Polski przemysł się nie poddaje. Lepsze dane od oczekiwań

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w listopadzie o 4,6 proc. rok do roku, wyraźnie bardziej niż oczekiwali przeciętnie ekonomiści. Spora w tym jednak zasługa podejrzanie dużej zwyżki produkcji energii elektrycznej.

Publikacja: 20.12.2022 10:13

Polski przemysł się nie poddaje. Lepsze dane od oczekiwań

Foto: Adobe Stock

Jak podał we wtorek GUS, produkcja sprzedana przemysłu w listopadzie wzrosła realnie (czyli w cenach stałych) o 4,6 proc. rok do roku po zwyżce o 6,6 proc. miesiąc wcześniej (miesiąc temu GUS wstępnie szacował październikowy wynik na 6,8 proc.). Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie spodziewali się wyhamowania wzrostu produkcji do 2,2 proc. Tylko jeden spośród 23 uczestników tej ankiety (zespołów analitycznych i indywidualnych ekonomistów) spodziewał się wyniku powyżej 4 proc.

Na pierwszy rzut oka, przemysł był w listopadzie w doskonałej kondycji. Hamowanie wzrostu produkcji w ujęciu rok do roku to częściowo efekt wysokiej bazy odniesienia sprzed roku. Tymczasem produkcja w listopadzie była aż o 2,9 proc. wyższa niż w październiku, a po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych o 2,7 proc. wyższa. Z tak silne wahania produkcji miesiąc do miesiąca GUS odnotował ostatnio na przełomie 2021 i 2022 r. (to zresztą źródło wspomnianej wysokiej bazy odniesienia), wcześniej zaś w trakcie pandemii Covid-19.

Czytaj więcej

Strefa euro ożywiła się, tylko nie Francja

Jak zauważyli na Twitterze ekonomiści z banku Pekao, tak dobre wyniki przemysłu to częściowo wynik anomalii w produkcji energii elektrycznej. W listopadzie wzrosła ona o 23,5 proc. w stosunku do października, gdy z kolei podskoczyła o 16,2 proc. (rok do roku zmalała o 8,5 proc.). To największa zwyżka od października ub.r. Wtedy jednak ekonomiści wskazywali, że skok produkcji energii w danych GUS nie znajduje odzwierciedlenia w danych o wytwarzaniu. Stąd podejrzenia, że w warunkach dużych wahań cen statystycy mają problem z urealnianiem wyników produkcji w tym sektorze. 

W samym przetwórstwie przemysłowym, którego wyniki więcej mówią o kondycji polskiej gospodarki, produkcja sprzedana wzrosła w listopadzie o 6,1 proc. rok do roku po 9,2 proc. miesiąc wcześniej. To wynik najsłabszy od lutego 2021 r., ale i tak wyraźnie lepszy niż w przemyśle ogółem. W stosunku do października produkcja w przetwórstwie zwiększyła się o 1,5 proc. (to jednak dane nieoczyszczone z wpływu czynników sezonowych).

Ekonomiści tłumaczą to m.in. odblokowaniem globalnych łańcuchów dostaw, co szczególnie widać w branży motoryzacyjnej, ale też w innych branżach zorientowanych na eksport. W listopadzie najbardziej, w ujęciu rok do roku, wzrosła produkcja maszyn i urządzeń (o 24 proc.), urządzeń elektrycznych (18,1 proc.), samochodów (17,4 proc.) oraz komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (16,1 proc.). Relatywnie słabo radzą sobie te branże, które boom przeżywały w okresie pandemii, w szczególności produkcja mebli oraz sprzętu RTV i AGD.

Czytaj więcej

Płace na huśtawce. Po krótkim hamowaniu wzrost znów przyspieszył

- Europejski przemysł wspiera lepsza dostępność komponentów do produkcji po poprawie funkcjonowania łańcuchów dostaw w ostatnich miesiącach, a także mniejsze obawy o ewentualne niedobory gazu z uwagi na korzystne warunki pogodowe na początku sezonu grzewczego. W efekcie solidnie radziły sobie krajowe branże przemysłu z dużym udziałem produkcji na eksport. Nie zmienia to faktu, że przed nami gorsze kwartały dla sektora przemysłowe – napisali w komentarzu do wtorkowych danych ekonomiści z ING BSK.

Ustępujące napięcia w łańcuchach dostaw tłumaczą też w pewnej mierze słabnącą presję na wzrost cen w przemyśle. Przede wszystkim jednak jest to efekt wyhamowania wzrostu cen energii i paliw.

W listopadzie wskaźnik cen produkcji sprzedanej (PPI) wzrósł o 20,8 proc. rok do roku po 23,1 proc. w październiku (wstępne dane wskazywały na 22,9 proc.). To najniższy wynik od lutego br. Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie spodziewali się nieco słabszego spadku inflacji w przemyśle: do 21,1 proc.

Hamujący wzrost cen w przemyśle z czasem doprowadzi do wolniejszego wzrostu cen towarów konsumpcyjnych. Ale przełożenie PPI na inflację konsumencką (CPI) będzie, w ocenie ekonomistów, powolne, za sprawą wysokiej wciąż presji na wzrost cen usług. To z kolei m.in. pochodna dobre koniunktury na rynku pracy i solidnego tempa wzrostu płac.

Jak podał we wtorek GUS, produkcja sprzedana przemysłu w listopadzie wzrosła realnie (czyli w cenach stałych) o 4,6 proc. rok do roku po zwyżce o 6,6 proc. miesiąc wcześniej (miesiąc temu GUS wstępnie szacował październikowy wynik na 6,8 proc.). Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie spodziewali się wyhamowania wzrostu produkcji do 2,2 proc. Tylko jeden spośród 23 uczestników tej ankiety (zespołów analitycznych i indywidualnych ekonomistów) spodziewał się wyniku powyżej 4 proc.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dane gospodarcze
Wątłe ożywienie gospodarki Chin. Widać to w imporcie
Dane gospodarcze
Inflacja we Francji maleje, ale szefów firm to nie pociesza
Dane gospodarcze
Dobre dane o inflacji w USA. Kiedy reakcja Fed?
Dane gospodarcze
Minister finansów: inflacja będzie rosła, ale nie ma powodów do obaw
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Dane gospodarcze
Stopy procentowe bez zmian. Nowe prognozy inflacji
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą