Pandemia Covid-19 trwale zmieniła sposób funkcjonowania firm – z tym twierdzeniem zgodziło się pod koniec 2020 r. 68 proc. badanych przez Polski Instytut Ekonomiczny przedsiębiorstw. Jak doświadczenia z lockdownu wpłynęły na prowadzenie biznesu?

Katarzyna Dębkowska: Lockdown nie pozostał bez wpływu na funkcjonowanie przedsiębiorstw i niejednokrotnie to doświadczenie skłoniło firmy do pewnych zmian. Z jednej strony pandemia to zagrożenie w działalności gospodarczej, a z drugiej możliwa szansa na przeprowadzenie swego rodzaju „porządków". Z badań PIE wynika, że dla 54 proc. firm pandemia nie miała istotnego wpływu i chcą kontynuować swoją działalność bez zmian, a tylko 3 proc. myśli o zakończeniu interesu. Reszta firm sygnalizuje wdrożenie zmian. Co trzecie przedsiębiorstwo chce zrobić to tylko w wybranych obszarach biznesu, a co dziesiąte planuje generalne „porządki".

O jakich zmianach myślą biznesmeni?

Przede wszystkim o inwestycjach w nowoczesne technologie: systemy do zarządzania pracą zdalną, rozwiązania automatyzujące pracę biurową, wykorzystanie robotów, nowoczesne technologie w wyposażeniu sklepów i inne. Z badań PIE wynika, że 75 proc. firm takie inwestycje realizuje, z czego jedna trzecia pod wpływem pandemii zwiększyła nakłady na tego typu rozwiązania. Nowoczesne technologie niejednokrotnie umożliwiły przedsiębiorcom funkcjonowanie podczas lockdownu. Z badań wynika, że ok. 40 proc. zapytanych firm podczas pandemii wykorzystywało sprzedaż online, a ok. 30 proc. inwestowało w oprogramowanie do pracy zdalnej. Zmiany w modelach biznesu polegały również na wprowadzaniu do oferty nowych produktów lub usług – ok. 40 proc. firm podjęło takie wyzwanie, a ponad połowa przedsiębiorców mocniej sobie uświadomiła, jak ważne są relacje z klientem, i postawiła na ich zacieśnianie.

Czy czas pandemii wpłynął na zwiększoną liczbę upadłości firm? W jakiej kondycji są obecnie przedsiębiorcy?

PIE monitoruje nastroje przedsiębiorstw od początku pandemii. W marcu 2020 r., gdy pojawił się koronawirus, tylko 27 proc. firm deklarowało płynność finansową pozwalającą na przetrwanie powyżej trzech miesięcy, rok później na taką płynność wskazywało już 53 proc. W ostatnim badaniu przeprowadzonym na początku listopada 2021 r. takich firm mieliśmy 60 proc. Jednocześnie zmniejszył się odsetek negatywnie oceniających swoją sytuację finansową (niedostateczną by funkcjonować nawet przez miesiąc) – z 19 proc. w marcu 2020 r., przez 8 proc. w marcu 2021 r., a obecnie do 3 proc. Nie zanotowaliśmy natomiast, by zwiększyła się liczba upadłości firm. Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej w pandemicznym 2020 r. opublikowano w Monitorze Sądowym i Gospodarczym 587 upadłości. W roku 2019 było ich niemal tyle samo – 586. Znacznie więcej było ich we wcześniejszych latach: w 2018 r. – 615, a w 2013 r. nawet 888. W tym roku do końca września zgłoszono 322 upadłości przedsiębiorstw.

Których branż szczególnie dotknęła pandemia, a które miały pełne ręce roboty?

Te, które nie mogły funkcjonować i znaleźć alternatywy dla sposobu prowadzenia swojej działalności, ucierpiały najbardziej, np. hotelarstwo, gastronomia, branża eventowa, rekreacja i rozrywka czy też sektor beauty. Z kolei firmy kurierskie, spedycyjne, logistyczne miały sporo pracy. Na pewno zyskała też branża IT poprzez wzrost zainteresowania nowoczesnymi technologiami cyfrowymi.

Czy firmy chętnie korzystały z rozwiązań zaproponowanych przez rządzących: z tarcz antykryzysowych i innych form pomocy?

Państwowa pomoc umożliwiła funkcjonowanie przedsiębiorstw w trudnych warunkach i pozwoliła przetrwać okres zamknięcia gospodarki, pozwoliła też na w miarę gładkie przejście do prowadzenia biznesu po zniesieniu lockdownu. Z naszych badań wynika, że tylko w 2020 r. z tarcz antykryzysowych skorzystało 86 proc. firm. Najczęściej wykorzystywane i najlepiej ocenione są: zwolnienia ze składek ZUS, tarcza finansowa, dofinansowanie wynagrodzeń i składek na ubezpieczenie społeczne oraz obniżenie wymiaru czasu pracy lub praca zdalna. Warunkiem koniecznym uzyskania pomocy publicznej było utrzymanie poziomu zatrudnienia w przedsiębiorstwie. To pozwoliło na uniknięcie masowych zwolnień, a jednocześnie zachowanie płynności finansowej firm. Potwierdzają to wyniki naszych badań. Na początku listopada 2021 r. tylko 7 proc. firm planowało zwolnienia pracowników i tylko 4 proc. obniżenie wynagrodzeń.

Czego najbardziej obawiają się przedsiębiorcy – kolejnych lockdownów czy też prowadzenia firmy według nowych zasad?

Przedłużający się czas pandemii sprawił, że zaczęliśmy się w tej nowej rzeczywistości odnajdywać, więc kolejne ewentualne lockdowny nie byłyby prawdopodobnie szokujące. Obecnie głównymi problemami budzącymi niepokój przedsiębiorców są: zwiększający się czas dostaw surowców, braki towarów, wyższe koszty dostaw, wyższe ceny dóbr i usług.

Jak zatem prowadzić biznes w tak niepewnych czasach? Jaki ślad zostanie w firmach po epidemii?

Pandemia to swego rodzaju lekcja dla biznesu. Niepewność i ryzyko zawsze towarzyszą przedsiębiorcom, ale pandemia uświadomiła im, że w działalności firmy ważne są strategia, alternatywne scenariusze, umiejętność szybkiego dostosowania się do zmieniających się warunków. Bez wątpienia niepewność cały czas jeszcze towarzyszy naszym przedsiębiorcom, przejawia się to m.in. małą skłonnością do inwestowania. Badania PIE pokazują, że od początku 2021 r. ponad 50 proc. firm nie ponosi wydatków inwestycyjnych, z czego większość wcale nie jest ograniczona brakiem środków finansowych, ale wskazuje na brak potrzeby inwestowania. Podsumowaniem oceny nastrojów polskich przedsiębiorstw i ich zmian w kolejnych miesiącach tego roku jest Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK), który powstaje na podstawie badań przedsiębiorstw. Pierwszych pięć miesięcy 2021 r. roku to czas, kiedy przeważały nastroje negatywne, ale od czerwca 2021 r. obserwujemy przewagę nastrojów pozytywnych. To pokazuje, że każdy lockdown przekłada się bezpośrednio na pogorszenie sytuacji w firmach i tym samym pogorszenie koniunktury gospodarczej.