Obniżka VAT na żywność, która prawdopodobnie będzie elementem tzw. tarczy antyinflacyjnej 2.0, w 2022 r. obniży inflację o symboliczne 0,1 pkt proc., ale w 2023 podwyższy ją o 0,6 pkt proc. – szacują ekonomiści z Credit Agricole Bank Polska (CA BP). To oznacza, że kolejna tarcza antyinflacyjna, którą rząd może ogłosić już we wtorek, na dłuższą metę będzie miała efekt odwrotny do zamierzonego, podobnie jak ta, która weszła w życie w ostatnich tygodniach.

Ekonomiści z CA BP tłumaczą, że za tymi przewidywaniami stoi przegląd literatury naukowej dotyczącej efektów przejściowych obniżek stawek VAT na świecie. Wynika z niej, że te zmiany wyraźnie przekładają się na ceny wtedy, gdy służyć mają pobudzeniu popytu, osłabionego kryzysem. W takim celu VAT obniżała Wielka Brytania w 2009 r. i Niemcy w 2020 r. Ale w Polsce czasowa obniżka podatków pośrednich ma na celu ograniczenie inflacji i jest wprowadzana w warunkach silnego popytu konsumpcyjnego oraz rosnących kosztów w firmach. „W tej sytuacji można naszym zdaniem oczekiwać (...) słabszego przeniesienia obniżki VAT na ceny, a później silniejszego podniesienia cen ze względu na jego podwyżkę do pierwotnego poziomu" – ocenia zespół analityków pod kierownictwem dr Jakuba Borowskiego.

Trzy warunki

Z badań naukowych wynika również, że to, w jakim stopniu firmy są skłonne przenieść obniżkę VAT na ceny swoich towarów i usług, zależy od ich marż zysku. Przedsiębiorstwa o niskich marżach obniżają ceny w mniejszym stopniu niż te o wysokich marżach, a następnie w większym stopniu podnoszą ceny, gdy VAT wraca do poprzedniego poziomu. „W ten sposób próbują one wykorzystać przejściową obniżkę stawki podatku VAT do podniesienia swoich marż" – tłumaczą ekonomiści z Credit Agricole, przypominając, że podstawowe artykuły żywnościowe charakteryzują się relatywnie niską wartością dodaną, a w konsekwencji niskimi marżami. Zwracają też uwagę na to, że rynek żywności jest relatywnie mało konkurencyjny – choćby z powodu tego, że porównywanie cen jest trudniejsze niż w przypadku dóbr trwałego użytku.

– Żeby obniżki podatków pośrednich trwale zmniejszyły poziom cen, musiałyby być spełnione trzy warunki – mówi prof. dr hab. Andrzej Rzońca, wykładowca SGH i były członek Rady Polityki Pieniężnej. – Po pierwsze, obniżka podatków musiałaby być trwała, a nie przejściowa. Po drugie, obniżce podatków musiałoby towarzyszyć ograniczenie wydatków publicznych odpowiadające ubytkowi dochodów podatkowych budżetu. W przeciwnym razie zwiększy się łączny popyt w gospodarce, co podbije poziom cen. I po trzecie, obniżka podatków nie mogłaby zostać wykorzystana do zwiększenia marży przez sprzedawców – tłumaczy.

Czytaj więcej

Obniżka VAT i dodatkowy przelew do pensji

Według niego dwa pierwsze warunki nie są spełnione, a co do spełnienia trzeciego można mieć wątpliwości, szczególnie w odniesieniu do rynków paliw i energii elektrycznej, które nie są konkurencyjne. Czasowa obniżka stawek VAT na paliwa (z 23 proc. do 8 proc.) będzie, jak wynika z zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego i ministra finansów Tadeusza Kościńskiego, główną składową tzw. tarczy antyinflacyjnej 2.0. Pierwsza tarcza obniżyła już akcyzę od paliw i energii elektrycznej.

Gra z oczekiwaniami

Krytycznie o obniżce podatków pośrednich jako metodzie walki z inflacją wypowiada się większość ekonomistów, którzy wzięli udział w X rundzie panelu eksperckiego „Parkietu" i „Rzeczpospolitej". Dr Borowski i prof. Rzońca to dwaj spośród 20 ekonomistów (61 proc.), którzy nie zgodzili się z tezą, że „obniżki podatków pośrednich (akcyza, VAT) to skuteczna metoda tłumienia inflacji". Zgodziło się z nią tylko ośmioro (24 proc.) z 33 respondentów naszej sondy.

Zwolennicy fiskalnych instrumentów walki z inflacją uważają, że nawet czasowe zahamowanie wzrostu cen stłumi oczekiwania inflacyjne konsumentów, a to z kolei zmniejszy ryzyko utrwalenia się inflacji na wysokim poziomie. Można jednak mieć wątpliwości, czy ten mechanizm zadziała przy tak wysokiej inflacji, z jaką dziś mamy do czynienia. Nawet jeśli obniżki podatków na kilka miesięcy obniżą inflację o 2 pkt proc., to i tak pozostanie ona w okolicy 7 proc. – Konsumenci będą wiedzieli, że za pół roku ceny niektórych towarów i usług wzrosną – mówił na noworocznej debacie „Parkietu" dr Borowski.