Prezydent Ukrainy przekazał, że środę rozpoczął od uczestnictwa w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. - Chcę powiedzieć coś o tym, dlaczego biorę udział w takich wydarzeniach i co mówią inni, szczególnie w tym roku w Davos - powiedział.

- Okazało się, że świat nie był gotowy na ukraińską odwagę. Na odwagę wszystkich naszych rodaków, którzy nie ustępują Rosji i nadal bronią naszego państwa - dodał. - Przypomnijmy sobie, jak to wszystko zaczęło się 24 lutego, kiedy wielu na świecie nie wierzyło nawet, że Ukraina będzie w stanie wytrzymać wojnę na pełną skalę. Czy tak było? Tak było - kontynuował.

Czytaj więcej

Kułeba: Rosja zgodzi się na zawieszenie broni, gdy będzie o krok od porażki

Jego zdaniem powodem jest to, że wiele osób nie chciało uwzględniać Ukrainy. - Jest to dla nich wygodne. I naprawdę nawykowe. Często bardzo opłacalne - mówił.

- Bez względu na to, co robi państwo rosyjskie, zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: weźmy pod uwagę ich interesy. W tym roku w Davos znów to usłyszeliśmy. Mimo tysięcy rosyjskich rakiet uderzających w Ukrainę. Mimo dziesiątek tysięcy zabitych Ukraińców. Mimo Buczy, Mariupola itd. Mimo zniszczonych miast. I mimo budowanych przez państwo rosyjskie "obozów filtracyjnych", w których zabijają, torturują, gwałcą i upokarzają jak na taśmie produkcyjnej. Rosja zrobiła to wszystko w Europie - powiedział.

- A mimo to, na przykład w Davos, pan Kissinger wyłania się z głębokiej przeszłości i mówi, że kawałek Ukrainy należy oddać Rosji. Tak, aby nie było alienacji Rosji od Europy. Wygląda na to, że w kalendarzu pana Kissingera jest nie rok 2022, lecz 1938, i wydawało mu się, że mówi do publiczności nie w Davos, lecz w Monachium w tamtych czasach - dodał.

Czytaj więcej

Andrzej Duda: Wiele państw patrzy na Polskę z zazdrością. Radzimy sobie bez gazu z Rosji

- Nawiasem mówiąc, w prawdziwym roku 1938, kiedy rodzina pana Kissingera uciekała z nazistowskich Niemiec, miał on 15 lat i wszystko doskonale rozumiał. I nikt wtedy nie usłyszał od niego, że trzeba się dostosować do nazistów, zamiast uciekać przed nimi lub z nimi walczyć - stwierdził.

Zełenski mówił, że w zachodniej prasie pojawiają się artykuły, które sugerują, że "Ukraina musi rzekomo zaakceptować tak zwane trudne kompromisy, oddając terytorium w zamian za pokój".

- Być może "New York Times" w 1938 r. też napisał coś podobnego. Ale teraz, przypomnę, jest rok 2022. Za wszystkimi geopolitycznymi spekulacjami tych, którzy radzą Ukrainie, aby oddała coś Rosji, "wielcy geopolitycy" nigdy nie chcą widzieć zwykłych ludzi. Zwykłych Ukraińców. Milionów tych, którzy mieszkają na terytorium, które proponują wymienić za iluzję pokoju. Zawsze trzeba widzieć ludzi. I pamiętać, że wartości to nie tylko słowa - powiedział.

- Musimy zrobić wszystko, co możliwe, aby świat nabrał trwałego nawyku uwzględniania Ukrainy. Aby interesy Ukraińców nie pokrywały się z interesami tych, którzy spieszą się na kolejne spotkanie z dyktatorem - dodał.