Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego zapowiadana kumulacja inwestycji może zamienić się w okres realnego spowolnienia na rynku.
- Co tak naprawdę stoi za przesunięciem przetargów na budowę komponentów kolejowych CPK.
- Jak eksperci oceniają potencjał wykonawczy branży i czy grozi jej „zadławienie” nowymi projektami.
- W jaki sposób kondycja finansów publicznych rzutuje na przyszłość strategicznych inwestycji w Polsce.
Niedawna deklaracja zarządu spółki CPK, realizującej megaprojekt budowy lotniska Port Polska, o przesunięciu części przetargów, by nie doprowadzić do spiętrzenia prac w segmencie kolejowym – rzekomo na prośbę samych firm wykonawczych – wywołała poruszenie w branży. Spekuluje się, że głównym powodem jest jednak problem z synchronizacją finansowania przedsięwzięcia z funduszy krajowych i unijnych.
Czytaj więcej
W lipcu polska produkcja przemysłowa wzrosła o 5,1 proc. w ujęciu rocznym, natomiast produkcja budowlano-montażowa spadła o 2,4 proc. - wynika z da...
Tym bardziej, że spółki budowlane czekają właśnie na zlecenia z rynku infrastrukturalnego w związku z posuchą na rynku kubaturowym, gdzie problemem są wciąż duże koszty finansowania. To rynek dużych zamówień finansowanych z publicznych środków miał być kołem zamachowym branży. Zleceń jest jednak wciąż mało, a konkurencja zażarta.
Firma badawcza Spectis w raporcie na lata 2026-2033 również prognozuje, że żadnej kumulacji inwestycji nie będzie. „Osobom chcącym zgłębić temat wiecznych opóźnień inwestycyjnych polecam zapoznać się z terminem planning fallacy (złudzenie planowania, tendencja do nieprawidłowego oszacowania czasu i zasobów potrzebnych do realizacji projektu – red.). Dobiegająca końca (czy na pewno?) epopeja z przetargiem Rail Baltica, czy też niedawny komunikat spółki CPK o opóźnieniu startu kolejnych przetargów na Koleje Dużych Prędkości to klasyczne przykłady, gdy rzeczywistość inwestycyjna wymyka się optymistycznym założeniom z prezentacji” – napisał na LinkedInie Bartłomiej Bartnik, dyrektor sprzedaży w firmie Spectis.
Napięcia budżetowe i poziom długu publicznego w centrum uwagi
– Obecnie w Polsce mamy do czynienia nie z kumulacją inwestycji budowlanych, lecz z kumulacją zamierzeń inwestycyjnych. Jest to różnica kolosalna. Na możliwą kumulację inwestycji zdecydowanie nie wskazuje łączna wartość portfela zamówień 22 wiodących grup budowlanych, która wynosi blisko 100 mld zł, notując skromny realny wzrost w granicach 5 proc. rok do roku – mówi Bartłomiej Sosna, ekspert rynku budowlanego w Spectisie.
Ekspert zauważa, że jeżeli chodzi o nowe kontrakty w ramach wielkich inwestycji, to na razie ich wymiar jest skromny, rzędu 150-250 mln zł (roboty ziemne przy terminalu Port Polska oraz elektrowni atomowej, a także kontrakt na postawienie z drewnianych modułów budynków dla budowniczych elektrowni). Również kontrakt na generalne wykonawstwo terminala lotniczego dla Portu Polska nie spowoduje znaczącej kumulacji.
Czytaj więcej
Sąd oddalił skargę Mirbudu na decyzję o wykluczeniu konsorcjum z przetargu. Firma nie planuje żadnych dalszych kroków. Szansę na zlecenie ma konsor...
– Głównymi segmentami budownictwa, które mogłyby pchnąć rynek w kierunku umiarkowanej górki inwestycyjnej, są koleje i energetyka. Jednak w przypadku obu segmentów zauważamy już działania inwestorów mające na celu rozładowanie potencjalnej kumulacji. Choć w naszej ocenie głównym powodem wyhamowania aktywności przetargowej na Kolei Dużych Prędkości (komponent Portu Polska – red.) są oczekiwane w roku wyborczym napięcia budżetowe oraz poziom długu publicznego ocierający się o konstytucyjny próg ostrożnościowy na poziomie 55 proc. PKB – zauważa Sosna.
Generalnie jednak opóźnienia inwestycji wynikają z różnych powodów. To m.in. kwestie zgód środowiskowych i pozwoleń, ale także zażarta walka wykonawców po ogłoszeniu wyników przetargów – w Samorządowym Kolegium Odwoławczym albo w sądach.
Dane z budownictwa nie potwierdzają powszechnego przeciążenia mocy wykonawczych
Marcin Uryga, starszy analityk rynku budowlanego w firmie PMR, także uważa, że narrację spółki CPK o konieczności przesunięcia inwestycji, by nie „zadławić” rynku wykonawczego, trudno uznać za pełne wyjaśnienie.
– W najbliższych latach może dojść do kumulacji projektów kolejowych, drogowych, energetycznych i obronnych, lecz ograniczenia obejmą głównie wybrane specjalizacje i doświadczoną kadrę, a nie cały rynek. Obecne dane nie potwierdzają powszechnego przeciążenia mocy wykonawczych – zastrzega Uryga.
Czytaj więcej
Szykuje nam się transformacja na wielką skalę. Bez zrywu tempo wzrostu polskiej gospodarki wyhamuje z dzisiejszych około 3,5 proc.do 2-2,5 proc. w...
budownictwoOd stycznia do lipca 2026 r. produkcja budowlano-montażowa dużych i średnich firm była realnie o 2,5 proc. mniejsza niż rok wcześniej, choć roboty inwestycyjne wzrosły o ponad 9 proc. Rynek pozostaje zróżnicowany: część firm ma rekordowe portfele, inne odczuwają niedobór zamówień. W dużych przetargach GDDKiA i PKP PLK nadal startuje wielu oferentów, którzy wobec rewizji harmonogramów CPK próbują zabezpieczyć portfele na kolejne lata.
Zdaniem eksperta poważniejsze sygnały dotyczą finansowania. – Na początku sierpnia CPK zapowiadał w 2026 r. 87 postępowań o wartości ponad 54 mld zł, a kilka tygodni później uzasadniał spowolnienie możliwościami wykonawców. Wniosek o dokapitalizowanie spadł z ponad 10,9 mld zł do nieco ponad 7,4 mld zł (o 32 proc.), a podobne niedobory występowały w latach 2024-2025 (5,4 mld zł wobec planowanych 8,95 mld zł). W połączeniu z turbulencjami kadrowymi, paraliżem proceduralnym (brak środków z FEnIKS dla KDP), napiętą sytuacją fiskalną i aktualizacją programu wieloletniego procedowaną przez Stały Komitet Rady Ministrów, niepewność wokół projektu rośnie. Coraz bardziej prawdopodobna wydaje się rewizja i przeformułowanie strategii dla całej inwestycji – przestrzega Uryga.
Według PMR rynek budowlany nie potrzebuje dzisiaj przesuwania przetargów, lecz wiarygodnych harmonogramów umożliwiających firmom wykonawczym przygotowanie adekwatnych zasobów. Przesunięcie przetargów przez CPK nie wpłynie zasadniczo na korektę prognoz PMR na lata 2026-2027, ponieważ eksperci przyjęli bardzo ostrożne założenia dotyczące tempa realizacji tej inwestycji.
– Przesunięcie spłaszczy nieco dynamikę wzrostu w kolejnych latach – precyzuje Uryga. Jego zdaniem nawet mimo problemów CPK to właśnie segment budownictwa inżynieryjnego zachowuje najkorzystniejsze perspektywy. Według prognoz PMR łączna wartość tego segmentu przekroczy w 2026 r. 141 mld zł (wzrost o 3,1 proc. realnie).
Związek firm budowlanych: potencjał wykonawczy jest wystarczający
Deklaracje przedstawicieli CPK mocno skrytykował Damian Kaźmierczak, wiceprezes i główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. – Jestem przekonany, że w CPK zrozumiano komunikacyjną gafę, kiedy próbowano nieudolność państwa przerzucić na branżę budowlaną, która ma ten projekt zrealizować – podkreśla Kaźmierczak.
Przyznaje, że Port Polska to niezwykle złożone przedsięwzięcie, realizowane według bardzo napiętego harmonogramu, a do tego skrajnie upolitycznione. – Wszystko wskazuje na to, że z powodów organizacyjnych leżących po stronie spółki oraz z powodu wąskich gardeł w administracji część przetargów kolejowych rzeczywiście może się opóźnić – ocenia. Według PZPB polski rynek dysponuje dziś tak dużym potencjałem wykonawczym, że nie będzie miał najmniejszych problemów z równoczesną realizacją rekordowych planów inwestycyjnych CPK i PKP PLK.