[b]Rzeczpospolita: W swoim raporcie „Prognoza Energetyczna dla Świata 2009” który zaprezentuje pan dzisiaj w Polsce Międzynarodowa Agencja Energetyczna nawołuje do inwestycji w energię. Jakie źródło jej pozyskiwania, jest pana zdaniem najbardziej wskazane?[/b]

[b]Fatih Birol[/b]: Zdecydowanie trzeba zwiększyć udział elektrowni nuklearnych. Niepokoi mnie to, że ograniczenia wynikające z kryzysu finansowego spowodowały odłożenie w czasie, bądź wręcz rezygnację głównie z planów budowy elektrowni atomowych. Dotyczy to krajów, gdzie rynek energetyczny jest zliberalizowany. Dla tych inwestycji pojawia się kolejne utrudnienie: nadmiar gazu na rynku. Moim zdaniem jednak to właśnie energia nuklearna jest źródłem przyszłości.

[b]Dotychczas na wielu rynkach mówiono o energii nuklearnej, jako o „ przejściowym” źródle energii? Jak pamiętam pan nigdy nie zgadzał się z takim stwierdzeniem?[/b]

W grupie źródeł energii o zerowym poziomie emisji jest ona razem z energią ze źródeł odnawialnych zdecydowanie jednym z kluczowych. To także jedyna technologia, dzięki której można produkować „czystą” energię na wielką skalę.

[b]Kiedy pana zdaniem świat zda sobie sprawę, że rzeczywiście energia z atomu, to energetyczna przyszłość dla świata? [/b]

Większa liczba projektów inwestycyjnych w produkcji energii ze źródeł nuklearnych spodziewana jest po roku 2020. Jeśli weźmiemy pod uwagę dwa największe wyzwania — walkę z ociepleniem klimatu i bezpieczeństwo dostaw energii, to energia nuklearna bije na głowę pozostałe rozwiązania. Naturalnie poszczególne kraje powinny dokładnie skalkulować jaki powinien być udział atomu w ich systemie. Rozumiem również, że są i kraje, gdzie są powody historyczne, czy też psychologiczne, dla których to rozwiązanie jest trudne do przyjęcia.

[b]Polska ma śladowe ilości ropy i gazu. Farmy wiatrowe dopiero powstają, za to mamy dużo węgla, a budowę reaktorów w dalekich planach. Jakie więc rozwiązanie byłoby najlepsze dla naszego kraju?[/b]

Dla Polski najlepszy jest atom. I to tak z ekonomicznego punktu widzenia, jak i ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, nie mówiąc już o ochronie środowiska. Dzisiaj w Polsce nadal ok 94 proc. zaopatrzenia w energię pochodzi z węgla. To stwarza wielkie wyzwania pod względem ochrony środowiska i w przyszłości może okazać się zbyt kosztowne. W dodatku Polska kupuje coraz więcej gazu i to praktycznie z tylko jednego kierunku. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę te dwa wyzwania, a przy tym jeszcze prognozowany szybki rozwój polskiej gospodarki w przyszłości, moja sugestia dla polskiego rządu brzmi: opcji nuklearnej trzeba przyjrzeć się z wyjątkową uwagą i jak najszybciej podjąć decyzję o znaczącym wykorzystaniu energii z atomu.

[b]Zdaniem MAE wszystko wskazuje na spadek popytu na gaz w Europie. Jak pan w tej sytuacji patrzy na kolejne zapowiedzi wielkich inwestycji w przesył i wydobycie gazu?[/b]

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Inwestycje w „czystszą ” energię zawsze są wskazane. Ale popyt na gaz będzie spadał. W tym roku w Unii Europejskiej będzie on mniejszy nawet o ok 8-9, niż było to w roku biegłym, kiedy na świecie już odczuwaliśmy kryzys. Według naszych szacunków niewykorzystane moce gazociągów pomiędzy głównymi regionami świata i światowych mocy do skraplania gazu wyniosą w roku 2015 nawet do 200 mld sześciennych.

[b]Polska właśnie negocjuje kolejny kontrakt na dostawy gazu z Rosji. Czy w tej sytuacji miałby pan jakieś rady dla polskich negocjatorów? [/b]

Oni doskonale wiedzą, co mają robić. Ale wiedząc o tym, że wszyscy producenci gazu będą go mieli zbyt dużo, powinni być twardzi w tych rozmowach. Importerzy na tym rynku mają teraz bardziej komfortową pozycję. Każde zawarte porozumienie musi uwzględniać realia rynkowe.

[b]Wiem, że MAE ustawowo nie jest upoważniona do prognozowania cen ropy naftowej. Ale proszę powiedzieć czy mimo coraz większego zainteresowania innymi źródłami energii, jesteśmy skazani na drogą ropę?[/b]

O tym, czy ceny sięgną szczytu w lipca ubiegłego roku zadecyduje tempo w jakim świat będzie wychodził z recesji. Ropa może jednak być bardzo droga nawet nie z powodu rosnącego popytu, ale dlatego, że drastycznie zmalały inwestycje w jej wydobycie- w tym roku aż o 19 proc. Jeśli więc popyt zacznie rosnąć, wraz z nim i ceny pójdą w górę.

[b]Dzisiaj ropa kosztuje około 75 dol. za baryłkę. Ile musi kosztować, aby skłonić jej producentów do większych inwestycji? [/b]

Dla Kanadyjczyków, którzy zrezygnowali z największej liczby nowych projektów jest to 75-80 dol. za baryłkę. Dla producentów z Bliskiego Wschodu to pułap znacznie niższy, chociaż król Arabii Saudyjskiej powiedział, że jest jednak 75 dolarów. Dlatego przy dzisiejszych cenach Kanadyjczycy zamrozili większość swoich projektów, a Saudyjczycy nie.

[b]Czy fakt, że tempo inwestycji w wydobycie ropy drastycznie spadło, a niektóre złoża są na wyczerpaniu oznacza że nawet przed 2015 czeka nas drastyczna podwyżka cen tego surowca? [/b]

W scenariuszu, który zakłada, że jeśli nie będzie wielkich odkryć złóż około roku 2020 nastąpi szczyt wydobycia. Według naszego scenariusza w roku 2030 ropa będzie kosztowała 115 „dzisiejszych” dolarów, a 190 dol. nominalnie.

[b]MAE sugeruje również, że dojdzie do rozdziału między cenami gazu i ropy. Jakie będą tego powody? [/b]

Gaz jest importowany w ramach wieloletnich kontraktów. Dotychczas ceny tego surowca były indeksowane w uzależnieniu od notowań ropy naftowej, bo dotychczas gaz jako źródło energii konkurował wyłącznie z ropą. Teraz musi konkurować jeszcze z wiatrem, słońcem wodą, a także z atomem. Tyle, że jak powiedziałem zbliżamy się do momentu, kiedy będziemy mieli nadpodaż gazu, niezbędny więc będzie inny system wyceny tego surowca. Bardzo prawdopodobny jest więc odwrót od indeksacji i stworzenie alternatywnego systemu wyceny. Już widzimy, że Gazprom i algierski Sonatrach, najwięksi dostawcy gazu spoza Europy tracą swoje udziały rynkowe, bo gaz skroplony sprzedawany po cenach spotowych jest tańszy. Jest więc bardzo prawdopodobne, że obydwie potęgi zrezygnują z niekorzystnej dla nich indeksacji i zaczną inaczej wyceniać gaz. Na razie jednak zarzekają się, że nic takiego nie nastąpi. Zmiany systemu mogą chcieć również importerzy, którzy na razie twierdzą, że naruszanie obecnego stanu nie jest wskazane. Ale każdy chce przecież płacić mniej. Tak czy inaczej nadprodukcja gazu stworzy niepowtarzalną okazję dla importerów europejskich i azjatyckich.

[b]Czy wierzy pan, że uda się w Kopenhadze osiągnąć porozumienie w sprawie spowolnienia ocieplenia klimatu? [/b]

Z Kopenhagi powinien napłynąć sygnał dla sektora energetycznego jakie rodzaje inwestycji są priorytetowe, jakie mogą poczekać, wreszcie o jakich trzeba zapomnieć na zawsze. Dzisiaj niestety wielkie inwestycje w mają marną przyszłość. Żyjemy nadal w czasach kryzysu finansowego, a dodatkowo wielką niewiadomą jest ocieplenie klimatu. Bądźmy jednak realistami. Nie usłyszymy z Kopenhagi szczegółów i ustaleń co i kiedy trzeba zrobić, ale zobowiązanie rządów do uczciwego rozwiązania dla wszystkich. To już będzie jakimś osiągnięciem.

[i]Rozmawiała Danuta Walewska[/i]