- Biorąc pod uwagę to, że nasi zachodni koledzy próbują nie widzieć tego, co się dzieje na wschodzie (Ukrainy), od początku zaprzeczają, jakoby Ukraina ostrzeliwała te tereny i twierdzą, że wszystko co się tam stanie, będzie efektem rosyjskiej prowokacji, jest to oczywiście bardzo ryzykowne i jest bardzo prawdopodobne, że niektóre osoby na Ukrainie poczują pokusę sprowokowania rebeliantów - powiedział Polianski w rozmowie z Georgem Gallowayem w programie "Mother of All Talkshows", umieszczonym na kanale programu na YouTube.

- Więc, jeśli nasi francuscy koledzy mogą wpłynąć na nastawienie ukraińskiego establishmentu i przekonać go, że (Ukraińcy) powinni się trzymać porozumień mińskich i nie powinni otwierać ognia do pragnących pokoju mieszkańców Donbasi, byłoby to mile widziane - dodał Polianski.

Czytaj więcej

Ukraina dementuje doniesienia o rzekomej próbie sabotażu w Donbasie

W ostatnich dniach w Donbasie ma miejsce gwałtowna eskalacja konfliktu, a obie strony oskarżają się o naruszanie zasad zawieszenia broni i prowadzenie ostrzału terytorium drugiej strony z użyciem artylerii, moździerzy i broni maszynowej.

Do eskalacji w Donbasie dochodzi w momencie, gdy Rosja zgromadziła w pobliżu granic Ukrainy ponad 150 tysięcy żołnierzy i - jak ostrzegają USA - w każdej chwili może dokonać inwazji na terytorium sąsiedniego państwa. Amerykanie ostrzegają, że Moskwa może wykreować pretekst do przeprowadzenia interwencji - np. akt agresji przeciwko rosyjskojęzycznym mieszkańcom Donbasu.

Jest bardzo prawdopodobne, że niektóre osoby na Ukrainie poczują pokusę sprowokowania rebeliantów

Dmitrij Polianski, pierwszy zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ

W sobotę w Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej ogłoszono powszechną mobilizację. Dzień wcześniej władze poinformowały o ewakuacji kobiet i dzieci z terytorium republik.