Zalegające w magazynach szczepionki to preparat AstraZeneki.

Niemcy wykorzystały zaledwie 15 procent szczepionki tej firmy z dostaw, które trafiły do kraju.

Niektórzy niemieccy urzędnicy winę za ten stan upatrują w niektórych wypowiedziach polityków i publikacjach prasowych, w których kwestionowana była skuteczność brytyjskiej szczepionki.

Inni wskazują na dysfunkcje programu szczepień, przez które nie potrafiono namówić wystarczającej liczby Niemców do skorzystania ze szczepień.

Thomas Mertens, profesor przewodniczący Stałej Komisji ds. Szczepień w Niemczech, mówił w wywiadzie dla BBC, że niechęć do szczepienia się jest problemem psychologicznym, więc osiągniecie celu "zajmie trochę czasu". Mertens zapewnił, że trwa "ciężka praca" nad usprawnieniem programu.

Opracowana przez naukowców z uniwersytetu w Oksfordzie we współpracy z koncernem AstraZeneca szczepionka początkowo nie była przeznaczona dla osób 60+. Powodem była stosunkowo niewielka liczba seniorów, która wzięła udział w badaniach szczepionki.

Mimo to Europejska Agencja Leków EMA dopuściła ją do użytku, ale poszczególne kraje, w tym Polska, zdecydowały o niepodawaniu jej osobom 60+.

Takie ograniczenie zostało oprotestowane przez część naukowców, którzy twierdzili, że chociaż trzeci etap badań szczepionki AstraZeneki objął niewielką grupę starszych osób, istnieją inne dowody na to, że również dla nich szczepionka jest bezpieczna i skuteczna.

Również w Polsce zdecydowano o podawaniu jej osobom do 65 roku życia.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ