Takie wnioski przynosi najnowszy raport Inspektora Generalnego Departamentu Skarbu ds. Administracji Podatkowej J. Russella George'a. Wynika z niego, że budżet urzędu skarbowego – Internal Revenue Service (IRS) – zubożał o w latach 2010-2015 o 1,2 miliarda dolarów. W tym samym czasie o 21 proc. zmniejszył się personel serwisu automatycznego ściągania podatków, a o 28 proc. liczba agentów zajmujących się egzekucją podatkową w terenie. Między 2011 a 2014 rokiem wydajność tego ostatniego działu spadła o 222 miliony dolarów, czyli o 7 proc. Spadła także liczba spraw zamykanych w sądzie podatkowym.
O jedną czwartą spadła także liczba telefonów odebranych przez pracowników Automated Collection Service. Ci, którym udało się dodzwonić w 2014 roku, musieli poczekać na połączenie prawie 16 minut – dwukrotnie dłużej niż w 2011 roku.
"Brak pracowników zajmujących się ściągalnością podatków dotyka bezpośrednio zdolności IRS do egzekwowania podatków od osób zalegających z należnościami wobec fiskusa" – czytamy w raporcie inspektora generalnego.
Republikanie, którzy kontrolują obie izby w Kongresie, niechętnie podwyższają jednak budżet Internal Revenue Service. Powodem są oskarżenia wobec IRS o przeprowadzanie restrykcyjnych kontroli organizacji nie nastawionych na zysk związanych ze środowiskami konserwatywnymi. Na rok budżetowy 2016, który rozpocznie się już 1 października br. Biały Dom przewidział budżet IRS w wysokości 12,9 miliarda dolarów – o 2 miliardy więcej niż w roku 2015. W odpowiedzi republikanie obcięli jeszcze wydatki IRS o kolejne 838 milionów dolarów, twierdząc, że nawet przy tak niskim finansowaniu IRS będzie w stanie wykonywać swoje podstawowe obowiązki.
W IRS w tym roku udało się przeprowadzić reorganizację, która sprawiła, że mimo cięć udało się ściągać podatki nieco efektywnej niż w poprzednich latach. Wobec perspektywy kolejnych cięć los tych programów pozostaje jednak pod znakiem zapytania.