Pojawienie się chińskiego balonu szpiegowskiego w przestrzeni powietrznej USA wywołała kryzys dyplomatyczny w relacjach USA z Chinami.
Balon szpiegowski z Chin nad Stanami Zjednoczonymi
Amerykańskie Siły Powietrzne, na polecenie prezydenta USA, Joe Bidena, zestrzeliły balon 4 lutego, gdy znalazł się on nad Oceanem Atlantyckim, u wschodniego wybrzeża USA. W związku z incydentem w ostatniej chwili zaplanowaną wizytę w Pekinie odwołał sekretarz stanu USA, Antony Blinken.
Czytaj więcej
Po tym jak prezydent USA, Joe Biden, w czasie spotkania z darczyńcami w Kalifornii nazwał prezydenta Chin, Xi Jinpinga "dyktatorem". rzeczniczka MS...
Przed zestrzeleniem balon przez kilka dni poruszał się w przestrzeni powietrznej USA - znajdował się m.in. nad obiektami wojskowymi.
Strona amerykańska tłumaczyła, że zestrzeliła go dopiero, gdy dotarł nad wschodnie wybrzeże i znalazł się nad oceanem, by uniknąć przypadkowych zniszczeń na ziemi, spowodowanych upadkiem szczątków balonu.
Wyniki śledztwa: To nie był balon meteorologiczny
"Wall Street Journal" pisze obecnie, że analiza przeprowadzona przez amerykańską armię i wywiad USA wykazała, iż balon był wyposażony w urządzenia produkowane w USA, które wspierały chińskie czujniki w zbieraniu zdjęć, nagrań i innych informacji wywiadowczych transmitowanych do Chin.
Przed zestrzeleniem balon przez kilka dni poruszał się w przestrzeni powietrznej USA
Wyniki śledztwa potwierdzają, że balon był sprzętem szpiegowskim a nie - jak przekonywali Chińczycy - balonem meteorologicznym, który zboczył z kursu.
Według "Wall Street Journal" balon nie przekazywał jednak danych do Chin w czasie trwającego osiem dni lotu nad Alaską, Kanadą i Stanami Zjednoczonymi.
Biały Dom i FBI na razie nie komentują tych doniesień.