To najsłabszy wynik od końca 2013 r. i wyraźnie niższy, od oczekiwań ekonomistów. Ale większość z nich sądzi, że spowolnienie będzie przejściowe.
W IV kwartale PKB (w cenach stałych roku poprzedniego, bez korekty o czynniki sezonowe) powiększył się o 4,3 proc. rok do roku. Ministerstwo rozwoju szacowało kilka dni temu, że gospodarka w I kwartale urosła o 3,8 proc.
Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści byli ostrożniejsi: przeciętnie spodziewali się, że w I kwartale wzrost wyhamował do 3,4 proc. rok do roku. Z odczytem na poziomie 3 proc. liczyło się jednak tylko dwóch spośród 23 uczestników ankiety.
Dane, które w piątek przedstawił GUS, to jednak dopiero tzw. szybki szacunek PKB, który może jeszcze zostać skorygowany. Pierwsza rewizja zaplanowana jest na koniec maja, gdy GUS poda też strukturę wzrostu gospodarki.
W porównaniu do poprzedniego kwartału, PKB (w cenach stałych, skorygowany o czynniki sezonowe) zmalał o 0,1 proc., po wzroście o 1,3 proc. w IV kwartale.
Większość ekonomistów zakłada, że wyhamowanie rozwoju polskiej gospodarki o zjawisko przejściowe, związane z cyklem wydatkowania funduszy unijnych.
- Naszym zdaniem głównym czynnikiem oddziałującym w kierunku silnego spowolnienia wzrostu PKB w I kw. było obniżenie dynamiki inwestycji do 2,1 proc., wobec 4,4 proc. w IV kwartale - napisał w komentarzu Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole w Polsce.
- Do znaczącego wyhamowania wzrostu nakładów inwestycyjnych przyczyniły się efekt wysokiej ubiegłorocznej bazy odniesienia oraz obniżenie inwestycji publicznych (…), związane ze zmniejszonym wykorzystaniem środków unijnych na początku nowej perspektywy finansowej 2014-2020 – dodał ekonomista. Choć jego dotychczasowe prognozy zakładają, że w całym roku polska gospodarka urośnie o 2,9 proc., a piątkowe dane są z tym scenariuszem spójne, Borowski zastrzega, że jego przewidywania mogą się okazać zbyt pesymistyczne.
- Niższa dynamika PKB w pierwszym kwartale br. to efekt przejściowy. Już dane za drugi kwartał będą najprawdopodobniej lepsze, a pod koniec roku możliwe wydaje się osiągnięcie tempa wzrostu na poziomie 4,0 proc. rok do roku – oceniła z kolei Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Wkrótce na koniunkturę pozytywnie zacznie oddziaływać wzrost wydatków konsumpcyjnych, napędzany programem 500+.