Samoloty, lecące na dużej wysokości (zdaniem świadków były to rosyjskie Suchoje), zrzuciły bomby na kilka miast i główną przepompownię wody, zasilającą w wodę miasto Idlib, na terenie którego mieszka obecnie ponad milion osób.

Ani Rosja, ani syryjska armia jak dotąd nie skomentowały tych doniesień.

Syryjska armia podkreśla, że jej siły atakują kryjówki rebeliantów, którzy kontrolują region, ale zaprzecza, jakoby atakowała cele cywilne.

Tymczasem administracja Idlib twierdzi, że w wyniku ataku przepompownia wody przestała działać.

Dalsze niszczenie cywilnej infrastruktury spowoduje jedynie więcej cierpienia cywilów

Mark Cutts, przedstawiciel ONZ

Również przedstawiciel ONZ, Mark Cutts (zastępca regionalnego koordynatora ds. pomocy humanitarnej ONZ) potwierdził, że przepompownia została "poważnie uszkodzona" w wyniku ataku.

"Dalsze niszczenie cywilnej infrastruktury spowoduje jedynie więcej cierpienia cywilów. Ataki na cywilów i cywilną infrastrukturę muszą się skończyć" - napisał Cutts na Twitterze.

Świadkowie twierdzą, że zaatakowane z powietrza zostały też fermy drobiu w pobliżu przejścia granicznego z Turcją.

Czytaj więcej

Izrael zaatakował z powietrza cele w Syrii. Zginął syryjski żołnierz

- Rosjanie skupiają się na (atakach) na infrastrukturę i zasoby gospodarcze. To dodatkowe źródło cierpienia dla ludzi - powiedział Abu Hazem Idlibi, przedstawiciel władz regionu.

Dwa lata temu Rosja, sojusznik Asada i Turcja, wspierająca rebeliantów kontrolujących Idlib, wynegocjowały porozumienie, które zakończyło intensywne walki w regionie, w wyniku których ponad milion osób musiało opuścić swoje domy. Porozumienie zapobiegło katastrofie humanitarnej, przed którą ostrzegało ONZ.