Ankieta przeprowadzona w styczniu przez firmę doradczą South West Manufacturing Advisory Service (SWMAS) i rządowo-unijną inicjatywę Manufacturing Growth Programme wśród niemal 300 firm przedstawia obraz zakłóceń wywołanych przez nowe odprawy celne towarów z Unii, obowiązkowe od 1 stycznia po wyjściu W. Brytanii z jednolitego rynku. — Wyższe ceny w łańcuchu dostaw pojawiły się natychmiast, docierają do nas relacje o wydłużeniu czasu realizacji dostaw surowców — stwierdził dyrektor SWMAC, Nick Golding.

Ok. 65 proc. producentów poinformowało o wyższych kosztach, 54 proc. ma większe trudności z eksportem towarów do Unii, około jednej piątej sądziło, że może zyskać więcej klientów sprowadzając miejsca pracy z Unii do kraju.

Rząd twierdzi, że wiele z tych komplikacji to „problemy ząbkowania”, w ubiegłym tygodniu zapowiedział 20 mln funtów na pomoc małym firmom, aby przystosowały się do nowych przepisów. dalsze ograniczenia zaczną jednak obowiązywać w ciągu bieżącego roku — pisze Reuter.

Nie może tego zrozumieć Patrick Murfet, pszczelarz z Kentu. Od kilkudziesięciu lat sprowadza roje pszczół z cieplejszych krajów Europy, aby uzupełniać własne, które nie przerwały zimy, aby mieć owady do zapylania pierwszych kwiatów drzew owocowych. Brexit oznacza w jego przypadku zakaz sprowadzania rojów do W. Brytanii, może importować tylko królowe-matki. 

W referendum głosował za brexitem, ale teraz żałuje tego ze względu na katastrofalny wpływ na jego działalność. — Robię to od 40 lat, nigdy nie sądziłem, że dam się oszukać procesem, który będzie szkodliwy nie tylko dla mnie, ale dla całego kraju. To kpiny — powiedział w serwisie informacyjnym Euronews. — Wpłaciłem w marcu zadatek na roje. Nie może nagle zmarnować się z powodu zakończenia handlu. Odpowiadam za 15 mln pszczół hodowanych dla nas na południu Włoch. Muszę zapłacić tę fakturę — dodał.

Murfet zamierza sprowadzić pszczoły do Irlandii, następnie przez granicę do Irlandii Płn., a stamtąd do siebie. — Powiedziano mi, że zostaną zawrócone albo zniszczone, a mnie oskarżą o sprowadzenie ich. Spytałem o przepisy, na które powołali się, ale ich nie dostałem, bo ich nie ma. Szczerze mówiąc, wystarczy spojrzeć 10 lat wstecz i zorientować się, jak można było tak zmarnować cały sektor. To katastrofa — powiedział. — Bez tych pszczół plony z okolicznych sadów zmaleją o 20 proc. — dodał.

Brytyjski rząd twierdzi, że zna ten problem i pracuje z odpowiednimi organami nad znalezieniem rozwiązania. A pszczelarz trwa przy swym planie importu owadów via Irlandię.