W czasie szczytu NATO, który ma skupiać się głównie na reakcji Sojuszu na wojnę, jaką Rosję rozpętała na Ukrainę. Hiszpania chce zwrócić uwagę na konieczność wzmacniania nie tylko wschodniej, ale też południowej flanki NATO.

- Rośnie rosyjska obecność w Afryce, w krajach Afryki Północnej - powiedział Albares na antenie telewizji Antena3.

Madryt nie wie nic, by rosyjscy żołnierze stacjonowali w Algierii

Hiszpania zamierza dokonać zwrotu w swojej zagranicznej polityce w kierunku Afryki, przy jednoczesnym lobbowaniu w UE i NATO na rzecz wsparcia Madrytu w polityce migracyjnej, w związku z migrantami przybywającymi z Afryki do Europy, który to problem zaostrzyła jeszcze rosyjska inwazja na Ukrainę - twierdzi dwóch, wysokich rangą przedstawicieli hiszpańskiego rządu i dwa źródła dyplomatyczne, z którymi rozmawiała agencja Reutera.

Albares mówił we wtorek, że epicentrum światowego terroryzmu znajduje się w regionie Sahelu, w którym instytucje państwowe są bardzo słabe, rośnie liczba junt wojskowych, nasila się także kryzys żywnościowy i migracyjny - mówią rozmówcy Reutera.

Hiszpania zamierza wykorzystać fakt, że jest gospodarzem szczytu NATO, by skłonić Sojusz do większego skupienia się na Afryce. Madryt będzie chciał zapewne poszerzyć zakres współpracy wywiadowczej między państwami NATO, by objąć nim kwestie związane z migracjami.

Albares mówił też w hiszpańskiej telewizji, że Madryt nie wie nic, by rosyjscy żołnierze stacjonowali w Algierii, która zawiesiła traktat o przyjaźni z Hiszpanią w czerwcu, w związku ze sporem dyplomatycznym.

Czytaj więcej

O wojnie na Ukrainie na szczytach NATO i UE: Rosja nie może wygrać tej wojny