Setki mieszkańców Gubina, Zgorzelca, Kostrzyna nad Odrą i Słubic, którzy w miniony piątek protestowali, domagając się zniesienia obowiązującej od 17 marca 14-dniowej kwarantanny dla pracowników transgranicznych, muszą się uzbroić w cierpliwość. Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego zajmie się tematem małego ruchu granicznego na początku przyszłego tygodnia – poinformowało nas w poniedziałek Centrum Informacyjne Rządu. Nie oznacza to jednak automatycznego zniesienia kwarantanny.

Zapewniając, że rząd rozumie sytuację mieszkańców terenów przygranicznych, CIR zaznacza, że za granicami Polski, np. w Niemczech, mamy do czynienia z dużo trudniejszą sytuacją, jeżeli chodzi o zachorowania. – Musimy brać pod uwagę ryzyko związane z możliwością przeniesienia wirusa z zagranicy oraz potrzeby mieszkańców terenów przygranicznych – zastrzega.

Wirus bezrobocia

Z kolei samorządowcy i mieszkańcy zwracają uwagę na inne ryzyko – bezrobocia tysięcy pracowników transgranicznych. Wprowadzone w ramach walki z pandemią Covid-19 regulacje zablokowały w kraju albo za granicą dziesiątki tysięcy Polaków, którzy wcześniej dojeżdżali do pracy w Niemczech czy w Czechach. Iwona Szmitkowska, prezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia i giełdowej grupy Work Service, ocenia, że od końca marca władze samorządowe, organizacje pracodawców, a także sami mieszkańcy przygranicznych regionów skierowali już co najmniej kilkanaście apeli i pism do premiera Mateusza Morawieckiego i różnych ministerstw w sprawie pilnego zniesienia kwarantanny.

Czytaj także: Premier Saksonii o sytuacji na pograniczu: Polski rząd przedobrzył 

– Skoro z obowiązku kwarantanny zwolniono ze względu na pracę kierowców tirów, to dlaczego nie można takim zwolnieniem objąć też pracowników transgranicznych – argumentuje Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego, który w poniedziałek wysłał w tej sprawie pismo do premiera. Marszałek Geblewicz szacuje, że w woj. zachodniopomorskim po obu stronach granicy polsko-niemieckiej pracuje co najmniej 25 tys. osób. Większość z nich to mieszkańcy regionu zarabiający na życie w Meklemburgii czy Brandenburgii, ale nie brakuje też Polaków, którzy mieszkając w Niemczech, dojeżdżają do pracy w kraju. Wielu mieszkańców Szczecina kupiło jakiś czas temu domy za Odrą, korzystając z atrakcyjnych cen nieruchomości we wschodnich landach, a teraz mają odcięty dostęp i do pracy, i do bliskich w kraju. – Nasz region żyje z turystyki, logistyki i kontaktów transgranicznych. Teraz wszystkie te dziedziny są albo zamknięte, albo bardzo ograniczone. Dlatego domagamy się odblokowania pracowników transgranicznych albo specjalnego programu wsparcia dla tych osób – podkreśla Geblewicz.

Apele z obu stron

Mocnego wzrostu bezrobocia w regionie obawia się też Bartosz Kotecki, p.o. dyrektora Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy, przyznając, że uszczelnienie ruchu na granicy i wprowadzenie obowiązkowej kwarantanny sprawiło, że życie w przygranicznych miejscowościach mocno się zmieniło. Mieszkańcy dolnośląskich powiatów sąsiadujących z Czechami czy Niemcami musieli często wybierać: praca albo rodzina. Co prawda, w informacjach o bezrobociu za marzec, które napłynęły z 26 dolnośląskich powiatów, na razie nie widać dużych zmian, ale mogą one być widoczne w kolejnych tygodniach.

Elżbieta Polak, marszałek województwa lubuskiego, twierdzi, że obowiązek kwarantanny uderzył w setki, a może nawet tysiące rodzin, zmuszając pracowników, by rezygnowali albo z pracy, albo z kontaktu z bliskimi. Dodatkowy problem mają polscy uczniowie szkół w Niemczech, gdzie teraz odbywają się matury i egzaminy zawodowe. – Przedłużający się okres zamknięcia granic powoduje, że kolejne grupy społeczne odczuwają skutki izolacji – podkreśla marszałek Polak.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

O odblokowanie ruchu transgranicznego apelują też od kilku tygodniu władze położonych przy granicy z Polską niemieckich landów, które wskutek kwarantanny utraciły sporą część polskich pracowników. W ostatnią niedzielę restrykcje, które wywołują „wielkie nieszczęście" mieszkańców pogranicza polsko-niemieckiego, skrytykował Michael Kretschmer, premier Saksonii, która próbuje zatrzymać też pracowników transgranicznych z Polski dopłatami do kosztów utrzymania. O umożliwienie ludziom dotarcia do miejsc pracy po drugiej stronie granicy zaapelował też już wcześniej Dietmar Woidke, premier Brandenburgii.

Iwona Szmitkowska, która jako prezes SAZ apeluje o zniesienie kwarantanny dla pracowników transgranicznych, szacuje, że ok. 35 proc. z nich zostało poza Polską, decydując się na rozłąkę z rodziną. Pozostali przyjechali do kraju, a teraz zastanawiają się, czy mają wrócić do pracy, rozstając się na dłużej z rodziną. – Przy bardzo trudnej dla wszystkich sytuacji pandemii mamy jeszcze dramaty ludzkie spowodowane przez ograniczenia – twierdzi Szmitkowska, dodając, że wobec zbliżającej się fali zwolnień, tym bardziej potrzebne są miejsca pracy, które zapewniają Polakom pracodawcy w Niemczech i w Czechach.