych państw niedawno przekonywali amerykański Kongres do udzielenia pomocy Ukrainie, byli też wcześniej w Kijowie. Inaczej niż przy współpracy regionalnej w ramach Unii chodzi tu przede wszystkim o koordynację obrony przed Rosją. Istniejący od 1991 r. (podobnie jak Trójkąt Weimarski) format wypracował gęstą siatkę współdziałania na wielu szczeblach władz. Zdołał też wciągnąć do współpracy Wielką Brytanię poprzez grupę JEF (Joint Expeditionary Force), która stwarza ramy do projekcji brytyjskich sił zbrojnych w basenie Morza Bałtyckiego. Innym przykładem współpracy w tym regionie jest nordycko-bałtycki korytarz wodorowy, sposób na uniezależnienie się od dostaw energii z Rosji.

Po Trójkącie Weimarskim – Skandynawia: rewolucja dyplomatyczna zapoczątkowana przez rząd Donalda Tuska posuwa się do przodu. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” fiński premier Petteri Orpo zapowiedział, że nasz kraj będzie od tej pory zapraszany do udziału w spotkaniach przywódców Szwecji, Finlandii, Danii, Estonii, Litwy, Łotwy i Irlandii przed każdym szczytem Unii. Cel jest ambitny: koordynacja stanowiska w Brukseli.

Polskie przywództwo

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dyplomacja
Niemiecki dziennik z uznaniem o Polsce: Kluczowy kraj NATO, ma wpływy w USA
Dyplomacja
Tusk "w trakcie układania dużej układanki" na Zachodzie. "Prezydent nie pomaga"
Dyplomacja
Prezydent Iranu ostrzega Izrael. „Z reżimu syjonistycznego nie pozostanie nic”
Dyplomacja
Andrzej Duda mówi o broni atomowej w Polsce. Jest reakcja Rosji
Dyplomacja
Najstarszy król świata ogranicza aktywność. Zachorował na wakacjach, nie chce abdykować