Wykorzystanie rosnącego ruchu lotniczego w Polsce, rozwój na rynkach „bardzo blisko-wschodnich“ i dalekowschodnich oraz umocnienie przewozów północnoatlantyckich – to główne elementy nowej strategii Polskich Linii Lotniczych LOT.
Dokument został przyjęty jednogłośnie przez radę nadzorczą. Prezes LOT Piotr Siennicki przedstawi go jutro parlamentarzystom i rządowi. W strategii nie ma fajerwerków, bo zarząd zebrał pomysły poprzedników, dorzucił swoje i wszystko uporządkował. Nie pojawia się w niej sugestia opuszczenia Star Alliance, choć były takie pomysły.
– To spójny dokument, który pomoże LOT, pod warunkiem że zostanie wdrożony. Siennicki jest pierwszym od półtora roku prezesem, który zarządza firmą dłużej niż sześć miesięcy – przypomina Joop Poelwijk, przedstawiciel szwajcarskiego syndyka w radzie nadzorczej PLL LOT. – Nie usłyszymy rewelacji, nie dowiemy się szczegółów, bo to sprawy tajne i żaden przewoźnik ich nie ujawnia – tłumaczy Paweł Gronkiewicz, jeden z przedstawicieli pracowników w radzie nadzorczej. Na razie wiadomo, że pod koniec marca wystartuje samolot inaugurujący rejsy do Pekinu. To rozwojowy kierunek, zważywszy, że w ubiegłym roku Ambasada Chin w Warszawie wydała ponad 30 tys. wiz.
Trudno dziś zrobić rezerwację na trasach europejsko-chińskich, choć problem ten dotyczy głównie drogich miejsc w klasie biznes. Takich zyskownych foteli w LOT-owskich boeingach 767 jest 12 lub 18, Lufthansa i Austrian Airlines mają ich w swoich maszynach po kilkadziesiąt. Dalekowschodnia ekspansja skończy się zapewne na Chinach, bo Japonia i Korea to mniej uzasadnione ekonomicznie kierunki.
W strategii znalazły się plany przedłużenia trasy amerykańskiej do Los Angeles oraz zagęszczenia siatki połączeń z „najbliższym Wschodem“. Zaplanowano m.in. rozszerzenie siatki w Europie Wschodniej na Ukrainę (Zakaukazie), Gruzję i Armenię w celu pozyskania pasażerów tranzytowych.– LOT musi twardo negocjować obniżenie opłat na Okęciu – uważa Joop Poelwijk. To najdroższe i najgorsze lotnisko w Europie. Nie dość, że nie ma nowego terminalu, to jeszcze ten funkcjonujący jest źle zarządzany – narzeka.