Afryka  wreszcie została opleciona kablami światłowodowymi o bardzo dużej przepustowości. Pod koniec kwietnia podmorska linia połączyła Londyn z Republiką Południowej Afryki. Warta 650 mln dol. inwestycja jest kolejnym krokiem w kierunku przyłączenia Afryki do globalnej sieci internetowej. Biegnąca wzdłuż zachodniego wybrzeża kontynentu linia umożliwi piętnastu krajom bezpośrednie podłączenie do serwerów europejskich, co stwarza zupełnie nowe możliwości dla najsłabiej rozwiniętych obszarów naszej planety. Położny właśnie kabel WACS (West Africa Cable System) podwoi przepustowość wszystkich kabli łączących Afrykę z resztą świata. Linia ma długość 14 tys km i jest w stanie przesłać 5,12 Terabitów danych na sekundę (Tbit/s).  Projekt został sfinansowany przez firmy telekomunikacyjne z zainteresowanych krajów.

Dwa lata temu podobny kabel ułożono na dnie morskim po wschodniej stronie Afryki, co umożliwiło podłączenie do sieci istniejących już na bliskim wschodzie i w Azji . Wschodnia linia Eastern Africa Submarine Cable System (EASSy)  liczy 17 tys. km i jest w stanie obsłużyć 3,84 Tbit/s danych. Projekt był w pełni finansowany przez Bank Światowy i kosztował blisko 700 mln dol. Do linii biegnącej z sudańskiego miasta ort Sudan do południowoafrykańskiego Mtunzini podłączyło się większość krajów Afryki Wschodniej.

Wcześniej podobne kable połączyły Nigerię z Wielką Brytanią, Zachodnie Wybrzeże Afryki z Brazylią oraz RPA z wyspami kanaryjskimi jednak nie miały one aż tak dużych przepustowości, a w planach są kolejne wielkie inwestycje.

Zbliża się boom

Eksperci nie mają wątpliwości – Afrykę czeka w najbliższych latach eksplozja internetowa. Inwestorzy są zdania, że bogaty w surowce mineralne kontynent jest gotowy na rewolucję telekomunikacyjną.

- Dotychczas Afryka była rowerzystą na autostradzie informacyjnej świata. Wierzymy, że zarówno WACS jak i kolejne inwestycje w światłowody rozpoczną komunikacyjną rewolucję na kontynencie i polepszą życie milionów jego mieszkańców  - mówi Karel Pienaar dyrektor firmy MTM, która jest jednym z udziałowców projektu WACS.

Zanim podmorskie kable połączyły Afrykę z resztą świata kontynent miał jedynie możliwość satelitarnej łączności internetowej. To bardzo drogi i nieefektywny sposób łączności. Teraz szybkość i ilość przesyłanych danych wskoczyła na zupełnie inny poziom – od 2009 roku przepustowość linii łączących Czarny Kontynent z globalną siecią wzrosła 300 krotnie.  Daje to nadzieję na szybki rozwój Internetu w regionie, a wraz z popularyzacją sieci Afryka może liczyć na przyspieszenie gospodarki.

Bank Światowy wylicza, że każdy wzrost o 1 proc. mieszkańców danego kraju korzystających z Internetu zwiększa wzrost PKB o 1,5 proc. Aktualnie w Afryce mniej niż 10 proc. społeczeństwa korzysta z Internetu. Dla porównania w Europie wskaźnik ten wynosi 65 proc., a w Stanach Zjednoczonych 70 proc.

Czy będzie taniej?

Autopromocja
Podwajamy subskrypcje

Kup kwartalną e‑prenumeratę, a my przedłużymy okres Twojej subskrypcji

KUP TERAZ

Wydawałoby się, że tak nagły skok technologiczny powinien obniżyć aktualne wysokie ceny dostępu do sieci w Afryce. Eksperci są jednak zdania, że nowe linie z pewnością podwyższą jakość usług, jednak wcale nie muszą oznaczać obniżenia kosztów do ich dostępu.

- WACS jest jednym z szeregu planowanych projektów. Nowy kabel nie oznacza, że od razu ceny Internetu spadną, ale za to zwiększy się kolosalnie jego prędkość. Za te same pieniądze będziemy więc w stanie świadczyć o niebo lepsze usługi – komentuje Tshepo Ramodibe z południowoafrykańskiej firmy Vodacom, która jest jednym z inwestorów w nową linię.

Google wchodzi do gry

Przewidując ożywienie internetowe w regionie właściciel najpopularniejszej na świecie przeglądarki internetowej postanowił już teraz rozpocząć starania o afrykańskiego internautę. Firma uruchomiła już pięć oddziałów na kontynencie i inwestuje w nowe projekty skierowane do afrykańskiego konsumenta.

- Afryka ma miliard mieszkańców, co stanowi  15 proc światowej populacji, podczas gdy zaledwie 2 proc wszystkich internautów na świecie to Afrykańczycy. W tym momencie nasze przychody na terenie Afryki są znikome, ale nie chodzi nam teraz o czerpanie zysków lecz o umożliwienie ludziom korzystania z Internetu. W perspektywie kilku la z pewnością nam się to opłaci  - mówi Joe Mucheru, przedstawiciel Google na Afrykę Subsaharyjską.

Google uruchamia swoje serwisy w afrykańskich językach lokalnych. W tym momencie takie witryny powstają już Kenii, Ugandzie, Nigerii, Senegalu, RPA i Ghanie. W planach jest ekspansja w Etiopii i Kamerunie. Firma rozpoczęła także współpracę z wieloma uniwersytetami kontynentu.