- To zawsze w życiu państwa niezwykle ważny moment, kiedy przyjmuje się budżet na kolejny rok – mówił po czwartkowym posiedzeniu rządu premier Mateusz Morawiecki. - Jest to bezpieczny budżet w trudnych czasach i bezpieczny budżet dla Polski – dodał.
Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że w dużym stopniu jest to budżet wyborczy. - Budżet na 2024 r. składa się z trzech filarów, które są związane z bezpieczeństwem – mówił premier. I wyliczał, że na obronność pójdzie w przyszłym roku ponad 158 mld zł, na politykę społeczną i wspieranie obywatela w obliczu kryzysu, czyli różne tarcze osłonowe, 137 mld zł. - Trzeci obszar bezpieczeństwa to ochrona zdrowia. 190 mld zł zostanie przekazane na służbę zdrowia – zapowiedział premier.
- To budżet Polski bezpiecznej militarnie, ambitnych programów społecznych wzmacniających polskie rodziny, seniorów, a także wzmocnienia ochrony zdrowia Polaków – wtórowała szefowi rządu Magdalena Rzeczkowska, minister finansów.
Czytaj więcej
Na koniec lipca zadłużenie SP wyniosło 1271 mld zł. W kolejnych miesiącach zapewne jeszcze wzrośnie, bo potrzeby budżetu są coraz większe.
Przyznała, że w 2023 r. „PKB rośnie nieco wolniej” i że rząd zakłada, że w całym roku wzrost wyniesie ok. 0,9 proc. - W 2024 r. przyspieszy do 3 proc. – mówiła szefowa resortu finansów.
Projekt budżetu na 2024 r. zakłada ponadto, że dochody kasy państwa sięgną 683,6 mld zł, podczas gdy na ten rok zaplanowano 605 mld zł. Deficyt w kasie państwa ma wzrosnąć z tegorocznych nieco ponad 90 mld zł do 164 mld zł. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych ma wynieść 4,5 proc. PKB. Na koniec 2022 r. było to wedle zweryfikowanych danych GUS 3,7 proc. (wcześniejszy szacunek mówił o 3,4 proc. deficytu w zeszłym roku, w 2021 r. było to 1,8 proc.
Premier Morawiecki zapewnił w czwartek, że rząd znalazł w przyszłorocznym budżecie pieniądze na wypłatę świadczeń 800+, a także 13. I 14. emerytury. - Wszystkie osoby zatrudnione w budżetówce, a więc także nauczyciele, mogą liczyć na wzrost wynagrodzenia o 12,3 proc. – zapowiedział szef rządu.
Czytaj więcej
Od 2013 r. do budżetu trafiły 82 mld zł ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Ale pieniądze rzadko służyły modernizacji energetyki. Ponad 23 mld zł...
- Na 100 proc. Komisja Europejska obejmie nas procedurą nadmiernego deficytu – mówił tymczasem „Rzeczpospolitej” w niedawnym wywiadzie Sławomir Dudek, prezes zarządu i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych. - Doszliśmy do ściany. Będziemy mieli konstruowanie planu finansowego państwa pod ścisłą kontrolą unijną. KE będzie nas zmuszała do ograniczania deficytu - dodał.
Procedurę nadmiernego deficytu KE wdraża wobec krajów, w których przekracza on 3 proc. PKB. W okresie tuż po pandemii Komisja patrzyła na ten parametr łagodniej, teraz ma jednak wrócić do surowszych zasad jego oceny. To oznacza, że od krajów, w których przekroczona będzie dopuszczalna granica deficytu będzie żądać planów naprawczych, zmierzających do obniżenia niedoborów w systemie finansów publicznych. Te zaś sprowadzać się będą do redukcji wydatków i podwyżki podatków.
- Rząd PIS udaje, że przyjął budżet. O tym prawdziwym dowiemy się pewnie w drugiej połowie października – skomentował na Twitterze Bogdan Zdrojewski, senator KO.