Trudno zrozumieć, jak to możliwe, że pracownicy Lufthansy dyktują zarządowi, jak ma zarządzać firmą. Niewykluczone jednak, że twarda postawa zarządu niemieckiego przewoźnika, niespotykana w tamtejszych firmach, wywoła rewolucję i przerwie sielankę na linii zarządy–związki.
W trwającym od tygodnia strajku pracowników pokładowych Lufthansy ucierpi przynajmniej pół miliona pasażerów. Na pytanie, dlaczego związkowcy narażają firmy na straty, jedyną odpowiedzią jest wzruszenie ramion i stwierdzenie: to są Niemcy. Niemcy uważane za europejską lokomotywę gospodarczą, trzeci co do wielkości eksporter na świecie.