Inflacja bazowa to inflacja z pominięciem cen żywności (i napojów bezalkoholowych) oraz energii (oraz paliw, centralnego ogrzewania, gazu, ciepłej wody i opału). Przyjmuje się, że dzięki usunięciu tych cen (ponad 45 proc. całego koszyka inflacyjnego) – kształtowanych m.in. przez sytuację globalną, w tym szoki podażowe – lepiej widać wpływ krajowej presji popytowej, czyli tego, na co polityka pieniężna rzeczywiście oddziałuje. Choć i tu ekonomiści stawiają gwiazdkę, bo inflacja bazowa zawiera także część cen administrowanych, np. za zimną wodę, kanalizację czy wywóz śmieci.
Inflacja bazowa w Polsce cały czas ponad 4 proc.
W każdym razie inflacja bazowa w listopadzie wyniosła w Polsce 4,3 proc. rok do roku. To mniej niż główny (pełny) wskaźnik inflacji – 4,7 proc. - niemniej i tak dużo. Po tym, jak w połowie roku zakończyła swój ponadroczny trend spadkowy i w okresie od maja do sierpnia była już poniżej 4 proc. (nawet 3,6 proc.), teraz znów od trzech miesięcy jest powyżej tego poziomu (4,3 proc. we wrześniu, 4,1 proc. w październiku). Co więcej, listopadowa projekcja inflacyjna NBP wskazuje, że na poziomie „4 plus” inflacja bazowa w Polsce utrzyma się prawdopodobnie jeszcze przez cały 2025 r.
Czytaj więcej
Inflacja w Polsce w listopadzie wyniosła 4,7 proc. rok do roku – podał w piątek GUS. To oznacza rewizję w górę szybkiego szacunku sprzed dwóch tygo...
Inflacja bazowa w Polsce pozostaje wysoka m.in. ze względu na dużą dynamikę cen usług – w listopadzie były one o 7,2 proc. wyższe niż przed rokiem. To najwyższy odczyt w tym roku. Przykładowo, usługi kosmetyczne i fryzjerskie podrożały przez rok o około 8 proc., w gastronomii i zakwaterowaniu ceny urosły o 7 proc., w edukacji o ponad 9 proc., a wycieczki zagraniczne podrożały aż o 20 proc. W sektorze usługowym koszty pracy (m.in. około 20-procentowa podwyżka płacy minimalnej w 2024 r.) czy szoki podażowe z ostatnich lat jeszcze „przefiltrowują się” przez ceny. W listopadzie silnie na dynamikę cen usług wpłynęły też ceny w telekomunikacji.
„Inflacja w sektorze usług pozostaje podwyższona, a jej momentum nie wykazuje na razie żadnych sygnałów wygaszania presji inflacyjnej. Podwyższona inflacja usług będzie problemem także w 2025 r. – ze względu na przekładające się ‘lepko’ wysokie koszty pracy (szczególnie w usługach) oraz domykającą się lukę popytową przy rozpędzającej się polskiej gospodarce w 2025 r.” – oceniają ekonomiści Pekao.
Inflacja bazowa ważna dla RPP
Podwyższona inflacja bazowa pozostaje źródłem trosk dla Rady Polityki Pieniężnej, acz nie dla wszystkich jej członków w równym stopniu. Przykładowo, dla prezesa NBP i przewodniczącego RPP Adama Glapińskiego to jeden z argumentów wspierających ocenę, że nie ma na razie podstaw do obniżek stóp procentowych. „Inflacja bazowa obecnie przekracza 4 proc. Według prognoz, w warunkach przyspieszającego wzrostu gospodarczego oraz wciąż podwyższonej dynamiki płac, przez cały przyszły rok utrzyma się ona na takim poziomie. Jednocześnie, zgodnie z listopadową projekcją NBP, inflacja bazowa nawet w 2026 r. będzie średniorocznie przekraczać 3,5 proc.” – napisał Glapiński w artykule opublikowanym kilka dni temu w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.
Nieco inaczej sprawę widzi choćby Ludwik Kotecki, który w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zwracał uwagę, że tzw. inflacja superbazowa (czyli bazowa po dodatkowym oczyszczeniu jeszcze z cen regulowanych, czyli np. cen kanalizacji czy zimnej wody) od początku 2025 r. będzie już w trendzie spadkowym. Dane NBP wskazują, że po szczycie na poziomie 3,7 proc. średnio w czwartym kwartale br., w pierwszym kwartale 2025 r. wyniesie 3,6 proc., a w dwóch kolejnych 3,4 proc.
„Inflacja superbazowa, zgodnie z listopadową projekcją, zacznie spadać już w pierwszym kwartale 2025 r. i będzie stopniowo trwale obniżać się przez kolejnych osiem kwartałów. To oznacza, że zbliżamy się do momentu nastania warunków dla luzowania polityki pieniężnej” – mówił Kotecki. W jego opinii warunki dla pierwszej obniżki stóp powinno pojawić się jeszcze w pierwszej połowie 2025 r.