– Nie sądzę, aby ukraińskie kontrakty omijały polskie firmy. Jestem przekonany, że po zakończeniu działań wojennych polskie przedsiębiorstwa będą aktywnie uczestniczyć w procesie odbudowy Ukrainy – ocenił w rozmowie z nami prezes największej firmy budowlanej działającej na polskim rynku.

Część komentatorów wskazuje, że wskutek ostatnich napięć politycznych między Warszawą a Kijowem polscy przedsiębiorcy mogą zostać wykluczeni z grona firm zagranicznych, które po wojnie będą miały możliwość realizacji kontraktów na Ukrainie.

Czytaj więcej

Konflikt z Polską może utrudnić Ukrainie drogę do UE. Niemcy ostrzegają

Biznes, nie polityka

W czwartek i w piątek w Gdańsku trwa coroczna Konferencja Odbudowy Ukrainy (URC 2026). Przyjazdu na wydarzenie odmówił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, ale Kijów reprezentowany jest przez premier Juliję Swyrydenko.

Odsunąłbym na bok aspekt polityczny i skupił się na biznesie. Jeśli będziemy angażować się we współfinansowanie inwestycji, a już dziś poszukujemy takich możliwości poprzez różne fundusze, otworzy to polskim firmom drogę do udziału w kontraktach związanych z odbudową Ukrainy – powiedział prezes Budimeksu.

W podobnym tonie wypowiadał się prezes Polskiej Rady Biznesu Wojciech Kostrzewa, który wskazywał w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że „biznes nie rezygnuje przy kryzysach politycznych”, jednakże sukces odbudowy i integracji Ukrainy będzie wymagał współpracy rządów, firm i instytucji publicznych obu krajów.

Wyprzedzamy konkurencję europejską

Zdaniem Artura Popko za ofertą polskich firm przemawia ich doświadczenie oraz zasoby sprzętowe i ludzkie.

– Nasze spółki są świetnie przygotowane do realizacji dużych kontraktów infrastrukturalnych. Polska od wielu lat jest największym placem budowy w Europie. Polska inżynieria techniczna i projektowa wyprzedza konkurencję z Europy Zachodniej. Podobnie jak nasz kapitał ludzki czy zasoby sprzętowe – wylicza Popko.

– Jesteśmy też krajem sąsiedzkim. Od lat współpracujemy z Ukrainą, te silne więzi, bliskość językowa czy kulturowa również będzie działać na naszą korzyść – dodaje Popko.

Prezes Budimeksu zauważa też, że firmy niemieckie, włoskie, francuskie czy amerykańskie zapewne będą chętnie korzystać z doświadczeń polskich partnerów. – Z uwagi na kwestie bezpieczeństwa, wiele międzynarodowych firm będzie polegało na współpracy z polskimi podmiotami. Choćby w formie konsorcjów – wskazuje.

Czytaj więcej

Polskie spółki energetyczne chcą razem inwestować w Ukrainie. Jest list intencyjny

Podwykonawstwo dla firmy ukraińskiej? Nie wykluczam

W rozmowie z nami Popko wskazał, że nie wyklucza opcji, że Budimex będzie startował do przetargów ukraińskich w konsorcjach; możliwe też, że nie jako jego lider, ale podwykonawca np. ukraińskiej firmy. – Oczywiście, że jest taka możliwość. Nie mamy kompleksów, żeby być podwykonawcą. Tak działamy choćby na terenie Niemiec, ale też w Polsce. Nie widzę przeszkód, żeby podobną formułę zastosować przy kontraktach ukraińskich – powiedział.

Pytany przez „Rzeczpospolitą” czy dopuszcza możliwość udziału w przetargach na odbudowę jakichś obiektów w Rosji, gdyby pojawiały się zapytania ze strony rosyjskich zamawiających, prezes Popko odpowiedział: „Nie ma takiej możliwości”.

Popko wielokrotnie podkreślał, że Budimex przygotowuje się do udziału w powojennej odbudowie Ukrainy, jednak rozpoczęcie realizacji kontraktów budowlanych uzależnia od zakończenia trwającego konfliktu zbrojnego. Spółka jest zarejestrowana w Polsko-Ukraińskiej Izbie Gospodarczej i ma przedstawicielstwo w Kijowie, co ma ułatwiać dostęp do przyszłych projektów inwestycyjnych zlecanych przez stronę ukraińską.

Czytaj więcej

Remont autostrady A2. Możemy pochwalić drogowców. „To ogromne ułatwienie”