Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o lasach. Zgodnie z nim od 2016 roku Lasy Państwowe będą zobowiązane do wpłacania do budżetu regularnej daniny odpowiadającej 2 proc. przychodów z rocznej sprzedaży drewna. W 2012 przychody te sięgnęły 6,3 mld zł, co dałoby budżetowi wpływy na poziomie ok. 120 mln zł.
Natomiast jeszcze w tym roku Lasy wpłacą do państwowej kasy 800 mln zł ze swych nadwyżek i to bez możliwości uszczuplenia tej kwoty. W 2015 r. danina ma być w podobnej wysokości, ale Skarb Państwa deklaruje większą elastyczność w egzekwowaniu opłaty.
Rząd zdecydował, że pieniądze trafiać będą do państwowej kasy w kwartalnych ratach.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że 1,3 mld zł uzyskanych z daniny leśnej w latach 2014–2015 zostanie przeznaczonych na remonty i budowę dróg lokalnych, tzw. schetynówek. W latach 2014–2015 r. na program schetynówek rząd chce przeznaczyć blisko 2,5 mld zł.
Ucierpią inwestycje
Lasy Państwowe nie są przedsiębiorstwem, gospodarują państwowym mieniem, czyli 7,2 mln ha terenów zalesionych – to 80 proc. powierzchni wszystkich lasów w kraju i prawie 1/3 powierzchni Polski – na zasadach samofinansowania. W 2013 r. zatrudniająca 25 tys. etatowych pracowników korporacja osiągnęła, głównie ze sprzedaży drewna, przychody sięgające 7,8 mld zł. Ok. 1,2 mld zł trafi do państwowej kasy w postaci należności podatkowych (VAT, CIT, podatki leśne i gruntowe).
Od lat kolejne rządy, bez powodzenia, próbowały wprowadzić mechanizmy umożliwiające dokonywanie wpłat do budżetu państwa pieniędzy z nadwyżek leśnego biznesu. Rozpatrywany we wtorek przez Radę Ministrów projekt nowelizacji ustawy o Lasach Państwowych uzasadniono tym razem koniecznością dostosowania zasad ich gospodarki finansowej do aktualnych wymogów ustawy o rachunkowości.
Dzięki noweli od 2016 r. do państwowej kasy będzie trafiać ponad 100 mln zł rocznie. Danina budzi opór leśników, bo uszczupli przede wszystkim fundusz leśny, który w okresach dobrej koniunktury gromadzi rezerwy przeznaczone na inwestycje, zalesienia, gospodarkę związaną z urządzaniem lasu, małą retencję, budowanie dróg.
Parlamentarna opozycja żąda wyjaśnień, jakie są długofalowe plany rządu wobec Lasów, i alarmuje, że wprowadzenie opłat spowoduje destrukcję systemu finansowania organizacji, co może być pretekstem do prywatyzacji lasów w przyszłości.
Bez prywatyzacji
Rząd odpiera te zarzuty. Na pierwszym w tym roku spotkaniu z kadrą LP i branżowymi organizacjami związkowymi, które odbyło się 2 stycznia, szefowie resortu środowiska zapewniali, że proponowane zmiany legislacyjne nie mają na celu prywatyzacji. Dokonywane wpłaty nie naruszą też ustawowej zasady samofinansowania się Lasów Państwowych i nie będą wymagały zmian strukturalnych, organizacyjnych ani redukcji zatrudnienia.
W oficjalnym komunikacie administracja LP tłumaczy, że proponowany mechanizm „pozostawia możliwość zwolnienia Lasów Państwowych z obowiązku dokonywania wpłat lub przyznania ulgi we wpłatach w trybie uchwały Rady Ministrów, na umotywowany wniosek ministra środowiska".
W 2014 roku Lasy Państwowe planują sprzedaż 30 mln m sześć. drewna odbiorcom hurtowym i ok. 6 mln m sześc. surowca opałowego.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora z.lentowicz@rp.pl
Drewno pozyskiwane w sposób zrównoważony
– Sukcesywnie zwiększamy ilość pozyskiwanego drewna, ale konsekwentnie też bronimy wysokiego wskaźnika tzw. zasobności drewna na pniu. Mówiąc obrazowo, wycinamy co roku mniej więcej 60 proc. tego, co w tym samym okresie przyrasta w lasach – mówi Anna Malinowska, rzeczniczka LP. Ta żelazna zasada ma wpływ na długofalowe kształtowanie podaży surowca – nie ma mowy o zwiększeniu cięć, nawet gdy np. szybciej rośnie zapotrzebowanie przemysłu drzewnego. To odbiorcy muszą dostosować się do planów i gospodarki LP. Taka polityka polskich leśników w zeszłym roku zyskała uznanie UNESCO. Lasy odebrały w Rio de Janeiro nagrodę tej organizacji za wkład w ochronę środowiska i wdrażanie w polskich lasach zasad zrównoważonego rozwoju.